Krótka historia zachwytu, czyli „Niksy” Nathana Hilla

Bywają książki, o których wszędzie głośno – i ostatnio ciągle natrafiam na dwie takie głośne powieści: szeroko opisywane „Córki Wawelu” Anny Brzezińskiej (już wkrótce więcej w temacie!) oraz oklaskiwane jako nowe objawienie literatury zza oceanu „Niksy” Nathana Hilla. Obie raczej z tych powalających objętością, co w moim odczuciu jest zaletą wielką i pożądaną. Wyposażona w świetny wywiad z Hillem w najnowszym numerze „Książek” (tekst o mamie autora, przejętej ekranizacją, w której zagraj sama Meryl Streep, arcyuroczy), zabrałam się do czytania „Niks” i przez trzy wieczory przeszłam od zniesmaczenia do bezbrzeżnego zachwytu. Continue reading „Krótka historia zachwytu, czyli „Niksy” Nathana Hilla”

Śledztwo wśród blokowisk, czyli Stasi, wilk i towarzyszka porucznik

Mam ostatnio szczęście do powieści sensacyjnych dziejących się w nowych – przynajmniej dla mnie – okolicznościach. Najpierw porucznik Himekawa, gwiazda tokijskiej policji metropolitalnej, a teraz Karin Müller, towarzyszka porucznik z powieści Davida Younga, przyrównywanych atmosferą do oscarowego „Życia na podsłuchu”. Niedawno premierę miał drugi tom historii o Karin, czyli „Stasi i wilk”. Tak tak, kierunek NRD. Continue reading „Śledztwo wśród blokowisk, czyli Stasi, wilk i towarzyszka porucznik”

Dzikie łabędzie, czyli trzy córki Chin

Różne są sposoby poznawania historii – a jednym z najlepszych możliwych jest poznawanie wielkich wydarzeń przez prymat jednostki. Tak, brzmi banalnie, ale sami przyznajcie, że zupełnie inaczej zapamiętuje się jedną tragiczną historię niż zestaw jak najbardziej poprawnych, ale jednak encyklopedycznie podanych faktów. Ogrom zdarzeń i ich znaczenie inaczej odbiera się, gdy mówi o nich jeden głos. To fakt. Continue reading „Dzikie łabędzie, czyli trzy córki Chin”

Londyn. Miasto. Historia. Powieść.

Takie tam, londyńskie memorabilia.

Są takie miejsca na ziemi, są takie miasta, które stanowią nieprzerwane źródło inspiracji dla artystów, pisarzy, twórców wszelakich. Jednym z nich jest Londyn, tygiel kulturowy tętniący życiem od tysięcy lat. Miasto wielokrotnie odegrało jakąś mniejszą lub większą rolę w powieściach, które czytam (nawet dorobiło się własnego tagu!), ale raczej jako scena akcji niż jej pierwszeoplanowy bohater. Tym razem jednak to Londyn jako miasto gra główną rolę, a wszystko za sprawą monumentalnej powieści Edwarda Rutherfurda. Continue reading „Londyn. Miasto. Historia. Powieść.”

Czas przeszły niedoskonały, ale doskonały

Fellowes a prspektywa tatrzańska.

Baron Julian Fellowes zasłużył się popkulturze w kilku dziedzinach – choć ostatnio najwięcej mówi się o jego działalności serialowej (aka scenariusz „Downtown Abbey”), a także pisarskiej. Jeśli chodzi o tę ostatnią, to może pamiętacie powieść historyczną „Belgravia”? Kolejna powieść Fellowesa, która ukazała się w Polsce (acz w oryginale wcześniejsza niż „Belgravia”), to „Czas przeszły niedoskonały”, traktujący o latach nieco bardziej współczesnych. Jakoś nie składało się, by czytać zaraz po wydaniu i dopiero zachęcona entuzjastycznymi pochwałami Mamy-Mality zapakowałam książkę, jadąc na górski relaks. Rzecz jasna, okazało się to świetnym pomysłem i raz jeszcze dowiodło, że matek należy słuchać zawsze i wszędzie. Continue reading „Czas przeszły niedoskonały, ale doskonały”

Trzech kobiet godziny. Cunnigham.

Pamiętacie moje pierwsze spotkanie z prozą Virginii Woolf? Jak można się łatwo domyślić, jedno spotkanie prowadzi do drugiego – tym razem wszystko za sprawą Hadyny, która to (dobra dusza!) ofiarowała mi kieszonkowy egzemplarz „Godzin” Michaela Cunnighama (kolejna rzecz obiecywana sobie wieki temu do nadrobienia!). Książka rozmiarowo idealnie nadawała się do noszenia ze sobą wszędzie – i kiedy pewnego dnia między jednym tramwajowym przystankiem a drugim wreszcie ją otworzyłam, po prostu z miejsca przepadłam. Continue reading „Trzech kobiet godziny. Cunnigham.”

Kanonika noc złowroga, czyli znów Grantchester

Ledwie pył opadł po trzecim sezonie „Grantchester” (jak to jest, że ja cierpię przy oglądaniu prawie każdego serialu?!), a wydawnictwo Marginesy wydało – nareszcie! – kolejny tom przygód szanownego księdza kanonika. Śpieszę Wam przypomnieć, że nie, nie jest to historia ojca Mateusza, choć Sidney Chambers też jeździ na rowerze i w wolnych chwilach oddaje się tropieniu przestępców. W przerwach słucha jazzu i wraz ze swoim przyjacielem, inspektorem Keatingiem, wypija morze alkoholu w lokalnym pubie. Continue reading „Kanonika noc złowroga, czyli znów Grantchester”