Krótka historia zachwytu, czyli „Niksy” Nathana Hilla

Bywają książki, o których wszędzie głośno – i ostatnio ciągle natrafiam na dwie takie głośne powieści: szeroko opisywane „Córki Wawelu” Anny Brzezińskiej (już wkrótce więcej w temacie!) oraz oklaskiwane jako nowe objawienie literatury zza oceanu „Niksy” Nathana Hilla. Obie raczej z tych powalających objętością, co w moim odczuciu jest zaletą wielką i pożądaną. Wyposażona w świetny wywiad z Hillem w najnowszym numerze „Książek” (tekst o mamie autora, przejętej ekranizacją, w której zagraj sama Meryl Streep, arcyuroczy), zabrałam się do czytania „Niks” i przez trzy wieczory przeszłam od zniesmaczenia do bezbrzeżnego zachwytu. Continue reading „Krótka historia zachwytu, czyli „Niksy” Nathana Hilla”

Nocne czuwanie na odległej szkockiej wyspie

Nieraz już przywoływałam słynne powiedzenie Bene Gesserit – „nigdy nie sądź książki po okładce”. I tak, jest w tym wiele racji, ale jak wpatruję się w kładkę „Nocnego czuwania” Sarah Moss, to ogarnia mnie takie poczucie zachwytu. Ten niby-półksiężyc, drobinki gwiazd dookoła, naprawdę pięknie wydana rzecz. Zawartość też godna uwagi, choć nie jest to powieść tchnąca lekkością i prowadząca do łatwych, sielskich zakończeń. Continue reading „Nocne czuwanie na odległej szkockiej wyspie”

Dzieła zebrane #24, czyli King i Kańtoch

po-Polconowy kolorowy zawrót głowy

Ostatnie kilka dni spędziłam w światach fantastycznych (patrz: Polcon) i dość rzec, że przez weekend przyjęłam trzy książki (nie da się ukryć, że kilkanaście godzin w podróży sprzyja czytaniu). Dwie z nich przynależą do dzisiejszych #dziełzebranych i pobrzmiewają w nich dwa akordy – akord zbrodniczo-sensacyjny i akord grozy. Dwa razy „K”, czyli King i Kańtoch. Continue reading „Dzieła zebrane #24, czyli King i Kańtoch”

Jojo Moyes koi we wspólnym rytmie

Jest pewna kategoria pisarzy, którzy właściwie piszą bardzo podobne co do schematu fabularnego i konstrukcji postaci powieści, ale są to powieści na tyle zacne, że można to samo czytać wciąż i wciąż. Taki Erich Segal – „Lekarze”, „Nagrody”, „Absolwenci” to raczej podobne książki, a każda z osobna bardzo mi się podobała. Witz polega na tym, żeby czytać wszystko w odpowiednich odstępach czasowych. Ostatnią książkę Jojo Moyes przyjęłam z początkiem tego roku i nie ukrywam – tęskniłam. Continue reading „Jojo Moyes koi we wspólnym rytmie”

Sposób na ochłodę, czyli japoński kryminał

Japońska półeczka o kryminał powiększona

Różne są opcje przynoszenia sobie ulgi w letnich upałach – czasem trzeba opuścić bezpieczny, klimatyzowany albo zaciemniony przybytek i wyjść ten skwar. Oprócz przyjmowania hektolitrów napojów chłodzących i noszenia ze sobą wszędzie wachlarza (polecam!), dobrze sprawdza się też mrożący krew w żyłach kryminał. Na przykład „Przeczucie” Tetsuyi Hondy, szumnie zwanego „cesarzem japońskiego kryminału”. Gęsia skórka instant, gwarantuję. Continue reading „Sposób na ochłodę, czyli japoński kryminał”

Miasteczko pełne strachu, miasteczko pełne kłamców

Może tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale w sezonie letnim jakoś więcej w okolicy literatury sensacyjnej. Czy to dlatego, że sezon urlopowy sprzyja takiej lekturze, w sensie, można bezpiecznie na leżaczku wciągnąć się w pościg za mordercą (a nie zarywać noc przed kolejnym dniem w pracy), czy też po prostu mnie się nagromadziło niedawno takich właśnie czytelniczych przyjemności… niezależnie od przyczyn, u Mality ostatnio sezon na sensację (brzmi jak tytuł cyklu blogowego, muszę to przemyśleć). Najnowszy odcinek: „Miasteczko kłamców” Megan Mirandy. Continue reading „Miasteczko pełne strachu, miasteczko pełne kłamców”

Dzieła zebrane #23: Atwood, Catton, Gerritsen

To tylko część książek, które z Królem Małżonkiem wzięliśmy na wakacje.

O cyklu #dziełazebrane staram się, żeby zestawiał krótkie formy przemyśleń nad podobnymi lekturami, co raz wychodzi, a raz nie – ale tym razem wyjdzie i przed Wami zebrane opowieści, jeszcze pourlopowe, współgrające ze sobą w lekkiej nucie sensacji, kryminału, a w dwóch przypadkach nawet… teatru! Continue reading „Dzieła zebrane #23: Atwood, Catton, Gerritsen”