Dzieła zebrane #30: wakacyjne sensacje, czyli Harris i Silva

Nie od dziś stosuję się do zasady „na wakacje weź sensację”, czyli wyjazdy  leżingowo-plażingowo-zwiedzaniowe idealnie nadają się do nadrabiania zaległości w szeroko pojętych powieściach sensacyjnych i/lub kryminałach. Nic tak nie mrozi krwi w żyłach w upale, jak dobry kryminał, już nie mówiąc o pięciu godzinach czekania na lotnisku, kiedy od szaleństwa ratują tylko zatyczki do uszu i nowa odsłona losów asa izraelskiego wywiadu. Ergo, w #dziełachzebranych dwa krótkie wspomnienia z dwóch polecanych książek. Continue reading „Dzieła zebrane #30: wakacyjne sensacje, czyli Harris i Silva”

List miłosny do nowej ojczyzny, czyli skąd się biorą Holendrzy

Różne drogi prowadzą ludzi do nowych ojczyzn, niekiedy bardzo dramatyczne. Są tacy, którzy zdecydowali się na emigrację zarobkową, inni zakochali się w kulturze innego kraju (i/lub jej przedstawicielu czy przedstawicielce), jeszcze inni opuścili dotychczasowe miejsce zamieszkania z powodów politycznych. W przypadku Bena Coatesa głównym czynnikiem determinującym zmianę ojczyzny był przypadek. Czy raczej, burza. Otóż samolot, którym wracał do Anglii, wskutek niespodziewanej śnieżycy został przekierowany na amsterdamskie lotnisko Schiphol. Pojechał do znajomej do Rotterdamu… i został na stałe. Continue reading „List miłosny do nowej ojczyzny, czyli skąd się biorą Holendrzy”

Ostre przedmioty i Gillian Flynn, czyli powieść mocna a niepokojąca

Dorosłe bohaterki, powracające do rodzinnych miasteczek z powodów na osobistych i/lub zawodowych, a jednak wiążących się ze Straszną Tajemnicą z Przeszłości – ten motyw pojawił się w literaturze niejeden raz, choćby w „Zapisanych w wodzie” Pauli Hawkins,  „Miasteczku kłamców” Megan Mirandy czy „Torfowisku” Susanne Jansson. Podobnie zaczynają się „Ostre przedmioty”, debiutancka powieść Gillian Flynn, wydana niedawno z nową, serialową okładką. Niemniej, jak wiemy, podobne początki mogą rozwinąć się w zupełnie różne historie. Continue reading „Ostre przedmioty i Gillian Flynn, czyli powieść mocna a niepokojąca”

Imperium boga Hanumana, czyli o Indiach, czyli znakomicie

Mówić o Indiach na pewnym poziomie generalizacji to jak mówić o Europie jako o jednym kraju. Rozmiar półwyspu, gęstość zaludnienia czy istny tygiel języków, religii i tradycji kultury przekraczają możliwości pojęcia przeciętnego zjadacza chleba. Zwłaszcza, że w Indiach – jak pisze Piotr Kłodkowski w pierwszych słowach „Imperium boga Hanumana” – nic nie jest takie, jak się wydaje na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka. W tym religijnym kraju dużym problemem jest militarna ideologia ateistycznego maoizmu, świecka konstytucja nie przeszkadza fundamentalizmowi hinduistycznemu w prosperowaniu, a państwem aktualnie rządzi polityk wywodzący się z pogardzanej niegdyś społeczności niedotykalnych. A to tylko początek frapujące wyprawy do współczesnej odsłony jednej z najstarszych cywilizacji świata… Continue reading „Imperium boga Hanumana, czyli o Indiach, czyli znakomicie”

Torfowisko może nie wciąga, ale ciekawi

Szeroko pojęty skandynawski rys w ostatnich latach zyskał dużą popularność w powieściach kryminalno-sensacyjnych, wraz z mroczno-przytłaczającym klimatem i galerią wykolejonych przez życie detektywów. Do grona autorów reprezentujących ów rys dołączyła niedawno szwedzka dziennikarka Susanne Jansson z debiutancką powieścią „Torfowisko”, proponując niebanalne miejsce akcji z przyzwoitą fabułą. Nie od dziś wiadomo, że bagna i trzęsawiska kryją wiele niebezpieczeństw… Continue reading „Torfowisko może nie wciąga, ale ciekawi”

Toń, proszę ja was, czyli Kisiel-proza najnowsza

Do grona wielbicieli prozy Ałtorki – to jest, Marty Kisiel – dołączyłam stosunkowo niedawno, ale cała radosna ekipa z „Dożywocia” i przyległości (zwłaszcza przyległości) zawładnęła moim serduszkiem na dobre. Więc kiedy kilka miesięcy temu gruchnęła wieść o nowej powieści, okraszona zapowiedziami pięknej okładki, a nawet pierwszym zdaniem z dość… znajomym nazwiskiem w treści, byłam więcej niż zainteresowana. Upolowałam zatem „Toń” na Pyrkonie i, niczym Kubuś Puchatek, odłożyłam do smakowania za chwilę. Oto chwila nadeszła i… utonęłam! Continue reading „Toń, proszę ja was, czyli Kisiel-proza najnowsza”

Lou Clark w Nowym Jorku, czyli serce w dwóch światach

Nieraz już deklarowałam swoje ulubienie dla powieści Moyes, zarówno blogowo, jak i filmowo – słodko-gorzkie historie, pełne szczęśliwych zakończeń dla tych, którzy uczciwie podążają za głosem serca. Szczególne zaś miejsce na półce z Moyesowymi książkami zajmuje cykl o Lou Clark, rozsławiony filmem z Emilią Clarke i Samem Claflinem. Bardzo podobają mi się tytuły oryginalnych wersji: “Me Before You”, “After You” i wreszcie tegoroczne “Still Me”. Ta ostatnia ukaże się w Polsce 6 czerwca pod tytułem „Moje serce w dwóch światach”, a ja z przyjemnością mogę Wam donieść już teraz, że jest po prostu wspaniała. Continue reading „Lou Clark w Nowym Jorku, czyli serce w dwóch światach”