Transformersi, czyli prześwietna książka o polskiej reklamie lat minionych

Lata 90-te nie bez przyczyny zyskały przydomek „szalonych”. Od powstania wolnego rynku w 1988 roku, przez eksplozję kapitalizmu i zachłyśnięcie się tym, co nowe, aż po stopniową profesjonalizację różnych branż… popisy kreatywności, zwłaszcza tej w mediach, wspaniale pokazuje historia polskiej reklamy telewizyjnej. Kultowe hasła, jak „Ociec, prać?” czy „Mariola okocim spojrzeniu” to tylko przykład. Zagrała wam w duszy nutka sentymentów do lat minionych? Śmiało, pozwólcie sobie na całą symfonię wraz z „Transformersami” Agaty Jakóbczak! Continue reading „Transformersi, czyli prześwietna książka o polskiej reklamie lat minionych”

List miłosny do nowej ojczyzny, czyli skąd się biorą Holendrzy

Różne drogi prowadzą ludzi do nowych ojczyzn, niekiedy bardzo dramatyczne. Są tacy, którzy zdecydowali się na emigrację zarobkową, inni zakochali się w kulturze innego kraju (i/lub jej przedstawicielu czy przedstawicielce), jeszcze inni opuścili dotychczasowe miejsce zamieszkania z powodów politycznych. W przypadku Bena Coatesa głównym czynnikiem determinującym zmianę ojczyzny był przypadek. Czy raczej, burza. Otóż samolot, którym wracał do Anglii, wskutek niespodziewanej śnieżycy został przekierowany na amsterdamskie lotnisko Schiphol. Pojechał do znajomej do Rotterdamu… i został na stałe. Continue reading „List miłosny do nowej ojczyzny, czyli skąd się biorą Holendrzy”

Średniowieczna wieś, raz, czyli życie codzienne w XIII wieku

Raz na jakiś czas lubię zagłębić się w codzienność minionych epok – czy to w dzień z życia Tudora (od rana do wieczora), czy przedmioty z epoki Wikingów, czy w rzeczywistość na średniowiecznym zamku. Ta ostatnia wycieczka jest tutaj o tyle istotna, że chodzi o książkę Frances i Josepha Giesów, autorów trylogii dotyczącej życia w średniowieczu. Po zamku i mieście przyszła czas… na wieś. Ale, przyznaję, nie była to najbardziej fascynująca z wypraw. Continue reading „Średniowieczna wieś, raz, czyli życie codzienne w XIII wieku”

Natura leczy, czyli rzuć wszystko i idź do lasu!

Z reguły dzieła z naturą i leczeniem w tytule omijam szerokim łukiem, zwłaszcza, jeśli stoją w towarzystwie raczej newage’owych pozycji – to po prostu nie mój temat. „Natura leczy” Florence Williams początkowo też nie planowałam czytać, ale skuteczny mail od pani redaktor z Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz zerknięcie na fragment książki zmieniło moje plany. Ergo jakoś tak wyszło, że… zabrałam książkę do lasu! Continue reading „Natura leczy, czyli rzuć wszystko i idź do lasu!”

Indiana Jones paleolitu, czyli Genevieve von Petzinger o najstarszych symbolach świata

O malowidłach naskalnych w Altamirze uczyłam się jeszcze w podstawówce – ach, sztuka prehistoryczna, magia łowiecka, wielkie polowania uwiecznione tysiące lat temu… niemniej, rozmowa o sztuce prehistorycznej już dawno przestała być rozmową łatwą, pełną oczywistych rozstrzygnięć. To raczej lawirowanie między setkami zagadek, niczym Indiana Jones albo Robert Langdon czasów paleolitu. I właśnie to robi Genevieve von Petzinger w swojej książce „Pierwsze znaki. Najstarsze symbole wszechświata”, wydanej w serii #nauka Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Choć jej książka zawiera więcej pytań niż odpowiedzi, a słowo „prawdopodobnie” pojawia się z wysoką częstotliwością, to podróż w towarzystwie autorki w daleką przeszłość okazuje się fascynującą wyprawą do początków ludzkiej komunikacji. Continue reading „Indiana Jones paleolitu, czyli Genevieve von Petzinger o najstarszych symbolach świata”

Jak przetrwać w średniowiecznej Anglii, czyli poradnik podróżnika w czasie

IMG_2510Codzienne życie ludzie w innych kulturach – czy to w odległych zakątkach świata, czy też w mniej lub bardziej odległej przeszłości – bardzo mnie ciekawi. Z wszystkich lekcji historii w karierze szkolnej nad rozmaite bitwy i zmagania geopolityczne zawsze przedkładałam wątki społeczne i kulturowe (to drugie zazwyczaj były w mniejszości, niestety), zdarza mi się wizytować skanseny czy muzea rekonstruujące frazę „tak żyli ludzie” (polecam krakowską Kamienicę Hipolitów z Kotem Hipolitem w roli zarządcy). I, rzecz jasna, czytać książki w temacie – czy to w kwestii Tudorów, czy to zamków, czy Wikingów, czy ogólnie rzecz biorąc, średniowiecznej Anglii. Continue reading „Jak przetrwać w średniowiecznej Anglii, czyli poradnik podróżnika w czasie”

Tak się żyło w średniowiecznym zamku

Moja zaprzyjaźniona ekspertka od broni i wojowników wszelakich (wikingowie, samurajowie, średniowieczni rycerze, you name it) pewnego letniego wieczoru przywiozła mi na motorze dwa olbrzymie albumy o rycerzach, uzupełniając je lekturą o zamkach. Zaczęłam od tego ostatniego, czyli od książki „Życie w średniowiecznym zamku”, popularnonaukowego, historyczno-kulturoznawczego przewodnika po wczesnośredniowiecznych warowniach pióra pary mediewistów, Frances i Josepha Giesów. Nie trzeba było mnie zachęcać do czytania hasłem „Poznaj świat, który zainspirował Geroge’a R. R. Martina” (jak stoi na okładce), bo od zawsze historie o życiu codziennym dawnych czasów czytam chętnie, zwłaszcza średniowieczne, zwłaszcza angielskie (pamiętacie dzień z życia Tudora?). Continue reading „Tak się żyło w średniowiecznym zamku”