„Musierowicz na dragach”, czyli Osińska, czyli kapitalny „Fanfik”

Z reguły planuję sobie listę czytania dość rygorystycznie: teraz nowość wydawnicza, bo trzeba wiedzieć, w czym rzecz, potem to z biblioteki, bo wstyd przedłużać, a później ta pożyczona od znajomej, bo nie można tyle trzymać. Mieszam gatunki i źródła, żeby nie czytać podobnych rzeczy jedną po drugiej – no, chyba, że to cykl, a ja mam wolne. Ale czasem przychodzi niespodziewana okoliczność życiowa i pozycje na liście ulegają relokacji. Innymi słowy, zmiotła mnie infekcja i dwa dni leżałam na kanapie. Z książkami. W tym z „Fanfikiem” Natalii Osińskiej. Continue reading „„Musierowicz na dragach”, czyli Osińska, czyli kapitalny „Fanfik””

Kisiel na Blue Monday, czyli jak życie umilić wraz z siłą niższą

Tym razem w pucharku budyń, ale dążę do kisielu.

Kiedy za oknem chłodna, przejmująca, styczniowa wilgoć lub mróz, żywot zdaje się być ponury i nudnawy, a organizm po cichu woła o wiosnę – idzie nam inwestować w środki pomagające przetrwać mniej przyjemne zimowe momenta. Na przykład w książki. I powiem Wam, że dwa wieczory spędzone na kanapie z herbatką, kocykiem i „Siłą niższą” Marty Kisiel zdecydowanie przyczyniły się do wzrostu jakości dnia codziennego. Oj, zdecydowanie. Continue reading „Kisiel na Blue Monday, czyli jak życie umilić wraz z siłą niższą”

Książki, które czytam w Święta

Uwielbiam cały ten świąteczny rozgardiasz – pierniczki, torty, choinki, ćwiczenie kolęd (moja familia śpiewa, aż miło!), ale oprócz tego przepadam też za tymi spokojniejszymi świątecznymi momentami i co roku staram się wygospodarować czas na okupowanie kanapy w towarzystwie książki i słodkości. Po Wigilii z reguły czytam wspaniałości znalezione pod choinką (w tym roku zamówiłam od Aniołka jeszcze „Dawcę Przysięgi” Sandersona, trzymajcie kciuki, byłam grzeczna!), a przed Wigilią wprawiam się w nastrój, kartkując kilka ulubionych w temacie książek. Dziś podrzucam Wam dwie z nich. Continue reading „Książki, które czytam w Święta”

Dzieła zebrane #27: polska literatura współczesna – Grzegorzewska i Dehnel

Dawno nie było #dziełzebranych – przeszło miesiąc! – między innymi także dlatego, że postanowiłam wytrwać przy idei mariażu dwóch choć minimalnie podobnych do siebie tematyką bądź proweniencją książek. Tym razem zatem, grudniową chłodną porą, sugeruję dwa dzieła polskie, w miarę nowe (jedno tegoroczne, drugie sprzed dwóch lat), mniej lub bardziej autobiograficzne, obydwa zdobyte w tym samym momencie dziejów. Continue reading „Dzieła zebrane #27: polska literatura współczesna – Grzegorzewska i Dehnel”

Purezento, czyli złote blizny doskonałości

Niektóre książki są zapowiadane i oczekiwane na wiele miesięcy przed premierą, a inne pojawiają się niespodziewanie – i właśnie słowo „niespodzianka” dominowało przy ogłaszaniu nowej powieści Joanny Bator. „Joanna Bator wszystkich nas zaskoczyła – jej plany dotyczące kolejnej książki aż do tego momentu owiane były tajemnicą”, donosił mail od wydawnictwa Znak, zwiastujący premierę „Purezento” o nitkowanej złotymi żyłkami okładce. Puściłam zatem w niepamięć moje ubolewania nad „Rokiem Królika”, bo oto nadeszła opowieść na wskroś japońska. Continue reading „Purezento, czyli złote blizny doskonałości”

Nieczułość, czyli niebanalna opowieść o kobietach

Wojenną i powojenną – ogólniej rzecz ujmując, trudną – rzeczywistość można przedstawiać na wiele sposobów.  Podążając za wielkimi wydarzeniami w samym sercu Dziejów Historii lub wręcz przeciwnie: obserwując to, co te wielkie wydarzenia przyniosły w miejscach zapomnianych przez ludzi. Czy to w niewielkiej chacie gdzieś na Podlasiu (patrz parateatralna „Sońka” Karpowicza), czy to w spokojnej alpejskiej dolinie („Całe życie” Roberta Seethalera), czy to w Dziewczej Górze, wsi na Kaszubach. Do tej ostatniej – i nie tylko – zabiera nas Martyna Bunda w swoim debiucie literackim, zatytułowanym „Nieczułość”. Continue reading „Nieczułość, czyli niebanalna opowieść o kobietach”

Rzecz o córkach Wawelu, czyli nowa Brzezińskiej propozycja

cc3b3rki-wawelu.jpgGdy kilka tygodni temu internetowe okolice dookoła mnie zdobyła przebojem wieść o nowej książce Anny Brzezińskiej, byłam zachwycona. „Córki Wawelu”, historia prosto ze złotej epoki Jagiellonów, jawiła się jako spełnienie marzeń: lubuję się w powieściach historycznych, a już szczególnie takich z silnymi postaciami kobiecymi. Podobnych powieści, dziejących się w polskich realiach, miałam okazję czytać o wiele mniej niż zagranicznych, a jedyna z tego okresu – dość leciwe dzieło, „Czterej królowie Katarzyny” Małgorzaty Duczmal – solidnie mnie rozczarowała. Tym bardziej czekałam niecierpliwie, słałam natchnione maile błagalne do Wydawnictwa Literackiego i odliczałam dni do premiery. Marzenia jednak nie do końca zostały spełnione – bo „Córki Wawelu” okazały się być dziełem gatunkowo nietypowym. Continue reading „Rzecz o córkach Wawelu, czyli nowa Brzezińskiej propozycja”