Krivoklatowy monolog nadrabiam, czyli zachwyty u progu 2018 roku

Jeśli cały rok czytelniczy będzie taki, jak moja pierwsza lektura w 2018, to, laboga, będzie to dobry rok. Albowiem przeczytałam „Krivoklata” Jacka Dehnela. Tak, nihil novi, wszak powieść tę wydano przeszło rok temu w serii Proza.pl (jak „On” Zośki Papużanki, pamiętacie?). I przeszło mi w okolicach premiery przez myśl, że może by przeczytać, ale jakoś myśl ta rozmyła się i trzeba mi było dopiero popaść w bezbrzeżny zachwyt po „Dzienniku roku Chrystusowego”, żeby się za Dehnelową prozę zabrać. Lepiej późno niż wcale! Continue reading „Krivoklatowy monolog nadrabiam, czyli zachwyty u progu 2018 roku”

Frida Kahlo prywatnie, czyli wstęp do dalszej znajomości

Nie pamiętam, które dzieło kultury jako pierwsze przybliżyło mi postać Fridy: czy opowieść, którą popełniła Bárbara Mujica (Marginesy wznowiły ją jakiś czas temu), czy też film z Salmą Hayek w roli głównej. Frida przemyka też w jednym z moich ukochanych filmów, „Modigliani – pasja tworzenia”, co jest o tyle zabawne, że w 1920, gdy toczy się akcja, była nastolatką i jeszcze jej się nie śniło małżeństwo z Rivierą. Tak czy tak, wydaje mi się, że od zawsze wiedziałam, kim była señora Kahlo, a jej charakterystyczne autoportrety z nutką surrealizmu rozpoznaję bezbłędnie i w ułamku sekundy. Co ciekawe, to kompletnie nie jest typ malarstwa, który lubię (team prerafaelici, jakby co). Niemniej, ta drobna, temperamentna istota, naznaczona wieloletnim cierpieniem i niezłomnością charakteru ma w sobie jakąś dziwną moc przyciągania. Więc gdy tylko pojawiła się w zapowiedziach nowa książka o Fridzie, od razu ujawniłam zainteresowanie. Continue reading „Frida Kahlo prywatnie, czyli wstęp do dalszej znajomości”

Świat w płomieniach, czyli nie ma ucieczki przed kontekstem

W ramach przygotowań do tegorocznej edycji festiwalu Conrada (dzieje się dużo dobrych rzeczy!) postanowiłam nadrobić najnowszą powieść Siri Hustvedt o bardzo płomiennym tytule (ostatnio same takie, vide Follettowy „Słup ognia”). „Świat w płomieniach”, wielogłos stosowany, jest książką szalenie nietypową. I szalenie przez to intrygującą. Continue reading „Świat w płomieniach, czyli nie ma ucieczki przed kontekstem”