Moja ostatnia księżna, czyli wpis przy drzemce

Spójrzcie na tę postać na okładce. Spójrzcie, jak wpatruje się w dal. Czego wypatruje, jak sądzicie? Kolejnego balu? Sensu życia? Fortuny do dziedziczenia? Wolnej chwili dla siebie? Oh, wait… Nie da się ukryć, że ostatnio nieco rzadziej bywam na blogu – przyczyna tychże przerw niedawno skończyła siedem miesięcy i z dumą donoszę, że Continue reading „Moja ostatnia księżna, czyli wpis przy drzemce”

Łowca tygrysów, czyli Paulliny Simons opowieść miłościwa a niebanalna

Do książek Paulliny Simons mam stosunek bardzo osobisty – nie tylko dlatego, że miałam okazję poznać autorkę i zachwycić się jej żywiołową osobowością. Przede wszystkim chodzi o fakt, że większość powieści Paulliny na język polski przełożyła Mama-Malita, a najnowsze dzieło czytałam tak szybko, jak tylko drukarka wypluwała kolejne strony tłumaczenia. „Łowca tygrysów” okazuje się Continue reading „Łowca tygrysów, czyli Paulliny Simons opowieść miłościwa a niebanalna”

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. I już.

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek
W roli obierków z ziemniaka – cukinia i ogórek.

Zazwyczaj książki czytam według uprzednio przygotowanej listy, ale czasem wszechświat działa w taki sposób, że trzeba plan na lekturę nieco zmodyfikować. Ergo, kiedy poprosiłam myszkovską o pożyczenie czegoś na drogę do domu, zaproponowała mi „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” Annie Barrows i Mary Ann Shaffer, cytuję: „Przeurocza książka o wojennych strasznych rzeczach. Nie wiedziałam, że tak się da napisać”. Nie bardzo leżały mi klimaty wojenne i wyraziłam chęć na fantastykę („Pół króla” Abercrombiego – bardzo zacne!). ale następnego dnia Mama-Malita powitała mnie słowami: „Wiesz, jaki śliczny film widziałam wczoraj?”. Domyśliłam się w pół słowa… i poszłam przeprosić się z czytnikiem. Na szczęście. Continue reading „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. I już.”

Lou Clark w Nowym Jorku, czyli serce w dwóch światach

Nieraz już deklarowałam swoje ulubienie dla powieści Moyes, zarówno blogowo, jak i filmowo – słodko-gorzkie historie, pełne szczęśliwych zakończeń dla tych, którzy uczciwie podążają za głosem serca. Szczególne zaś miejsce na półce z Moyesowymi książkami zajmuje cykl o Lou Clark, rozsławiony filmem z Emilią Clarke i Samem Claflinem. Bardzo podobają mi się tytuły oryginalnych wersji: “Me Before You”, “After You” i wreszcie tegoroczne “Still Me”. Ta ostatnia ukaże się w Polsce 6 czerwca pod tytułem „Moje serce w dwóch światach”, a ja z przyjemnością mogę Wam donieść już teraz, że jest po prostu wspaniała. Continue reading „Lou Clark w Nowym Jorku, czyli serce w dwóch światach”

Dzieła zebrane #29, głównie obyczajowe

Dziś w cyklu #dziełzebranych mam dwie powieści, jedną starszą, drugą nowszą – obie łączy ogólny rys gatunkowy (raczej współczesne, raczej obyczajówki) oraz Osoba Szanownej Tłumaczki (nikt inny, tylko Mama-Malita!). Raz na jakiś czas dobrze zanurzyć się w porządną powieść obyczajową, której bohaterowie podbijają nasze serduszka (no, prędzej czy później…) i całą książkę trzymamy kciuki za szczęśliwe zakończenie. A tu zanurzyłam się w dwie takie! Continue reading „Dzieła zebrane #29, głównie obyczajowe”

O miłości w dwie skrajności, czyli rozważna i romantyczna

O Walentynkach często mówi się, popadając w skrajności: nigdy-nie-obchodzę-tego-wstrętnego-święta kontra och-tak-więcej-serduszek-miłujmy-się-i-tulajmy. Osobiście mam doń stosunek raczej luźny, ani entuzjastyczny, ani potępiający, każdą natomiast okazję uważam za słuszną, żeby sobie porozmawiać o książkach. Tak się też składa, że ostatnio miałam przyjemność słuchać bardzo zacnego audiobooku w temacie, powieści autorstwa nikogo innego, a tylko panny Jane. Austen, oczywiście. I jest to wprost idealna opowieść na Walentynki, bo zarazem romantyczna… i rozważna! Continue reading „O miłości w dwie skrajności, czyli rozważna i romantyczna”

Między książkami, czyli jesienną porą przydaje się odrobina ckliwości

Kawa prawie wystygła.

W życiu dobrze zachowywać umiar i równowagę. W każdym aspekcie, także tym czytelniczym. Więc grube książki i cieniuchne, te, które czytamy celem refleksji i lepszego poznania naszego skomplikowanego świata i te, które przyjmujemy wyłącznie dla rozrywki (tu wszelakie guilty pleasures). Takie, po których chce się zasiąść i zapłakać nad stanem wszystkiego i takie, które podnoszą na duchu i krzepią serduszka. Mniej lub bardziej podążam drogą złotego środka i staram sobie urozmaicać listę lektur, wszak czytanie w kółko tego samego nie okazuje się tak przyjemne, jak dawkowanie sobie różności po trochu. Więc było dużo grubych i złożonych książek, więc teraz, dla równowagi, coś cieńszego i nieco prostszego: „Między książkami” Gabrielle Zevin. Continue reading „Między książkami, czyli jesienną porą przydaje się odrobina ckliwości”