Kto kogo wiedzie na pokuszenie, czyli on jeden, ich osiem

Andrzej Sapkowski w „Świecie króla Artura” tylko na wpół żartem pisał, że literatura zawsze ma rację, a historycy i realiści mogą opowiadać do woli, jak było naprawdę – i tak to pisarze, a nie historycy, najlepiej i najbarwniej przybliżają nam dzieje dawne. Fakt, powieści o czasach minionych o wiele lepiej potrafią unaocznić historyczne wydarzenia niż spis dat upchniętych w jednym akapicie podręcznika. Więc jeśli chodzi o wojnę secesyjną, to wiadomo, czyta się „Przeminęło z wiatrem” pani Mitchell – a ostatnio, za sprawą premiery nowej adaptacji filmowej, do łask wróciła powieść Thomasa Cullinana „Na pokuszenie”. Continue reading „Kto kogo wiedzie na pokuszenie, czyli on jeden, ich osiem”

Nowa Zelandia w sadze rodzinnej, raz. Po raz drugi.  

Kot na klikalność, wiadomo

W naręczu książek, które przyniosłam nie tak dawno temu od Mamy-Mality, znalazła się także druga część nowozelandzkiej sagi Sarah Lark, czyli „Pieśń Maorysów”. Lark, a właściwie Christiane Gohl, pochodzi z Niemiec, a w Nowej Zelandii zakochała się podczas jednej z licznych podróży. Ta miłość i fascynacja historią i kulturą kraju wydała obfity plon książkowy, i to wielokrotny, a najczęstszym tego plonu gatunkiem jest historyczny a powieściowy – „Pieśń Maorysów”  jest tego najlepszym dowodem, podobnie jak pierwszy tom, „W krainie białych obłoków”. Continue reading „Nowa Zelandia w sadze rodzinnej, raz. Po raz drugi.  „

Nie taka wspaniała izraelsko-palestyńska historia miłosna

Gdy wyruszam w jakąś podróż, lubię zabrać ze sobą powieści dziejące się na miejscu, a potem odwiedzać prawdziwe-oraz-fikcyjnie-opisane-miejsca (widzieliście już zbiór pocztówek?). Więc przed dwutygodniową prawie podróżą do Izraela Mama-Malita wyposażyła nas w trzy książki w temacie, w tym najnowszy tom historii najsłynniejszego izraelskiego szpiega, anioła śmierci imieniem Gabriel. Ale najpierw rzecz nieco inna, która wyjściowo wydawała się naprawdę frapująca: oklaskiwany i nagradzany „Żywopłot” izraelskiej autorki Dorit Rabinyan. Continue reading „Nie taka wspaniała izraelsko-palestyńska historia miłosna”

Gwałtu, rety, Eka Kurniawan

Dawno, dawno temu, wszedłszy mimochodem do księgarni, natrafiłam na powieść „Piękno to bolesna rana” indonezyjskiego pisarza Eki Kurnawiana. Zachwycił mnie sam tytuł i pierwsze zdanie: „Pewnego niedzielnego popołudnia, w marcu, Dewi Ayu wstała z grobu, w którym przeleżała dwadzieścia jeden lat”. Nabyłam książkę drogą kupna z zamiarem sprezentowania jej Mamie-Malicie – a Mama-Malita niedawno, niedawno temu mi ją pożyczyła. I tak oto zagłębiłam się w zupełnie nowy świat, w samo serce miasteczka Halimunda, gdzie swój niespokojny żywot wiodła Continue reading „Gwałtu, rety, Eka Kurniawan”

Całkiem dziarski sześciolatek, czyli blogowe urodziny!

„Kłaniam się nisko”, brzmi tytuł pierwszego wpisu na Co czyta Malita sprzed sześciu lat (tym zwrotem zwykłam przedstawiać się w radiu, dzięki później czemu zyskałam w chórze ksywkę „Bow down” — ale to bardzo stare dzieje). Co najważniejsze, swego rodzaju tradycją stało się snucie opowieści o Malitowych książkach najulubieńszych w blogowe urodziny. Wychodzi na to, że są to same #comfortbooks, które dobrze robią niezależnie od okazji. Rok temu opowiadałam Wam o „Błękitnym Zamku” Lucy Maud Montgomery i nie mam zamiaru obniżać poziomu sentymentalizmu. Acz tym razem sentymentalizm będzie polsko-romantyczny, a wszystko za sprawą „Klawikordu i róży” pióra Haliny Popławskiej Continue reading „Całkiem dziarski sześciolatek, czyli blogowe urodziny!”

Wiktoria, czyli jak zostać królową

W kulturze bardzo mocno utrwalił się wizerunek Wiktorii jako korpulentnej starszej pani, dystyngowanej babci całej Europy, siedzącej gdzieś na Wyspach w maleńkiej koronie i z posępną miną przyglądającą się upadającym obyczajom całego świata (przynajmniej takie wrażenie odnoszę, gdy patrzę na portret z jubileuszowego, 50-tego roku panowania…). Skostniała epoka wiktoriańska to czasy Imperium, nad którym słońce nigdy nie zachodzi, czasy, w których zawsze i wszędzie obowiązują sztywne konwenanse społeczne. Ale wszystko ma swój początek i coraz częściej w popkulturze zaczynamy przyglądać się młodej Wiktorii, osiemnastoletniej dziewczynie, która Continue reading „Wiktoria, czyli jak zostać królową”

Lizzie Bennet prowadzi vloga, czyli Jane Austen w XXI wieku

W sprawie retellingów i rozmaitych adaptacji w stylu „przenieśmy coś starego we współczesne realia” jestem bardzo ostrożna. Owszem, zdarzyło mi się natknąć na kilka naprawdę błyskotliwych nawiązań i przeróbek, ale z reguły bardziej kibicuję oryginałowi. Zwłaszcza w przypadku tak klasycznych dzieł, jak powieści mojej umiłowanej Jane Austen. Tym razem jednak przepadłam z kretesem przy pierwszym filmiku. Gdyż, moi drodzy, w XXI wieku Lizzie Bennet prowadzi Continue reading „Lizzie Bennet prowadzi vloga, czyli Jane Austen w XXI wieku”