Amerykanin w Seulu, czyli Frank Ahrens o Koreańczykach

Moja wiedza o Korei – trochę już wyblakła od czasów uczelnianych zajęć poświęconych kulturze półwyspu – dotyczy głównie czasów historycznych, a współczesność jak dotąd eksplorowałam głównie dzięki książkom dotyczącym Północy (pamiętacie Suki Kim?). Ale oto z pomocą przyszła seria Mundus Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezentująca różne świetne lektury z wszelakich czasoprzestrzeni. Parę dni temu ukazali się „Koreańczycy. W pułapce doskonałości”, czyli świetna opowieść Franka Ahrensa o dość nieoczekiwanej przeprowadzce do Seulu i pracy w Hyundai Motor Company. Continue reading „Amerykanin w Seulu, czyli Frank Ahrens o Koreańczykach”

Elegia dla bidoków, książka frapująca, książka świetna

Na fali kulturoznawczej pasji poznawania świata zabrałam się niedawno za głośną książkę, która kreśli portret jednej konkretnej społeczności w kipiącym tyglu północnej Ameryki. Nawet nie przypuszczałam, jak wyjątkowa okaże się to lektura – „Elegia dla bidoków” J. D. Vance’a pokazuje nie tylko portret białej klasy robotniczej z rejonu Appalachów, ale także historię człowieka, który życiorysem – i to jeszcze przed trzydziestką – mógłby zainspirować niejedną powieść. Jego „Elegia”, podobnie jak „Made in USA” Guy Sormana (jeden z moich pierwszych wpisów!), pomaga objaśniać współczesną Amerykę – a przynajmniej pewną jej część. Continue reading „Elegia dla bidoków, książka frapująca, książka świetna”

Książki, po których trudno zasnąć, czyli Euforia

Już się chwaliłam, że ostatnio opuściłam dom rodzinny z naręczem książek, pragnąc nadrobić rozmaite zaległości. Mama-Malita postukała palcem w tom leżący na samej górze: „Euforia” ci się spodoba, powiedziała (a internety się zgodziły). Nauczona doświadczeniem, że matki zawsze mają rację, zaczęłam nadrabianie od „Euforii”, nagrodzonej i wychwalanej powieści Lily King z 2014 roku. Skończyło się na gorączkowym przerzucaniu stron bardzo późną nocą. Nic dziwnego. Continue reading „Książki, po których trudno zasnąć, czyli Euforia”

W cieniu koronkowej parasolki, czyli studium mody i obyczajów

Należę do tego grona zwiedzaczy świata, którzy bardzo lubią chodzić do muzeów – więc z reguły podczas podróży muszę się udać na jakąś wystawę. Szczególnie zaś lubię chodzić do muzeów związanych z życiem codziennym: zwiedzać dawne rezydencje, przechadzać się po skansenach i tym podobne. Niebagatelną rolę w tym zwiedzaniu pełnią stroje (pamiętacie lamenty o czepku z czasów Jane Austen?) – nie na darmo w dzieciństwie zaczytywałam się takim książkami, jak Continue reading „W cieniu koronkowej parasolki, czyli studium mody i obyczajów”

Ach, ci wikingowie…

zdjęcie Moce wikingów. Światy i zaświaty wczesnośredniowiecznych SkandynawówEuropa barbarzyńców – brzmi dumnie, prawda? Popularnonaukowa seria pod tym tytułem, wydawana przez Instytut Wydawniczy Erica, kreśli heroiczne dzieje ludów i początki powstawania państw, które dały nam Europę w dzisiejszym kształcie. Nieraz już mi się zdarzało do serii zaglądać – głównie dzięki bardzo zacnym dziełom Artura Szrejtera – a tym razem czeka nas wyprawa do epoki wikingów, wyprawy śladami niezwykłych przedmiotów i grobowców, z których każdy skrywa fascynującą opowieść: „Moce Wikingów” Continue reading „Ach, ci wikingowie…”

Dzień z życia Tudora, od rana do wieczora

https://www.penguin.co.uk/content/dam/catalogue/pim/editions/43/9780241973714/cover.jpg.rendition.460.707.pngPo ostatnich raczej mało entuzjastycznych wpisach nareszcie książka, którą jestem zachwycona bez reszty. Co prawda nie powieść, co prawda po angielsku, ale jest naprawdę znakomita. Otóż będąc niedawno w Anglii, zaliczyłam rajd po księgarniach i obłowiłam się naukowo i hobbystycznie (częścią łupów już się zresztą chwaliłam!). Na pierwszy ogień do czytania poszła urocza książeczka, zatytułowana „How to be a Tudor” pióra brytyjskiej pani historyk, Ruth Goodman. Goodman zna się na rzeczy jak mało kto Continue reading „Dzień z życia Tudora, od rana do wieczora”

Sigurd smoka pogromił, Szrejter to wszystko opisał

Smoki – są. Bohaterowie pierwszej klasy – są. Sagi – są. Nauka dla ludzi – też. Czyli co? A raczej: kto? Artur Szrejter… i Sigurd!

Tom drugi opowieści o herosach mitów germańskich, zaopatrzony w podtytuł „Sigurd bohater Północy” to kolejna część cyklu o wierzeniach dawnych Germanów. Dumny pochód olbrzymów, bogów, potworów i ich pogromców rozciąga się już od kilku książek – nie mogło w nim zabraknąć popularnonaukowego opracowania jednej z najsłynniejszych historii: historii Sigurda, który pokonał smoka i zyskał dzięki temu sławę, bogactwo… oraz przekleństwo.  Nazywany Fafnisbani, tj. „zabójca Fafnira”, Sigurd z rodu Wölsungów już od V wieku gości w wyobraźni słuchaczy i opowiadaczy, podobnie jak jego starcie ze smokiem, miłosne (i polityczne) perypetie z waleczną Brynhild oraz piękną Gudrun. Przynajmniej w tradycji skandynawskiej (vide choćby „Edda poetycka”, ale nie tylko), bo wersja niemiecka („Pieśń o Nibelungach”, to o to chodzi) mocno różni się od północnych opowieści.

Tak się pięknie prezentują na półce!
Tak się pięknie prezentują na półce!

Sigurd przeszedł długą ścieżkę, od bohatera mitycznego aż po postać rodem z ludowych baśni, a co nowa wersja, to nowe znaczenia. Szrejter raz jeszcze pokazuje, jak składano wiele różnych wersji opowieści – wielokrotnie sprzecznych ze sobą – w jedną mniej lub bardziej spójną całość. Zmiany społeczne, kulturowe i religijne od V do XIII wieku miały czynny wpływ na kształtowanie naszego bohatera: pogromca Fafnira mityczną karierę rozpoczynał prawdopodobnie jako lokalny bohater związany z etosem szamańskim, by później przeistoczyć się w ideał wolnego wojownika, a na koniec podporządkować silnej władzy królewskiej. Tak przynajmniej było w tradycji skandynawskiej, bo „Pieśń o Nibelungach” pokazuje zupełnie inny obraz. Otóż niemiecką wizję Sifrida sponsoruje jasne i wyraźne rozgraniczenie na my/oni, a dokładniej, hasło „u nas, dobrych Niemców, nie ma żadnych smoków i innego podejrzanego tałatajstwa”. Wpływy romansu dworskiego i mentalności chrześcijańskiej zredukowały zabicie potwora i zdobycie skarbu do kilku zwrotek. Biedny smok.

„Sigurd bohater Północy” stanowi dopełnienie tomu pierwszego „Sigurd Pogromca Smoka i inni Wölsungowie”. Zawiera analizę dziejów Sigurda/Sifrida właśnie (ostatniego herosa z rodu Wölsungów) oraz autorskie tłumaczenie całej sagi z całym multum przypisów, taki odpowiednik de luxe zbeletryzowanej wersji, otwierającej tom pierwszy. Szrejter proponuje kilka ścieżek czytania obydwu książek: na przykład zacząć od rzeczonego tłumaczenia, pogłębić wiedzę opracowaniem, a wersję zbeletryzowaną zostawić na deser. Ja czytałam w kolejności chronologicznej, tj. jak się kartki układały, i to też jest bardzo zacny sposób.

Ze Szrejterowych opracowań najbardziej lubię właśnie te mitoznawczo-kulturoznawcze (bom z tej dziedziny najstaranniej kształcona), ale niezależnie od tematu, imponuje mi erudycja Autora, ogrom zaplecza źródłowego (i nie mówię tu tylko o tekstach pisanych, ale choćby i o wykopaliskach), jak również umiejętność podania rzeczy w popularnonaukowym sosie. To wszystko składa się na solidną księgę (jakby powiedziała to moja znajoma ekspertka od wikingów i broni każdej, „solidną knigę”), która spodoba się i miłośnikom sag tudzież germańskich wierzeń, i tym zainteresowanym przemianami mitu, i miłośnikom smoków. Czyli mnie.

PS. Stosowne skrzynie podziękowań (ale bez klątw, jakimi bywają obciążone skarby), posyłam wydawnictwu Erica oraz samemu Autorowi za dedykację!