Nieczułość, czyli niebanalna opowieść o kobietach

Wojenną i powojenną – ogólniej rzecz ujmując, trudną – rzeczywistość można przedstawiać na wiele sposobów.  Podążając za wielkimi wydarzeniami w samym sercu Dziejów Historii lub wręcz przeciwnie: obserwując to, co te wielkie wydarzenia przyniosły w miejscach zapomnianych przez ludzi. Czy to w niewielkiej chacie gdzieś na Podlasiu (patrz parateatralna „Sońka” Karpowicza), czy to w spokojnej alpejskiej dolinie („Całe życie” Roberta Seethalera), czy to w Dziewczej Górze, wsi na Kaszubach. Do tej ostatniej – i nie tylko – zabiera nas Martyna Bunda w swoim debiucie literackim, zatytułowanym „Nieczułość”. Continue reading „Nieczułość, czyli niebanalna opowieść o kobietach”

Rzecz o córkach Wawelu, czyli nowa Brzezińskiej propozycja

cc3b3rki-wawelu.jpgGdy kilka tygodni temu internetowe okolice dookoła mnie zdobyła przebojem wieść o nowej książce Anny Brzezińskiej, byłam zachwycona. „Córki Wawelu”, historia prosto ze złotej epoki Jagiellonów, jawiła się jako spełnienie marzeń: lubuję się w powieściach historycznych, a już szczególnie takich z silnymi postaciami kobiecymi. Podobnych powieści, dziejących się w polskich realiach, miałam okazję czytać o wiele mniej niż zagranicznych, a jedyna z tego okresu – dość leciwe dzieło, „Czterej królowie Katarzyny” Małgorzaty Duczmal – solidnie mnie rozczarowała. Tym bardziej czekałam niecierpliwie, słałam natchnione maile błagalne do Wydawnictwa Literackiego i odliczałam dni do premiery. Marzenia jednak nie do końca zostały spełnione – bo „Córki Wawelu” okazały się być dziełem gatunkowo nietypowym. Continue reading „Rzecz o córkach Wawelu, czyli nowa Brzezińskiej propozycja”

Nocne czuwanie na odległej szkockiej wyspie

Nieraz już przywoływałam słynne powiedzenie Bene Gesserit – „nigdy nie sądź książki po okładce”. I tak, jest w tym wiele racji, ale jak wpatruję się w kładkę „Nocnego czuwania” Sarah Moss, to ogarnia mnie takie poczucie zachwytu. Ten niby-półksiężyc, drobinki gwiazd dookoła, naprawdę pięknie wydana rzecz. Zawartość też godna uwagi, choć nie jest to powieść tchnąca lekkością i prowadząca do łatwych, sielskich zakończeń. Continue reading „Nocne czuwanie na odległej szkockiej wyspie”

Kto kogo wiedzie na pokuszenie, czyli on jeden, ich osiem

Andrzej Sapkowski w „Świecie króla Artura” tylko na wpół żartem pisał, że literatura zawsze ma rację, a historycy i realiści mogą opowiadać do woli, jak było naprawdę – i tak to pisarze, a nie historycy, najlepiej i najbarwniej przybliżają nam dzieje dawne. Fakt, powieści o czasach minionych o wiele lepiej potrafią unaocznić historyczne wydarzenia niż spis dat upchniętych w jednym akapicie podręcznika. Więc jeśli chodzi o wojnę secesyjną, to wiadomo, czyta się „Przeminęło z wiatrem” pani Mitchell – a ostatnio, za sprawą premiery nowej adaptacji filmowej, do łask wróciła powieść Thomasa Cullinana „Na pokuszenie”. Continue reading „Kto kogo wiedzie na pokuszenie, czyli on jeden, ich osiem”

Trzech kobiet godziny. Cunnigham.

Pamiętacie moje pierwsze spotkanie z prozą Virginii Woolf? Jak można się łatwo domyślić, jedno spotkanie prowadzi do drugiego – tym razem wszystko za sprawą Hadyny, która to (dobra dusza!) ofiarowała mi kieszonkowy egzemplarz „Godzin” Michaela Cunnighama (kolejna rzecz obiecywana sobie wieki temu do nadrobienia!). Książka rozmiarowo idealnie nadawała się do noszenia ze sobą wszędzie – i kiedy pewnego dnia między jednym tramwajowym przystankiem a drugim wreszcie ją otworzyłam, po prostu z miejsca przepadłam. Continue reading „Trzech kobiet godziny. Cunnigham.”

Bogini tańca, Bronisława Fominiczna Niżyńska

Jak byłam małą dziewczynką, marzyłam o byciu baletnicą – szybko się okazało, że moja postura nie sprzyja tej dziedzinie sztuki, ale sentyment do opowieści baletowych pozostał (wiodą tu prym „Zaczarowane baletki” Noel Streatfeild oraz film „Światła scen”). Więc kiedy okazało się, że Znak wydaje powieść o siostrze Wacława Niżyńskiego, i to jeszcze pióra Ewy Stachniak (autorki świetnej „Katarzyny Wielkiej”), nie wahałam się ani chwili! Continue reading „Bogini tańca, Bronisława Fominiczna Niżyńska”

Całkiem dziarski sześciolatek, czyli blogowe urodziny!

„Kłaniam się nisko”, brzmi tytuł pierwszego wpisu na Co czyta Malita sprzed sześciu lat (tym zwrotem zwykłam przedstawiać się w radiu, dzięki później czemu zyskałam w chórze ksywkę „Bow down” — ale to bardzo stare dzieje). Co najważniejsze, swego rodzaju tradycją stało się snucie opowieści o Malitowych książkach najulubieńszych w blogowe urodziny. Wychodzi na to, że są to same #comfortbooks, które dobrze robią niezależnie od okazji. Rok temu opowiadałam Wam o „Błękitnym Zamku” Lucy Maud Montgomery i nie mam zamiaru obniżać poziomu sentymentalizmu. Acz tym razem sentymentalizm będzie polsko-romantyczny, a wszystko za sprawą „Klawikordu i róży” pióra Haliny Popławskiej Continue reading „Całkiem dziarski sześciolatek, czyli blogowe urodziny!”