Tak się żyło w średniowiecznym zamku

Moja zaprzyjaźniona ekspertka od broni i wojowników wszelakich (wikingowie, samurajowie, średniowieczni rycerze, you name it) pewnego letniego wieczoru przywiozła mi na motorze dwa olbrzymie albumy o rycerzach, uzupełniając je lekturą o zamkach. Zaczęłam od tego ostatniego, czyli od książki „Życie w średniowiecznym zamku”, popularnonaukowego, historyczno-kulturoznawczego przewodnika po wczesnośredniowiecznych warowniach pióra pary mediewistów, Frances i Josepha Giesów. Nie trzeba było mnie zachęcać do czytania hasłem „Poznaj świat, który zainspirował Geroge’a R. R. Martina” (jak stoi na okładce), bo od zawsze historie o życiu codziennym dawnych czasów czytam chętnie, zwłaszcza średniowieczne, zwłaszcza angielskie (pamiętacie dzień z życia Tudora?). Continue reading „Tak się żyło w średniowiecznym zamku”

Kanonika noc złowroga, czyli znów Grantchester

Ledwie pył opadł po trzecim sezonie „Grantchester” (jak to jest, że ja cierpię przy oglądaniu prawie każdego serialu?!), a wydawnictwo Marginesy wydało – nareszcie! – kolejny tom przygód szanownego księdza kanonika. Śpieszę Wam przypomnieć, że nie, nie jest to historia ojca Mateusza, choć Sidney Chambers też jeździ na rowerze i w wolnych chwilach oddaje się tropieniu przestępców. W przerwach słucha jazzu i wraz ze swoim przyjacielem, inspektorem Keatingiem, wypija morze alkoholu w lokalnym pubie. Continue reading „Kanonika noc złowroga, czyli znów Grantchester”

Wredni mężczyźni i łaknące krwi kobiety. Prawdziwa historia Ragnara Lodbroka

legenda wikingóswMożna powiedzieć, że początek roku minął mi dość wikińsko – zaczęło się od tego, że przeczytałam „Moce Wikingów” profesora Władysława Duczko i na fali tej lektury postanowiłam wraz z Królem Małżonkiem nadrobić wszystkie dotychczasowe sezony „Wikingów”. Jak to zwykle przy oglądaniu seriali bywa, trochę byłam przejęta, trochę cierpiałam, a trochę fukałam (dodam tylko, że zdecydowanie należę do team Lagertha i team Athelstan). Generalnie, twórcy serialu mają za sobą kawał dobrej roboty, bo telewizyjne widowisko jest naprawdę klimatyczne i solidnie zakorzenione w wiedzy na temat okresu wikińskiego.

Gdy więc zatem nadeszła wieść o nowej książce Artura Szrejtera, aż podskoczyłam na krześle z uciechy – otóż Continue reading „Wredni mężczyźni i łaknące krwi kobiety. Prawdziwa historia Ragnara Lodbroka”

Dzieła zebrane #22: Rafał Tomański oraz Marie Bennet

Instytucja #dziełzebranych to chyba jeden z moich ulubionych pomysłów (prawo autorskie do tytułu cyklu posiada Król Małżonek), bo pozwala na zestawienie tego, co przeczytałam, a o czym chcę opowiedzieć raczej krótko. Więc dziś zestaw japońsko-dziennikarsko-felietonowy tudzież historyczno-wojenny. Continue reading „Dzieła zebrane #22: Rafał Tomański oraz Marie Bennet”

Bogini tańca, Bronisława Fominiczna Niżyńska

Jak byłam małą dziewczynką, marzyłam o byciu baletnicą – szybko się okazało, że moja postura nie sprzyja tej dziedzinie sztuki, ale sentyment do opowieści baletowych pozostał (wiodą tu prym „Zaczarowane baletki” Noel Streatfeild oraz film „Światła scen”). Więc kiedy okazało się, że Znak wydaje powieść o siostrze Wacława Niżyńskiego, i to jeszcze pióra Ewy Stachniak (autorki świetnej „Katarzyny Wielkiej”), nie wahałam się ani chwili! Continue reading „Bogini tańca, Bronisława Fominiczna Niżyńska”

Gwałtu, rety, Eka Kurniawan

Dawno, dawno temu, wszedłszy mimochodem do księgarni, natrafiłam na powieść „Piękno to bolesna rana” indonezyjskiego pisarza Eki Kurnawiana. Zachwycił mnie sam tytuł i pierwsze zdanie: „Pewnego niedzielnego popołudnia, w marcu, Dewi Ayu wstała z grobu, w którym przeleżała dwadzieścia jeden lat”. Nabyłam książkę drogą kupna z zamiarem sprezentowania jej Mamie-Malicie – a Mama-Malita niedawno, niedawno temu mi ją pożyczyła. I tak oto zagłębiłam się w zupełnie nowy świat, w samo serce miasteczka Halimunda, gdzie swój niespokojny żywot wiodła Continue reading „Gwałtu, rety, Eka Kurniawan”

Nirgendwo, czyli nigdzie. Nigdzie w Afryce.

W 1938 roku Stefanie Zweig miała zaledwie sześć lat, kiedy jej rodzice zdecydowali się na emigrację w obawie przed narastającymi prześladowaniami Żydów. Z niebezpiecznego, ale oswojonego świata przedwojennej Europy uciekli do egzotycznej Kenii. Wojenne lata spędziła głównie na ubogiej farmie i w angielskiej szkole z internatem, a potem wraz z rodziną wróciła do Niemiec. Wiele z jej wspomnień stało się kanwą powieści – a o dzieciństwie na kenijskiej farmie opowiada jej książka „Nirgendwo in Afrika” Continue reading „Nirgendwo, czyli nigdzie. Nigdzie w Afryce.”