Nie mów do mnie, bo czytam. „Dawcę Przysięgi” Sandersona

W naszym domu funkcjonują dwa typy sytuacji, w których ciężko uzyskać odpowiedź od drugiej połówki, mianowicie, kiedy Król Małżonek ogląda mecz i kiedy ja zaczytam się po uszy w jakiejś książce. Występują przy tym dwie subkategorie tych sytuacji: kiedy mecz rozgrywa Real Madryt albo kiedy książkę napisał Brandon Sanderson. „Przepraszam, nie słyszałem”, tłumaczy się wtedy Król Małżonek, ja zazwyczaj reaguję nerwowym „Nie mów do mnie, bo czytam!”. W miniony weekend zaliczyliśmy obie subkategorie: królewscy ograli Gironę cztery do jednego w drugiej kolejce Primera División, a ja pochłaniałam drugą część „Dawcy Przysięgi”, ostatniego tomu „Archiwum Burzowego Światła”. Continue reading „Nie mów do mnie, bo czytam. „Dawcę Przysięgi” Sandersona”

Szóstka wron, czyli Bardugo wspina się na wyżyny

Wyznałam ostatnio na łamach social media (czy wszyscy już widzieli Malitowego Instagrama?), że aż miło się czyta autora i/lub autorkę, po którym widać, że rozwija warsztat. Myszkovska miała rację, Leigh Bardugo przeszła długą drogę od Trylogii Griszy i historii Aliny, legendarnej Przyzywaczki Słońca. Swój talent do snucia baśni udowodniła w „Języku Cierni”, a dzięki „Szóstce Wron” pokazała, że nieobce jej szalone tempo awanturniczych przygodówek. Och, jakie to było wspaniałe! Continue reading „Szóstka wron, czyli Bardugo wspina się na wyżyny”

Griszowie, baśnie i język cierni, czyli świat według Bardugo nadrabiam

Nie dalej jak ostatniego dnia ubiegłego roku Anka-która-wstawia-tytuł (i-zdecydowanie-za-rzadko-pisze, tak poza tym) popełniła pełen zachwytów wpis o „Języku cierni”, cudownie wydanym zbiorze baśni pióra Leigh Bardugo. Na fali zachwytu nad Anki zachwytem popędziłam, by nabyć ów tom i jakoś tak… przeleżał aż do marca. Przeleżał także dlatego, że – zgodnie z radą myszkovskiej – chciałam nadrobić w tak zwanym międzyczasie książki, które wprowadziłyby mnie w świat stworzony przez Bardugo, a mianowicie „Trylogię Griszy”. Świat przedziwnie bliski carskiej Rosji, zaludniony przez budzące grozę stwory oraz obdarzonych magiczną mocą Griszów. Continue reading „Griszowie, baśnie i język cierni, czyli świat według Bardugo nadrabiam”

Dzieła zebrane #25 z nutką fantastyczną: Arwen Elys Dayton & Brandon Sanderson

Cykl #dziełzebranych zbiera w sobie krótkie impresje – krótsze niż w zwykłych wpisach – a często są to drugie czy kolejne tomy danego cyklu, o których nie chcę się wywnętrzać zbyt długo. Więc gdy pochłonęłam (to idealne słowo, zarówno jeśli idzie o rozmiar książki, jak i tempo jej przyjęcia) „Słowa światłości” Brandona Sandersona – peany poniżej – to doszłam do wniosku, że dobrze byłoby we wpisowym mariażu dołożyć też coś fantastycznego. Najbardziej na wierzchu leżała jeszcze przywieziona z Polconu „Poszukiwaczka” Arwen Elys Dayton (tak, ta autorka naprawdę ma na imię Arwen!). Poniewczasie zrozumiałam, że jakiekolwiek zestawienie rzeczonych powieści będzie krzywdzące – więc potraktujcie je jako osobne mini-impresje. Continue reading „Dzieła zebrane #25 z nutką fantastyczną: Arwen Elys Dayton & Brandon Sanderson”

Droga królów, Sanderson, entuzjazm poziom: milion

sandersonJuż chwilę temu cała rozentuzjazmowana chwaliłam się Wam, jaką to wspaniałą książkę właśnie skończyłam – i do teraz trzyma mnie ten entuzjazm! Tęskno mi było do solidnej, epickiej – w najlepszym tego słowa znaczeniu – historii fantastycznej. Taka właśnie jest „Droga królów” Brandona Sandersona, pierwsza z planowanych pięciu (a dokładniej, dziesięciu) części Archiwum burzowego światła. Continue reading „Droga królów, Sanderson, entuzjazm poziom: milion”

Kroniki Jaaru, czyli spora dawka magii

Nie da się ukryć, że raz na jakiś czas potrzebna jest w życiu powieściowa dawka smoków i/lub czarownic. Wiedźmio-magiczne opowieści czytam zawsze chętnie (ostatnio na przykład z ukierunkowaniem słowiańskim), łącznie z tymi skierowanymi do raczej młodszego czytelnika (a potem realizuję misję edukacyjną, pożyczając je dzieciakom w rodzinie). I właśnie w tej kategorii plasuje się pierwsza część „Kronik Jaaru” Adama Fabera, czyli „Księga Luster” – historia początkującej wiedźmy imieniem Kate i mieszkańców magicznego świata. Continue reading „Kroniki Jaaru, czyli spora dawka magii”

Amerykańscy bogowie – powieściowe zachwyty, serialowe… zgrzyty?

Kiedy okazało się, że Starz przymierza się do ekranizacji „Amerykańskich bogów” Neila Gaimana, aż skoczyłam z radości i pilnie śledziłam wszystkie doniesienia, zwiastuny, plakaty. Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że dobrze by było odświeżyć oryginał, bo czytałam go ładną dekadę temu i pamiętałam tylko szczątki fabuły. Spędziłam paniczne kilka minut, przetrząsając biblioteczkę w poszukiwaniu mojego egzemplarza, ba, zadzwoniłam do Mamy-Mality i dopytywałam czy może powieści nie ma w domu rodzinnym, i oczywiście w trakcie rozmowy znalazłam ją Continue reading „Amerykańscy bogowie – powieściowe zachwyty, serialowe… zgrzyty?”