Dzieła zebrane #25 z nutką fantastyczną: Arwen Elys Dayton & Brandon Sanderson

Cykl #dziełzebranych zbiera w sobie krótkie impresje – krótsze niż w zwykłych wpisach – a często są to drugie czy kolejne tomy danego cyklu, o których nie chcę się wywnętrzać zbyt długo. Więc gdy pochłonęłam (to idealne słowo, zarówno jeśli idzie o rozmiar książki, jak i tempo jej przyjęcia) „Słowa światłości” Brandona Sandersona – peany poniżej – to doszłam do wniosku, że dobrze byłoby we wpisowym mariażu dołożyć też coś fantastycznego. Najbardziej na wierzchu leżała jeszcze przywieziona z Polconu „Poszukiwaczka” Arwen Elys Dayton (tak, ta autorka naprawdę ma na imię Arwen!). Poniewczasie zrozumiałam, że jakiekolwiek zestawienie rzeczonych powieści będzie krzywdzące – więc potraktujcie je jako osobne mini-impresje. Continue reading „Dzieła zebrane #25 z nutką fantastyczną: Arwen Elys Dayton & Brandon Sanderson”

Droga królów, Sanderson, entuzjazm poziom: milion

sandersonJuż chwilę temu cała rozentuzjazmowana chwaliłam się Wam, jaką to wspaniałą książkę właśnie skończyłam – i do teraz trzyma mnie ten entuzjazm! Tęskno mi było do solidnej, epickiej – w najlepszym tego słowa znaczeniu – historii fantastycznej. Taka właśnie jest „Droga królów” Brandona Sandersona, pierwsza z planowanych pięciu (a dokładniej, dziesięciu) części Archiwum burzowego światła. Continue reading „Droga królów, Sanderson, entuzjazm poziom: milion”

Kroniki Jaaru, czyli spora dawka magii

Nie da się ukryć, że raz na jakiś czas potrzebna jest w życiu powieściowa dawka smoków i/lub czarownic. Wiedźmio-magiczne opowieści czytam zawsze chętnie (ostatnio na przykład z ukierunkowaniem słowiańskim), łącznie z tymi skierowanymi do raczej młodszego czytelnika (a potem realizuję misję edukacyjną, pożyczając je dzieciakom w rodzinie). I właśnie w tej kategorii plasuje się pierwsza część „Kronik Jaaru” Adama Fabera, czyli „Księga Luster” – historia początkującej wiedźmy imieniem Kate i mieszkańców magicznego świata. Continue reading „Kroniki Jaaru, czyli spora dawka magii”

Amerykańscy bogowie – powieściowe zachwyty, serialowe… zgrzyty?

Kiedy okazało się, że Starz przymierza się do ekranizacji „Amerykańskich bogów” Neila Gaimana, aż skoczyłam z radości i pilnie śledziłam wszystkie doniesienia, zwiastuny, plakaty. Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że dobrze by było odświeżyć oryginał, bo czytałam go ładną dekadę temu i pamiętałam tylko szczątki fabuły. Spędziłam paniczne kilka minut, przetrząsając biblioteczkę w poszukiwaniu mojego egzemplarza, ba, zadzwoniłam do Mamy-Mality i dopytywałam czy może powieści nie ma w domu rodzinnym, i oczywiście w trakcie rozmowy znalazłam ją Continue reading „Amerykańscy bogowie – powieściowe zachwyty, serialowe… zgrzyty?”

Imię jego Legion, czyli znów Brandon Sanderson

Niedawno, primaaprilisową porą, przedstawiałam Wam rozkosznie absurdalną i bawiącą się z kolejnymi metapoziomami książkę Brandona Sandersona o Alcatrazie Smendrym (kto nie czytał, proszę za mną). Ostatnio faktycznie dużo zdarzyło mi się Sandersonowych rzeczy przyjąć, łącznie z opowieścią graficzną pt. „Biały Piasek” z uniwersum Cosmere, ale teraz pora na obiecany Legion. Dosłownie, jako się rzekło.

Otóż Stephen Leeds, zwany Legionem, Continue reading „Imię jego Legion, czyli znów Brandon Sanderson”

Alcatraz, Sanderson, Prima Aprilis

Nie jestem fanką Prima Aprilis z tej przyczyny, że nie cierpię, kiedy ktoś robi mi dowcipy. Owszem, doceniam, niektóre primaaprilisowe kawały są wyjątkowo udane, ale najlepiej, żeby jednak ich docelowym odbiorcą był ktoś inny (choć przyznaję, Hadyna wygrywa w dzisiejszym zestawieniu dowcipów). Niemniej, pierwszy kwietnia jest dniem raczej frywolnym a swawolnym (bardzo lubię te dwa słowa, a rzadko mam okazję użyć!), więc z tego tytułu chciałam Wam dziś opowiedzieć o Alcatrazie.

Nie o Alcatraz. To ważne. Continue reading „Alcatraz, Sanderson, Prima Aprilis”

Dzieła zebrane #21: raz na słowiańsko, czyli Wollny i Jabłoński

Czasem zdarzają się #DziełaZebrane, które stanowią raczej radosną zbieraninę tego, co się ostatnio działo wśród Malitowych lektur, ale są też i takie bardziej tematycznie zorientowanie (na przykład, zestaw japoński). Tym razem proponuję Wam zestaw słowiański – trochę fantastycznie, trochę historycznie, a wszystko dział się wtedy, gdy ziemiami polskimi władał ród Piastów… Continue reading „Dzieła zebrane #21: raz na słowiańsko, czyli Wollny i Jabłoński”