Czarownice. Salem, 1692 – czyli frapująca książka Stacy Schiff

Czarownica? Myślisz: miotła. Czarownica i proces? Myślisz: epoka polowań. Czarownica, proces, Stany? Tu skojarzenie jest tylko jedno. Salem, rok 1692. Młodziutka kolonia w Massachusetts boryka się z problemami administracyjnymi, surowym klimatem i nieustannym konfliktami z Indianami i Francuzami. A do tego jeszcze pakt z diabłem! Pasjonująca książka Stacy Schiff rzuca nowe światło na Czytaj dalej „Czarownice. Salem, 1692 – czyli frapująca książka Stacy Schiff”

Od magii do spirytyzmu, czyli w co wierzą Polacy

Gdy tylko poszła w internety wieść o premierze tej książki, odezwało się w mojej czytelniczej duszy zainteresowanie dwojakiej natury: blogerskie z cyklu „czytałabym, opisywałabym” i naukowe z cyklu „wszak moja działka jak nic!”. Tomasz Kwaśniewski w pokaźnym tomie „W co wierzą Polacy?” proponuje, jak głosi podtytuł, „śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch…” – biegnę czytać! Najpierw przyczyniłam się poniekąd do promocji Czytaj dalej „Od magii do spirytyzmu, czyli w co wierzą Polacy”

Księga czarownic – książka a serial

Kiedy okazało się, że Brytyjczycy kręcą serialową adaptację „Księgi wszystkich dusz” Deborah Harkness (w oryginale: „A Discovery of Witches”, taki tytuł ma pierwszy tom cyklu), przypomniało mi się, że wieki temu faktycznie czytałam taką książkę. Po premierze serialu postanowiłam do niej wrócić celem konfrontacji tych dwóch wersji i donoszę uprzejmie, że powieść jest przeciętna, ale serial – wręcz przeciwnie. Konkretniej, dawno nie czekałam z takim utęsknieniem na kolejne odcinki! Czytaj dalej „Księga czarownic – książka a serial”

Czysta magia słów, czyli Brzezińskiej apokryf czarownicy

Rok temu czytelniczy świat mówił prawie wyłącznie o „Córkach Wawelu” Anny Brzezińskiej, monumentalnym dziele, łączącym ze sobą powieść historyczną i obszerne wywody eseistyczno-dokształcające. Byłam nieco rozczarowana tą formą wyrazu, stąd do „Wody na sicie”, najnowszej książki autorki, podchodziłam raczej z ostrożnym zainteresowaniem. Nawet jeśli temat jest mi szczególnie bliski, wszak ta powieść to apokryf czarownicy. Ale tym razem — tym razem będę się zachwycać! Czytaj dalej „Czysta magia słów, czyli Brzezińskiej apokryf czarownicy”

Madeline Miller i jej „Kirke” potrafią zaczarować

Gdzieś na Adriatyku, a może na morzu Jońskim? Kto wie, gdzie leżała Ajaja? Może do dziś można odnaleźć do niej drogę, bez lęku żeglując przez niespokojne wody? Ale ostrożnie, nawet, jeśli zostaniecie powitani uprzejmie i ugoszczeni przez mieszkającą tam damę, nie próbujcie wina. Nie od dziś wiadomo, że wino ma dar przemiany ludzi w bestie, zwłaszcza to zaprawione odrobiną ziół i magii. Zwłaszcza to warzone przez Kirke, jedną z najsłynniejszych czarodziejek starożytności. Czytaj dalej „Madeline Miller i jej „Kirke” potrafią zaczarować”

Biblia diabła, czyli duże ilości wątków naraz

Ujmijmy to następująco: każda książka w jakiś sposób powiązana z czarownicami budzi moje natychmiastowe zainteresowanie. Więc kiedy w mojej skrzynce mailowej wylądowała zapowiedź kolejnej powieści Leszka Hermana z silnymi wątkami czarowniczymi, od razu byłam na tak. „Biblia diabła” to trzecia odsłona przygód tria Paulina-Igor-Johann, niemniej można czytać bez prerekwizytów – ja tak zrobiłam i dzięki wielokrotnym a subtelnym nawiązaniu do poprzednich części nie czułam się pokrzywdzona. Sama powieść natomiast… ciekawa, choć mam parę zastrzeżeń. Czytaj dalej „Biblia diabła, czyli duże ilości wątków naraz”

Kroniki Jaaru, czyli spora dawka magii

Nie da się ukryć, że raz na jakiś czas potrzebna jest w życiu powieściowa dawka smoków i/lub czarownic. Wiedźmio-magiczne opowieści czytam zawsze chętnie (ostatnio na przykład z ukierunkowaniem słowiańskim), łącznie z tymi skierowanymi do raczej młodszego czytelnika (a potem realizuję misję edukacyjną, pożyczając je dzieciakom w rodzinie). I właśnie w tej kategorii plasuje się pierwsza część „Kronik Jaaru” Adama Fabera, czyli „Księga Luster” – historia początkującej wiedźmy imieniem Kate i mieszkańców magicznego świata. Czytaj dalej „Kroniki Jaaru, czyli spora dawka magii”