„I góry odpowiedziały echem” Khaled Hosseini

„I góry odpowiedziały echem” Khaled HosseiniSą autorzy, z którymi wiążą się naprawdę dobre wspomnienia, a Khaled Hosseini zdecydowanie do nich należy. Tworzy historie, które nie pozwalają się oderwać od lektury, choć pełno w niej smutnych wydarzeń, rozstań i hektolitrów łez wzruszenia. Wszystko na tle Afganistanu, przekrojowo przez cały wiek XX. Takie były pierwsze powieści Hosseiniego, „Chłopiec z latawcem” (ekranizacja wielce udana, tak przy okazji) i „Tysiąc wspaniałych słońc”, taka jest też ta najnowsza.

Zaczyna się wszystko w Szadbagh, gdzieś w głębi Afganistanu. Spalona słońcem albo przykryta śniegiem wioseczka widziała już wiele dramatów i dzień w dzień jest świadkiem trudów życia codziennego. Wielu mieszkańców ledwie wiąże koniec z końcem i czasem musi podjąć się najbardziej drastycznych czynów, by przetrwać. Przekonają się o tym Abdullah i jego ukochana siostrzyczka, Pari, gdy ich ojciec zdecyduje się na wyprawę do odległego Kabulu. Ta wyprawa odmieni ich losy na zawsze – i nie tylko ich.

Nie ma co opowiadać więcej (ani czytać opisu na okładce, jak dla mnie niepotrzebnie streścili pół książki). Losy Abdullaha i Pari to tylko – i aż! – punkt wyjścia do innych historii: Nabiego, Parwany, Markosa i jeszcze jednej Pari. Od Szadbadh, przez Kabul, Paryż i słoneczną Kalifornię, aż po grecką wysepkę Tinos: Hosseini przedstawia rodzinne tragedie i chwile szczęścia; z łatwością zmienia czasy, miejsca i postaci, którymi opowiada wielką historię o miłości i odrazie. Pięknie wpasowują się w to wszystko baśnie o dewach i cytaty z Rumiego.

Całość czasem gorzka, czasem smutna, czasem piękna – ale nie tak mocno melodramatyczna, jak w poprzednich powieściach. Jakby bardziej dojrzała. Hosseini idzie w dobrym kierunku, a ja za nim podążam wiernie czytelniczo. Co i Wam polecam.

PS. Wyzwaniowo, „Z półki”, edycja 2o14.