Panie z Cranford, czyli znów brytyjskość

A ja znów brytyjsko… cóż poradzić, klasyczna ze mnie brytofilka i odkąd przeczytałam „Far from the Madding Crowd” Hardy’ego nie tak znów dawno temu, miałam chęć na powrót do wyspiarsko-angielskich klimatów. I oto w pewnej chwili rzuciła mi się w oczy niepozorna książeczka, stojąca już od dłuższego czasu na półce. „Panie z Cranford” Elizabeth Gaskell to właściwie zbiór scenek, opowieści z niewielkiego miasteczka połowy XIX wieku, które potrafi zauroczyć od samego początku! Continue reading „Panie z Cranford, czyli znów brytyjskość”

Wszystkie życia Hedy Lamarr

Powieści historyczne o nietuzinkowych kobietach zajmują specjalne miejsce na mojej liście lektur – zarówno te dawniejsze (Eleonora Akwitańska), jak i bliższe naszym czasom (Bronisława Niżyńska!). Niedawno do tego grona dołączyła gwiazda Hollywoodu z lat 30. i 40., zjawiskowa Hedy Lamarr – wszystko dzięki książce Marie Benedict. I choć „Wszystkie życia Hedy Lamarr” pozostawiają pewien niedosyt, to jednak dobrze było poznać bliżej tę fascynującą postać. Continue reading „Wszystkie życia Hedy Lamarr”

Z mgły zrodzony, czyli peany są piane

Od dłuższego czasu tonę w zachwytach nad prozą Brandona Sandersona (już to „Legion”, już to powieść dla młodszych ciut czytelników), a najbardziej z tej prozy zachwyca mnie Archiwum Burzowego Światła, rzecz epicka w najlepszym tego słowa znaczeniu. Niemniej, Archiwum to tylko część Sandersonowego uniwersum, pieczołowicie skomponowanego meta-świata. Od dawna obiecywałam sobie wkopanie się głębiej w te wszystkie opowieści i nie tak dawno w bibliotece (przypadkiem, przypadkiem…) natrafiłam wreszcie na pierwszy tom trylogii „Z mgły zrodzony”. No sam się napatoczył no. I znów, przepadłam.

Continue reading „Z mgły zrodzony, czyli peany są piane”

Z dala od zgiełku, czyli Hardy, czyli Klasyka

Klasyka literatury światowej to jest taka sekcja, którą warto czytać niezależnie od okoliczności – wszak skądś się ta klasyczność kategorii wzięła – a szczególne miejsce w moim zestawieniu czytelniczym zajmuje tutaj proza brytyjska, najchętniej w oryginale. Jakiś czas temu do tego grona dołączyło “Vanity Fair” Williama Makepeace’a Thackeray’a, od którego droga poprowadziła mnie na bezdroża Wessexu – czyli z dala od zgiełku. A dokładniej idzie o “Far from the Madding Crowd” Thomas Hardy’ego. Continue reading „Z dala od zgiełku, czyli Hardy, czyli Klasyka”

Factfulness, czyli bardzo ważna książka o naszym świecie

W mojej internetowej bańce informacyjnej „Factfulness” pojawiło się kilkakrotnie: ten i ów donosił, że nabył, a w noworocznym „Tygodniku Powszechnym” okładkowy artykuł („2019: To będzie najlepszy rok w historii świata”) oparł się miedzy innymi na tej książce. Uznałam, że potrzebuję bardzo ją przeczytać i nie zawiodłam się ani na moment. Continue reading „Factfulness, czyli bardzo ważna książka o naszym świecie”

Projekt Szekspir, czyli Otello-wydmuszka

Z całego Projektu Szekspir, proponującego współczesne, powieściowe ujęcia sztuk słynnego dramaturga, jak dotąd najbardziej zachwycam się „Macbethem” w wydaniu Jo Nesbø (co za klimat!). Zaś Tracy Chevalier, znana mi nie tylko z „Dziewczyny z perłą”, ale i z takich dzieł jak „Dama z jednorożcem” czy Dziewczyna z muszlą, jako opowiadaczka Szekspira na nowo zapowiadała się interesująco. Jej „Otello” okazała się jednak pewnym rozczarowaniem. Continue reading „Projekt Szekspir, czyli Otello-wydmuszka”

Człowiek yakuzy, czyli rzecz o wzlocie i upadku japońskiej mafii

Luksusowe białe samochody, brakujące palce i wyrafinowane tatuaże – te symbole błyskawicznie skojarzymy z yakuzą i japońskim światem przestępczym. Ale gangi w Kraju Kwitnące Wiśni, starannie zorganizowane syndykaty, to coś innego niż byle grupa wyposażonych w broń rzezimieszków – to ludzie postępujący zgodnie z kodeksem… przynajmniej do czasu. Gotowi na odkrycie sekretów japońskiego półświatka? Continue reading „Człowiek yakuzy, czyli rzecz o wzlocie i upadku japońskiej mafii”