Psie sucharki, czyli samo dobro w wersji książkowej

Malicie, jak wiadomo, na serduszku leży dobrostan zwierząt wszelakich – szczególnie kotów i jamników. Własnych egzemplarzy się jeszcze nie dorobiła (jeśli chodzi o koty, uzewnętrznia potrzebę głaskania i dokarmiania u Rodziców oraz Teściów), ale ciepło myśli o posiadaniu zwierzęcia. A brak zwierzęcia w domu można substytuować. Obrazkami. O ile memy z kotami i ładne kocie-focie są w różnych odmętach internetów dostępne, o tyle najlepszy psi content znajdziemy pod hasłem „Psie sucharki”. Teraz także w książkowym wydaniu. Czytaj dalej „Psie sucharki, czyli samo dobro w wersji książkowej”

Wielki powrót do Osten Ard, czyli Tad Williams wie, co robi!

Bywa, że powrót po latach do dzieł dawnych nie jest powrotem łaskawym – zarówno w czytaniu, jak i pisaniu. Mam tu na myśli po pierwsze, czytanie na nowo książek, którymi się zachwycało wieki temu, a po drugie, kontynuowanie po pewnym czasie raz zamkniętej opowieści. Niedawno donosiłam, że zaliczyłam udany powrót czytelniczy (hurra dla sagi wiedźmińskiej). Z przyjemnością donoszę teraz, że Tad Williams z powodzeniem powraca do Osten Ard! Czytaj dalej „Wielki powrót do Osten Ard, czyli Tad Williams wie, co robi!”

Skryba ze Sieny, czyli dżuma, miłość i podróż w czasie

Podróże wakacyjne mogą się odbywać na różne sposoby – już to w formie mikrowypraw (polecam!), już to w różne odległe zakątki świata, już to w przestrzeni książkowej, a nawet… w czasie. I nie chodzi mi tu tylko o podróż w czasie za sprawą powieści historycznej, ale podążanie śladami postaci, które przenoszą się w przeszłość. Tak, jak tytułowa „Skryba ze Sieny” w debiutanckiej powieści Melodie Winawer. Czytaj dalej „Skryba ze Sieny, czyli dżuma, miłość i podróż w czasie”

Mikrowyprawy śladami Znaku

Zazwyczaj wakacje to czas lektur lżejszych (jak choćby przyjemnych obyczajowych opowiastek tudzież relaksujących powieści sensacyjnych), ale także lektur podróżniczych oraz mniej typowych. W moim przypadku do tych ostatnich zaliczają się periodyki, które czytuję rzadko, ale w wakacje z bliżej niedookreślonych przyczyn jakoś mi bardziej z nimi po drodze. Otóż właśnie skończyłam czytać nowy numer miesięcznika „Znak”. Czytaj dalej „Mikrowyprawy śladami Znaku”

Moja ostatnia księżna, czyli wpis przy drzemce

Spójrzcie na tę postać na okładce. Spójrzcie, jak wpatruje się w dal. Czego wypatruje, jak sądzicie? Kolejnego balu? Sensu życia? Fortuny do dziedziczenia? Wolnej chwili dla siebie? Oh, wait… Nie da się ukryć, że ostatnio nieco rzadziej bywam na blogu – przyczyna tychże przerw niedawno skończyła siedem miesięcy i z dumą donoszę, że Czytaj dalej „Moja ostatnia księżna, czyli wpis przy drzemce”

Czarownice. Salem, 1692 – czyli frapująca książka Stacy Schiff

Czarownica? Myślisz: miotła. Czarownica i proces? Myślisz: epoka polowań. Czarownica, proces, Stany? Tu skojarzenie jest tylko jedno. Salem, rok 1692. Młodziutka kolonia w Massachusetts boryka się z problemami administracyjnymi, surowym klimatem i nieustannym konfliktami z Indianami i Francuzami. A do tego jeszcze pakt z diabłem! Pasjonująca książka Stacy Schiff rzuca nowe światło na Czytaj dalej „Czarownice. Salem, 1692 – czyli frapująca książka Stacy Schiff”

Wąż z Essex, czyli książka znakomita

„Nie sądź książki po okładce”, mawiały Bene Gesserit i ich przestroga przed pochopną oceną ma w sobie wiele sensu – czasem jednak, biorąc rzecz dosłownie, wspaniała okładka kryje w sobie wspaniałą zawartość. Tak jest właśnie w przypadku „Węża z Essex”, za sprawą którego Sarah Perry przenosi nas do wiktoriańskiej Anglii, od slumsów w Londynie po łąki i lasy okolic Colchester. Perry, uznana brytyjska autorka, w swojej drugiej powieści – właśnie wydanej nakładem Marginesów – sięga po formę powieści historycznej, pisząc o rzeczach wielkich. Czytaj dalej „Wąż z Essex, czyli książka znakomita”