Torfowisko może nie wciąga, ale ciekawi

Szeroko pojęty skandynawski rys w ostatnich latach zyskał dużą popularność w powieściach kryminalno-sensacyjnych, wraz z mroczno-przytłaczającym klimatem i galerią wykolejonych przez życie detektywów. Do grona autorów reprezentujących ów rys dołączyła niedawno szwedzka dziennikarka Susanne Jansson z debiutancką powieścią „Torfowisko”, proponując niebanalne miejsce akcji z przyzwoitą fabułą. Nie od dziś wiadomo, że bagna i trzęsawiska kryją wiele niebezpieczeństw… Continue reading „Torfowisko może nie wciąga, ale ciekawi”

Średniowieczna wieś, raz, czyli życie codzienne w XIII wieku

Raz na jakiś czas lubię zagłębić się w codzienność minionych epok – czy to w dzień z życia Tudora (od rana do wieczora), czy przedmioty z epoki Wikingów, czy w rzeczywistość na średniowiecznym zamku. Ta ostatnia wycieczka jest tutaj o tyle istotna, że chodzi o książkę Frances i Josepha Giesów, autorów trylogii dotyczącej życia w średniowieczu. Po zamku i mieście przyszła czas… na wieś. Ale, przyznaję, nie była to najbardziej fascynująca z wypraw. Continue reading „Średniowieczna wieś, raz, czyli życie codzienne w XIII wieku”

Grenlandia raz, czyli nie mieszkam w igloo

Grenlandia? Co ja wiem o Grenlandii? Zimno, śnieg, zorza polarna. Daleko. Ach, i foki. Niewiele, prawda? Pocieszam się, że Adam Jarniewski, autor książki „Nie mieszkam w igloo”, na początku całej swojej grenlandzkiej przygody też specjalnie wiele nie wiedział. Nauczył się w praktyce, a nawet uczy dalej – na Zielonej Wyspie (tak!) mieszka już od  dwunastu lat i niedawno zrelacjonował swoje przygody i grenlandzkie podboje właśnie w książce. To nie jest narracja z cyklu „pojechałem i wróciłem”, ale „pojechałem, zostałem, wracać na razie nie planuję”. Narracja, dodajmy, przeciekawa! Continue reading „Grenlandia raz, czyli nie mieszkam w igloo”

Lou Clark w Nowym Jorku, czyli serce w dwóch światach

Nieraz już deklarowałam swoje ulubienie dla powieści Moyes, zarówno blogowo, jak i filmowo – słodko-gorzkie historie, pełne szczęśliwych zakończeń dla tych, którzy uczciwie podążają za głosem serca. Szczególne zaś miejsce na półce z Moyesowymi książkami zajmuje cykl o Lou Clark, rozsławiony filmem z Emilią Clarke i Samem Claflinem. Bardzo podobają mi się tytuły oryginalnych wersji: “Me Before You”, “After You” i wreszcie tegoroczne “Still Me”. Ta ostatnia ukaże się w Polsce 6 czerwca pod tytułem „Moje serce w dwóch światach”, a ja z przyjemnością mogę Wam donieść już teraz, że jest po prostu wspaniała. Continue reading „Lou Clark w Nowym Jorku, czyli serce w dwóch światach”

Tyfusowa Mary, czyli historia pewnej nosicielki

Historyczne opowieści, jak wiadomo, lubię wielce, zwłaszcza te z postaciami kobiecymi w roli głównej – kiedy zatem pojawiła się zapowiedź powieści „Gorączka” Mary Beth Keane, nie zastanawiałam się zbyt długo. Nowy Jork, początek poprzedniego stulecia, prawdziwa, nieoczywista postać, czyli Mary Mallon, a do tego początki medycyny z nutką kryminalną… o, tak, bardzo proszę! Rezultat okazał się naprawdę przyzwoity – może bez porywów serca, ale za to z interesującą podróżą w minione czasy. Continue reading „Tyfusowa Mary, czyli historia pewnej nosicielki”

Natura leczy, czyli rzuć wszystko i idź do lasu!

Z reguły dzieła z naturą i leczeniem w tytule omijam szerokim łukiem, zwłaszcza, jeśli stoją w towarzystwie raczej newage’owych pozycji – to po prostu nie mój temat. „Natura leczy” Florence Williams początkowo też nie planowałam czytać, ale skuteczny mail od pani redaktor z Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz zerknięcie na fragment książki zmieniło moje plany. Ergo jakoś tak wyszło, że… zabrałam książkę do lasu! Continue reading „Natura leczy, czyli rzuć wszystko i idź do lasu!”

Baśń wielce cudowna, czyli niedźwiedź, słowik i czar dawnej Rusi

Od czasów dziecięcych żywię sentyment do baśni, zresztą kto tego nie ma… niemniej, swego czasu zaczytywałam się w niewielkim zbiorku przepięknie wydanych rosyjskich baśni, które snuł czarny kot imieniem Koszka (no dobrze, przyznaję, album był po angielsku, czynna pomoc Mamy-Mality była wskazana). I właśnie ten zbiorek zaraz przyszedł mi na myśl, kiedy zerknęłam na zarys fabuły debiutanckiej powieści Kartherine Arden, „Niedźwiedź i słowik”. Nieustraszona Wasilisa, wyprawiająca się w dzikie leśne ostępy, damy w kokosznikach i mróz malujący swoje obrazy na okiennych szybach… znacie? Znamy! Posłuchajcie. Warto. Continue reading „Baśń wielce cudowna, czyli niedźwiedź, słowik i czar dawnej Rusi”