Król. Twardoch. Tak.

Proza Szczepana Twardocha jakoś mnie dotychczas omijała – czy raczej, ja ją omijałam na moich czytelniczych ścieżkach, aczkolwiek nie było to działaniem specjalnie celowym i zamierzonym. Czasem jednakowoż potrzeba szturchnięcia w odpowiednią stronę i takimż właśnie szturchnięciem była sugestia Mamy-Mality. Weź, czytaj „Króla”. Wzięłam. Słusznie. Continue reading „Król. Twardoch. Tak.”

Co tam, panie, na Scadrialu, czyli znów Sanderson!

Niesiona falą zachwytów nad kolejnym epickim dziełem Brandona Sandersona – tym razem ze świata znanego jako Scadrial – cierpliwie odczekałam kolejkę w bibliotece i oto mogłam zagłębić się w powieść „Stop prawa”, klimatem przypominającą nieco bajanie o Dzikim Zachodzie, ale z solidną dawką magii, nutką steampunku i, jako zawsze, zestawem ciekawych postaci. Co prawda nie zarwałam nocy, ale i tak Continue reading „Co tam, panie, na Scadrialu, czyli znów Sanderson!”

Z mgły zrodzony, czyli peany są piane

Od dłuższego czasu tonę w zachwytach nad prozą Brandona Sandersona (już to „Legion”, już to powieść dla młodszych ciut czytelników), a najbardziej z tej prozy zachwyca mnie Archiwum Burzowego Światła, rzecz epicka w najlepszym tego słowa znaczeniu. Niemniej, Archiwum to tylko część Sandersonowego uniwersum, pieczołowicie skomponowanego meta-świata. Od dawna obiecywałam sobie wkopanie się głębiej w te wszystkie opowieści i nie tak dawno w bibliotece (przypadkiem, przypadkiem…) natrafiłam wreszcie na pierwszy tom trylogii „Z mgły zrodzony”. No sam się napatoczył no. I znów, przepadłam.

Continue reading „Z mgły zrodzony, czyli peany są piane”

Projekt Szekspir, czyli Otello-wydmuszka

Z całego Projektu Szekspir, proponującego współczesne, powieściowe ujęcia sztuk słynnego dramaturga, jak dotąd najbardziej zachwycam się „Macbethem” w wydaniu Jo Nesbø (co za klimat!). Zaś Tracy Chevalier, znana mi nie tylko z „Dziewczyny z perłą”, ale i z takich dzieł jak „Dama z jednorożcem” czy Dziewczyna z muszlą, jako opowiadaczka Szekspira na nowo zapowiadała się interesująco. Jej „Otello” okazała się jednak pewnym rozczarowaniem. Continue reading „Projekt Szekspir, czyli Otello-wydmuszka”

Lord Nevermore, czyli Pleijel o Malinowskim i Witkacym

Pleijelową powieść miałam na liście „do przeczytania” już od dawna – umiłowana Jagiellonka znów dopisała i oto na krótki październikowy wypad weekendowy wywiozłam historię „na motywach”, czyli dzieje pewnej przyjaźni. Bronio i Staś, hołubiący swoje towarzystwo od lat dziecięcych, wyruszają w podróż, która tę przyjaźń zakończy. Daleka Australia stanie się preludium do wielkiej naukowej kariery Bronia, ale jednocześnie fiaskiem relacji towarzyskich. Przynajmniej tych męsko-męskich. Continue reading „Lord Nevermore, czyli Pleijel o Malinowskim i Witkacym”

Poeta, strażnik i więzień, czyli o wielkiej mocy słowa

O powieści Lee Jung-Myunga „Poeta, strażnik i więzień” było bardzo głośno z okazji premiery – ergo, dwa lata temu – niemniej jakoś nie było mi po drodze z tą książką. Przekonała mnie dopiero gorąca zachęta ze strony Mamy-Mality, która sama niedawno zdjęła z półki dzieło koreańskiego autora. Lee Jung-Myung zainspirował się, co ważne, postacią historyczną – Yun Dong-ju, tytułowy poeta, był koreańskim działaczem niepodległościowym, a do naszych czasów przetrwał jego zbiór Niebo, wiatr, gwiazdy i poezje. To dzięki niemu „Poeta, strażnik i więzień”, książka reklamowana jako kryminał, okazuje się historią o wielkiej mocy słowa. Wspaniałą i poruszającą historią. Continue reading „Poeta, strażnik i więzień, czyli o wielkiej mocy słowa”

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. I już.

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek
W roli obierków z ziemniaka – cukinia i ogórek.

Zazwyczaj książki czytam według uprzednio przygotowanej listy, ale czasem wszechświat działa w taki sposób, że trzeba plan na lekturę nieco zmodyfikować. Ergo, kiedy poprosiłam myszkovską o pożyczenie czegoś na drogę do domu, zaproponowała mi „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” Annie Barrows i Mary Ann Shaffer, cytuję: „Przeurocza książka o wojennych strasznych rzeczach. Nie wiedziałam, że tak się da napisać”. Nie bardzo leżały mi klimaty wojenne i wyraziłam chęć na fantastykę („Pół króla” Abercrombiego – bardzo zacne!). ale następnego dnia Mama-Malita powitała mnie słowami: „Wiesz, jaki śliczny film widziałam wczoraj?”. Domyśliłam się w pół słowa… i poszłam przeprosić się z czytnikiem. Na szczęście. Continue reading „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. I już.”