Nie taka wspaniała izraelsko-palestyńska historia miłosna

Gdy wyruszam w jakąś podróż, lubię zabrać ze sobą powieści dziejące się na miejscu, a potem odwiedzać prawdziwe-oraz-fikcyjnie-opisane-miejsca (widzieliście już zbiór pocztówek?). Więc przed dwutygodniową prawie podróżą do Izraela Mama-Malita wyposażyła nas w trzy książki w temacie, w tym najnowszy tom historii najsłynniejszego izraelskiego szpiega, anioła śmierci imieniem Gabriel. Ale najpierw rzecz nieco inna, która wyjściowo wydawała się naprawdę frapująca: oklaskiwany i nagradzany „Żywopłot” izraelskiej autorki Dorit Rabinyan. Continue reading „Nie taka wspaniała izraelsko-palestyńska historia miłosna”

Tak się żyło w średniowiecznym zamku

Moja zaprzyjaźniona ekspertka od broni i wojowników wszelakich (wikingowie, samurajowie, średniowieczni rycerze, you name it) pewnego letniego wieczoru przywiozła mi na motorze dwa olbrzymie albumy o rycerzach, uzupełniając je lekturą o zamkach. Zaczęłam od tego ostatniego, czyli od książki „Życie w średniowiecznym zamku”, popularnonaukowego, historyczno-kulturoznawczego przewodnika po wczesnośredniowiecznych warowniach pióra pary mediewistów, Frances i Josepha Giesów. Nie trzeba było mnie zachęcać do czytania hasłem „Poznaj świat, który zainspirował Geroge’a R. R. Martina” (jak stoi na okładce), bo od zawsze historie o życiu codziennym dawnych czasów czytam chętnie, zwłaszcza średniowieczne, zwłaszcza angielskie (pamiętacie dzień z życia Tudora?). Continue reading „Tak się żyło w średniowiecznym zamku”

Dzieła zebrane #22: Rafał Tomański oraz Marie Bennet

Instytucja #dziełzebranych to chyba jeden z moich ulubionych pomysłów (prawo autorskie do tytułu cyklu posiada Król Małżonek), bo pozwala na zestawienie tego, co przeczytałam, a o czym chcę opowiedzieć raczej krótko. Więc dziś zestaw japońsko-dziennikarsko-felietonowy tudzież historyczno-wojenny. Continue reading „Dzieła zebrane #22: Rafał Tomański oraz Marie Bennet”

Gwałtu, rety, Eka Kurniawan

Dawno, dawno temu, wszedłszy mimochodem do księgarni, natrafiłam na powieść „Piękno to bolesna rana” indonezyjskiego pisarza Eki Kurnawiana. Zachwycił mnie sam tytuł i pierwsze zdanie: „Pewnego niedzielnego popołudnia, w marcu, Dewi Ayu wstała z grobu, w którym przeleżała dwadzieścia jeden lat”. Nabyłam książkę drogą kupna z zamiarem sprezentowania jej Mamie-Malicie – a Mama-Malita niedawno, niedawno temu mi ją pożyczyła. I tak oto zagłębiłam się w zupełnie nowy świat, w samo serce miasteczka Halimunda, gdzie swój niespokojny żywot wiodła Continue reading „Gwałtu, rety, Eka Kurniawan”

Trzeci język Jhumpy Lahiri, czyli Imiennik

„Imiennik” Jhumpy Lahiri nie trafiłby w moje ręce tak rychło, gdyby nie idea bookcrossingu, a właściwie, gdyby nie to, że Mama-Malita, wybrawszy się pewnego dnia na kawę z przyjaciółką, w jednej z krakowskich kawiarni wypatrzyła półkę z książkami do przygarnięcia. Przygarnęła właśnie „Imiennika”, a ja z kolei wykonałam manewr przejmujący. Po ostatniej dawce imigrancko-wojennych opowieści miałam ochotę zmienić klimat z afrykańskiego na jakiś inny. Co prawda, Continue reading „Trzeci język Jhumpy Lahiri, czyli Imiennik”

Dzień dobry, pani Dalloway, pani Woolf

Jakiś czas temu Natalia-która-chadza-po-Krakowie obdarowała mnie zeszytem. Jak wiadomo, miłość moja do notesów, zeszytów, kajecików i innych papierniczych przyjemności jest wielka, przyjęłam zatem podarunek z wielkim entuzjazmem. „Wydawało mi się, że lubisz Woolf”, powiedziała Natalia, wskazując na okładkę z Virginią i zdaniem otwierającym „Panią Dalloway”. Przyznałam wtedy, że jeszcze nie wiem, bo nie czytałam. I tak od słowa do słowa postanowiłam nadrobić – a okazja wydarzyła się przy inspekcji półek u Mamy-Mality (imię ich legion). Skoro notes, to i Woolf tematycznie – i tak przyszło mi się spotkać z Klarysą Dalloway. Continue reading „Dzień dobry, pani Dalloway, pani Woolf”

Dzieła zebrane #21: raz na słowiańsko, czyli Wollny i Jabłoński

Czasem zdarzają się #DziełaZebrane, które stanowią raczej radosną zbieraninę tego, co się ostatnio działo wśród Malitowych lektur, ale są też i takie bardziej tematycznie zorientowanie (na przykład, zestaw japoński). Tym razem proponuję Wam zestaw słowiański – trochę fantastycznie, trochę historycznie, a wszystko dział się wtedy, gdy ziemiami polskimi władał ród Piastów… Continue reading „Dzieła zebrane #21: raz na słowiańsko, czyli Wollny i Jabłoński”