A imię jego Macbeth, czyli znakomita wizja w wydaniu Nesbø

A tymczasem wydaje się opowieści szekspirowskie – na pewno pamiętacie „Projekt: Szekspir”, uczynion celem uczczenia czterechsetnej rocznicy śmierci słynnego dramaturga. Opowiedziano na nowo zatem już „Zimową opowieść”, „Kupca weneckiego” czy „Burzę”, wreszcie przyszła też pora na kilka słów od Jo Nesbø – któż mógłby lepiej uwspółcześnić krwawą opowieść o Makbecie! Wspominałam już chyba, że „Makbet” to moja ulubiona sztuka Szekspira – bo, wiadomo, czarownice – i jednocześnie ta, której najwięcej odsłon widziałam. Czy to film z Michaelem Fassbenderem, czy restauracyjna wersja z Jamesem McAvoyem (latające świnie!), czy wreszcie wersja prawdziwie teatralna, dawno, dawno temu w krakowskim Starym – każda miała coś w sobie. A wersja Nesbø jest doprawdy znakomita. Continue reading „A imię jego Macbeth, czyli znakomita wizja w wydaniu Nesbø”

Dzieła zebrane #29, głównie obyczajowe

Dziś w cyklu #dziełzebranych mam dwie powieści, jedną starszą, drugą nowszą – obie łączy ogólny rys gatunkowy (raczej współczesne, raczej obyczajówki) oraz Osoba Szanownej Tłumaczki (nikt inny, tylko Mama-Malita!). Raz na jakiś czas dobrze zanurzyć się w porządną powieść obyczajową, której bohaterowie podbijają nasze serduszka (no, prędzej czy później…) i całą książkę trzymamy kciuki za szczęśliwe zakończenie. A tu zanurzyłam się w dwie takie! Continue reading „Dzieła zebrane #29, głównie obyczajowe”

Dzieła zebrane #28: polsko a współcześnie, czyli Miłoszewski i Osińska

Jakoś tak się ostatnio złożyło, że w #dziełachzebranych składam wrażenia z książek współczesnych polskich pisarzy. Cykl owych dzieł, przypominam, dotyczy raczej krótkich przemyśleń co do lektur, o których chcę wspomnieć, ale bez rozpisywania się na długaśne wpisy – bo na przykład jest to kolejna część jakiegoś cyklu. Więc i dziś raczej krótko, choć wielozdaniowo: „Jak zawsze” Zygmunta Miłoszewskiego i „Slash” Natalii Osińskiej. Continue reading „Dzieła zebrane #28: polsko a współcześnie, czyli Miłoszewski i Osińska”

Truman Capote o mordercach z zimną krwią

Prerekwizytem do mojego nadrabiania twórczości Trumana Capote’a stała się powieść „Łabędzie z Piątej Alei”. W tej prześwietnej zresztą książce Melanie Benjamin – prócz przyjaźni pisarza z damami z nowojorskiej śmietanki towarzyskiej – kreśli kulisy powstania książki „Z zimną krwią”, sugerując przy tym, że Capote wykorzystał swoich rozmówców, dokładniej, morderców, podobnie jak wykorzystał łabędzie. Ale zacznijmy od początku. Continue reading „Truman Capote o mordercach z zimną krwią”

L. i Delphine, czyli frapująca Prawdziwa Historia

„Przeczytaj, bo muszę z tobą porozmawiać”, powiedziała tonem pełnym zachęty Mama-Malita, podsuwając mi „Prawdziwą historię” Delphine de Vigan. Kierowana doświadczeniem, które mówi, że matki zawsze mają rację, nie zwlekałam zbyt wiele… i pochłonęłam czterysta stron w tempie ekspresowym. A potem, rzecz jasna, musiałyśmy porozmawiać. Continue reading „L. i Delphine, czyli frapująca Prawdziwa Historia”

Wojna w Toskanii, czyli Bohjalian i ruiny przeszłości

Wiele znamy wojennych opowieści z różnych części Europy – zwłaszcza z drugiej wojny światowej (ostatnio o Churchillu, choć to raczej niepowieściowo), niemniej nie przypominam sobie lektury żadnej książki, która przenosiłaby czytelników w okolice półwyspu Apenińskiego. Żadnej… prócz nadrobionych niedawno „Ruin przeszłości” Chrisa Bohjaliana, rozgrywających się podczas wojny i parę lat po niej w malowniczej Toskanii. Continue reading „Wojna w Toskanii, czyli Bohjalian i ruiny przeszłości”

O Trumanie Capote i łabędziach z Piątej Alei

Truman Capote to jeden z tych pisarzy, których się kojarzy, nawet jeśli się nie czytało żadnych jego dzieł. „Śniadanie u Tiffany’ego” w wersji filmowej widziałam ze cztery razy, łącznie z biograficznym filmem o Audrey Hepburn, w którym Truman obsztorcowywał aktorkę na planie. Autor kontrowersyjny i barwny, uwielbiający rozgłos, w powieści Melanie Benjamin zyskuje nad wyraz żywe oblicze. On sam i jego łabędzie – damy z towarzystwa, które w rubryczce „zawód” mogą wpisać „bywalczynie”. Kobiety piękne, bogate, szykowne… i skrywające wiele tajemnic, niekiedy skandalicznych. Continue reading „O Trumanie Capote i łabędziach z Piątej Alei”