Nocne czuwanie na odległej szkockiej wyspie

Nieraz już przywoływałam słynne powiedzenie Bene Gesserit – „nigdy nie sądź książki po okładce”. I tak, jest w tym wiele racji, ale jak wpatruję się w kładkę „Nocnego czuwania” Sarah Moss, to ogarnia mnie takie poczucie zachwytu. Ten niby-półksiężyc, drobinki gwiazd dookoła, naprawdę pięknie wydana rzecz. Zawartość też godna uwagi, choć nie jest to powieść tchnąca lekkością i prowadząca do łatwych, sielskich zakończeń. Continue reading „Nocne czuwanie na odległej szkockiej wyspie”

Dzieła zebrane #25 z nutką fantastyczną: Arwen Elys Dayton & Brandon Sanderson

Cykl #dziełzebranych zbiera w sobie krótkie impresje – krótsze niż w zwykłych wpisach – a często są to drugie czy kolejne tomy danego cyklu, o których nie chcę się wywnętrzać zbyt długo. Więc gdy pochłonęłam (to idealne słowo, zarówno jeśli idzie o rozmiar książki, jak i tempo jej przyjęcia) „Słowa światłości” Brandona Sandersona – peany poniżej – to doszłam do wniosku, że dobrze byłoby we wpisowym mariażu dołożyć też coś fantastycznego. Najbardziej na wierzchu leżała jeszcze przywieziona z Polconu „Poszukiwaczka” Arwen Elys Dayton (tak, ta autorka naprawdę ma na imię Arwen!). Poniewczasie zrozumiałam, że jakiekolwiek zestawienie rzeczonych powieści będzie krzywdzące – więc potraktujcie je jako osobne mini-impresje. Continue reading „Dzieła zebrane #25 z nutką fantastyczną: Arwen Elys Dayton & Brandon Sanderson”

Dzieła zebrane #24, czyli King i Kańtoch

po-Polconowy kolorowy zawrót głowy

Ostatnie kilka dni spędziłam w światach fantastycznych (patrz: Polcon) i dość rzec, że przez weekend przyjęłam trzy książki (nie da się ukryć, że kilkanaście godzin w podróży sprzyja czytaniu). Dwie z nich przynależą do dzisiejszych #dziełzebranych i pobrzmiewają w nich dwa akordy – akord zbrodniczo-sensacyjny i akord grozy. Dwa razy „K”, czyli King i Kańtoch. Continue reading „Dzieła zebrane #24, czyli King i Kańtoch”

Nowa Zelandia w sadze rodzinnej, raz. Po raz drugi.  

Kot na klikalność, wiadomo

W naręczu książek, które przyniosłam nie tak dawno temu od Mamy-Mality, znalazła się także druga część nowozelandzkiej sagi Sarah Lark, czyli „Pieśń Maorysów”. Lark, a właściwie Christiane Gohl, pochodzi z Niemiec, a w Nowej Zelandii zakochała się podczas jednej z licznych podróży. Ta miłość i fascynacja historią i kulturą kraju wydała obfity plon książkowy, i to wielokrotny, a najczęstszym tego plonu gatunkiem jest historyczny a powieściowy – „Pieśń Maorysów”  jest tego najlepszym dowodem, podobnie jak pierwszy tom, „W krainie białych obłoków”. Continue reading „Nowa Zelandia w sadze rodzinnej, raz. Po raz drugi.  „

Książki, po których trudno zasnąć, czyli Euforia

Już się chwaliłam, że ostatnio opuściłam dom rodzinny z naręczem książek, pragnąc nadrobić rozmaite zaległości. Mama-Malita postukała palcem w tom leżący na samej górze: „Euforia” ci się spodoba, powiedziała (a internety się zgodziły). Nauczona doświadczeniem, że matki zawsze mają rację, zaczęłam nadrabianie od „Euforii”, nagrodzonej i wychwalanej powieści Lily King z 2014 roku. Skończyło się na gorączkowym przerzucaniu stron bardzo późną nocą. Nic dziwnego. Continue reading „Książki, po których trudno zasnąć, czyli Euforia”

Londyn. Miasto. Historia. Powieść.

Takie tam, londyńskie memorabilia.

Są takie miejsca na ziemi, są takie miasta, które stanowią nieprzerwane źródło inspiracji dla artystów, pisarzy, twórców wszelakich. Jednym z nich jest Londyn, tygiel kulturowy tętniący życiem od tysięcy lat. Miasto wielokrotnie odegrało jakąś mniejszą lub większą rolę w powieściach, które czytam (nawet dorobiło się własnego tagu!), ale raczej jako scena akcji niż jej pierwszeoplanowy bohater. Tym razem jednak to Londyn jako miasto gra główną rolę, a wszystko za sprawą monumentalnej powieści Edwarda Rutherfurda. Continue reading „Londyn. Miasto. Historia. Powieść.”

Dzieła zebrane #23: Atwood, Catton, Gerritsen

To tylko część książek, które z Królem Małżonkiem wzięliśmy na wakacje.

O cyklu #dziełazebrane staram się, żeby zestawiał krótkie formy przemyśleń nad podobnymi lekturami, co raz wychodzi, a raz nie – ale tym razem wyjdzie i przed Wami zebrane opowieści, jeszcze pourlopowe, współgrające ze sobą w lekkiej nucie sensacji, kryminału, a w dwóch przypadkach nawet… teatru! Continue reading „Dzieła zebrane #23: Atwood, Catton, Gerritsen”