Dzieła zebrane #22: Rafał Tomański oraz Marie Bennet

Instytucja #dziełzebranych to chyba jeden z moich ulubionych pomysłów (prawo autorskie do tytułu cyklu posiada Król Małżonek), bo pozwala na zestawienie tego, co przeczytałam, a o czym chcę opowiedzieć raczej krótko. Więc dziś zestaw japońsko-dziennikarsko-felietonowy tudzież historyczno-wojenny. Continue reading „Dzieła zebrane #22: Rafał Tomański oraz Marie Bennet”

Gwałtu, rety, Eka Kurniawan

Dawno, dawno temu, wszedłszy mimochodem do księgarni, natrafiłam na powieść „Piękno to bolesna rana” indonezyjskiego pisarza Eki Kurnawiana. Zachwycił mnie sam tytuł i pierwsze zdanie: „Pewnego niedzielnego popołudnia, w marcu, Dewi Ayu wstała z grobu, w którym przeleżała dwadzieścia jeden lat”. Nabyłam książkę drogą kupna z zamiarem sprezentowania jej Mamie-Malicie – a Mama-Malita niedawno, niedawno temu mi ją pożyczyła. I tak oto zagłębiłam się w zupełnie nowy świat, w samo serce miasteczka Halimunda, gdzie swój niespokojny żywot wiodła Continue reading „Gwałtu, rety, Eka Kurniawan”

Trzeci język Jhumpy Lahiri, czyli Imiennik

„Imiennik” Jhumpy Lahiri nie trafiłby w moje ręce tak rychło, gdyby nie idea bookcrossingu, a właściwie, gdyby nie to, że Mama-Malita, wybrawszy się pewnego dnia na kawę z przyjaciółką, w jednej z krakowskich kawiarni wypatrzyła półkę z książkami do przygarnięcia. Przygarnęła właśnie „Imiennika”, a ja z kolei wykonałam manewr przejmujący. Po ostatniej dawce imigrancko-wojennych opowieści miałam ochotę zmienić klimat z afrykańskiego na jakiś inny. Co prawda, Continue reading „Trzeci język Jhumpy Lahiri, czyli Imiennik”

Dzień dobry, pani Dalloway, pani Woolf

Jakiś czas temu Natalia-która-chadza-po-Krakowie obdarowała mnie zeszytem. Jak wiadomo, miłość moja do notesów, zeszytów, kajecików i innych papierniczych przyjemności jest wielka, przyjęłam zatem podarunek z wielkim entuzjazmem. „Wydawało mi się, że lubisz Woolf”, powiedziała Natalia, wskazując na okładkę z Virginią i zdaniem otwierającym „Panią Dalloway”. Przyznałam wtedy, że jeszcze nie wiem, bo nie czytałam. I tak od słowa do słowa postanowiłam nadrobić – a okazja wydarzyła się przy inspekcji półek u Mamy-Mality (imię ich legion). Skoro notes, to i Woolf tematycznie – i tak przyszło mi się spotkać z Klarysą Dalloway. Continue reading „Dzień dobry, pani Dalloway, pani Woolf”

Dzieła zebrane #21: raz na słowiańsko, czyli Wollny i Jabłoński

Czasem zdarzają się #DziełaZebrane, które stanowią raczej radosną zbieraninę tego, co się ostatnio działo wśród Malitowych lektur, ale są też i takie bardziej tematycznie zorientowanie (na przykład, zestaw japoński). Tym razem proponuję Wam zestaw słowiański – trochę fantastycznie, trochę historycznie, a wszystko dział się wtedy, gdy ziemiami polskimi władał ród Piastów… Continue reading „Dzieła zebrane #21: raz na słowiańsko, czyli Wollny i Jabłoński”

Joel Dickër, opowiadacz doskonały

Pamiętacie „Prawdę o sprawie Harry’ego Queberta”? Że marudziłam ponad rok, zanim się zabrałam, ale jak już się zabrałam, to poszło błyskawicznie? Przy kolejnej książce Joela Dickëra już nie marudziłam,  wręcz przeciwnie: przy pierwszej możliwej okazji rzuciłam się na „Księgę rodu z Baltimore”, słusznie oczekując podobnych wrażeń. Bynajmniej się nie zawiodłam – drugie spotkanie z Dickërem i jego bohaterem, pisarzem Marcusem, wypadło Continue reading „Joel Dickër, opowiadacz doskonały”

Antropologiczne zalecenia, czyli znów Le Guin

Głęboko i święcie wierzę w to, że gdyby na większości studiów humanistycznych dodać beletrystykę do lektur obowiązkowych, to wyszłoby to na dobre wszystkim zainteresowanym. Ot, przeczytać solidną powieść historyczną w ramach zajęć z kultury średniowiecza i później skonfrontować to z faktycznym przebiegiem dziejów. Przestudiować jakiś problem prawny na podstawie współczesnej powieści psychologicznej z trudnym procesem w tle (na przykład, „W imię dziecka”). Tak, wiem, trochę by to wydłużyło zajęcia i sylabusy, ale hej, po to chodzimy na studia, żeby dużo czytać, prawda? Mniejsza o to. Najważniejszy na chwilą obecną jest fakt, że wszystkim celującym w antropologię zaleciłam zdrową dawkę dzieł zebranych Ursuli K. Le Guin. Zwłaszcza Continue reading „Antropologiczne zalecenia, czyli znów Le Guin”