Małe Licho i tajemnica Niebożątka, czyli pełne ukontentowanie

Nie pamiętam, czy i kiedy brałam udział w jakimś konkursie książkowym, ale dla prozy Ałtorki robi się różne rzeczy – efekt był taki, że u Janka-który-jeździ-tramwajem wygrałam byłam książkę! Cała sprawa wzięła się zaś z tego, że w życiu niejednego pisarza, jak mniemam, przychodzi taki moment, kiedy własne potomstwo pyta go, kiedy napisze coś właśnie dla nich. Osobista potomkini Marty Kisiel też zadała takie pytanie – rezultat ukazał się niedawno jako „Małe Licho i tajemnica Niebożątka”, baśń dla dużych i małych, a już zwłaszcza dla tych rozmiłowanych w postaciach znanych z „Dożywocia” i części dalszych. Czyli dla mnie, krótko mówiąc. Continue reading „Małe Licho i tajemnica Niebożątka, czyli pełne ukontentowanie”

Naturalista, czyli turbobestseller wcale nie wsysa

Kiedy  WAB szykuje ogólnopolską akcję promocyjną z poszukiwaniem książek w lesie, wiedz, że coś się dzieje. Innymi słowy, nietuzinkowa promocja „Naturalisty” Andrew Mayne’a, książki okrzykniętej na okładce „wciągającą mieszanką nauki, niedopowiedzeń i napięcia”, naprawdę robiła wrażenie. Ja szczęśliwie nie musiałam wybierać się do lasu na polowanie – powieść dzięki uprzejmości wydawnictwa dostałam wcześniej – niemniej bardziej wrażenie zrobiła na mnie sama akcja promocyjna niż lektura. Ale po kolei. Continue reading „Naturalista, czyli turbobestseller wcale nie wsysa”

Czysta magia słów, czyli Brzezińskiej apokryf czarownicy

Rok temu czytelniczy świat mówił prawie wyłącznie o „Córkach Wawelu” Anny Brzezińskiej, monumentalnym dziele, łączącym ze sobą powieść historyczną i obszerne wywody eseistyczno-dokształcające. Byłam nieco rozczarowana tą formą wyrazu, stąd do „Wody na sicie”, najnowszej książki autorki, podchodziłam raczej z ostrożnym zainteresowaniem. Nawet jeśli temat jest mi szczególnie bliski, wszak ta powieść to apokryf czarownicy. Ale tym razem — tym razem będę się zachwycać! Continue reading „Czysta magia słów, czyli Brzezińskiej apokryf czarownicy”

Nowa trylogia Zajasowa, czyli kryminał pomorski

Raz na jakiś czas lubię przeczytać krwisty kryminał (choć może niezbyt krwisty), a coraz bardziej jesienna aura sprzyja zanurzaniu się w  klimaty zabójstw, śledztw i demonów czasów minionych. Z utęsknieniem wypatruję długich jesiennych wieczór, kiedy czytanie smakuje najlepiej. Choć i teraz smakuje dobrze, zwłaszcza, jeśli sięga się po najnowszą powieść Krzysztofa Zajasa, czyli „Wiatraki” – powieść, oczywiście, kryminalną. Continue reading „Nowa trylogia Zajasowa, czyli kryminał pomorski”

Moja kochana, dumna prowincja. Filipowicz. Zachwyt.

Powróćmy na chwilę do uroczego weekendu na Śląsku Cieszyńskim i nieoczekiwanego odkrycia przybytku książkowo-księgarnio-kawiarnianego, jakim jest „Kornel i przyjaciele”. Otóż niepodobnym zdawało się opuszczenie tego przybytku bez nabycia książki, a już najlepiej – książki patrona kawiarni, czyli Kornela Filipowicza. Prozaika, którego, przyznaję bez bicia, rozpoznawałam wcześniej przede wszystkim jako partnera Wisławy Szymborskiej. Śpieszę zatem donieść, że teraz będę rozpoznawać Wiadomego Literata jako autora wspaniałych opowiadań. Chodzi tu konkretnie o zbiór „Moja kochana, dumna prowincja” – jestem wprost oczarowana! Continue reading „Moja kochana, dumna prowincja. Filipowicz. Zachwyt.”

Królowa cukru, czyli o plantacji trzciny w głębokiej Luizjanie

Mam sentyment do opowieści z Południa Stanów Zjednoczonych, datujący się gdzieś na wczesne lata nastoletnie, kiedy przeczytałam „Przeminęło z wiatrem” (skądinąd, jedną z ulubionych powieści Mamy-Mality, to się dziedziczy…). „Sekretne życie pszczół” czy „Służące” to tylko kilka innych książek w klimacie, które bardzo mi się podobały. Więc kiedy tylko usłyszałam o zapowiadanej premierze „Królowej cukru”, debiutu Natalie Baszile, od razu byłam zainteresowana – niemniej, obyło się bez zachwytów. Continue reading „Królowa cukru, czyli o plantacji trzciny w głębokiej Luizjanie”

Nie mów do mnie, bo czytam. „Dawcę Przysięgi” Sandersona

W naszym domu funkcjonują dwa typy sytuacji, w których ciężko uzyskać odpowiedź od drugiej połówki, mianowicie, kiedy Król Małżonek ogląda mecz i kiedy ja zaczytam się po uszy w jakiejś książce. Występują przy tym dwie subkategorie tych sytuacji: kiedy mecz rozgrywa Real Madryt albo kiedy książkę napisał Brandon Sanderson. „Przepraszam, nie słyszałem”, tłumaczy się wtedy Król Małżonek, ja zazwyczaj reaguję nerwowym „Nie mów do mnie, bo czytam!”. W miniony weekend zaliczyliśmy obie subkategorie: królewscy ograli Gironę cztery do jednego w drugiej kolejce Primera División, a ja pochłaniałam drugą część „Dawcy Przysięgi”, ostatniego tomu „Archiwum Burzowego Światła”. Continue reading „Nie mów do mnie, bo czytam. „Dawcę Przysięgi” Sandersona”