Kłaniam się nisko / exit Malita

Już od dłuższego czasu na blogu nie pojawiły się żadne nowe treści – z dwóch przyczyn. Po pierwsze, aktywności matczyno-akademicko-aktywistyczne (wychowuję córkę, pracuję naukowo i ratuję świat przed katastrofą klimatyczną) pochłaniają znakomitą część doby. Po drugie, czytam nieco mniej i nieco mniej mam też siły i pary, żeby o tym czytaniu pisać tudzież dokumentować rozmaitości poprzez media społecznościowe.

Zatem – na chwilę obecną, jak to ładnie pisze się w sztukach w języku Szekspira, exit Malita. Nie mówię, że kurtyna opada na zawsze, ale na razie potrzeba mi tutaj jakiegoś zakończenia.

Znajdziecie mnie czasem na Facebooku czy Instagramie. Ale czasem.

Tym-czasem: exit Malita.
Dziękuję.