Psie sucharki, czyli samo dobro w wersji książkowej

Malicie, jak wiadomo, na serduszku leży dobrostan zwierząt wszelakich – szczególnie kotów i jamników. Własnych egzemplarzy się jeszcze nie dorobiła (jeśli chodzi o koty, uzewnętrznia potrzebę głaskania i dokarmiania u Rodziców oraz Teściów), ale ciepło myśli o posiadaniu zwierzęcia. A brak zwierzęcia w domu można substytuować. Obrazkami. O ile memy z kotami i ładne kocie-focie są w różnych odmętach internetów dostępne, o tyle najlepszy psi content znajdziemy pod hasłem „Psie sucharki”. Teraz także w książkowym wydaniu.

Otóż Psie Sucharki – które tworzy Maria Apoleika, opiekunka Misiopudla – uczą nas o naszych braciach mniejszych szczekających wiele. Kto miał i/lub ma psa lub kiedykolwiek psem się zajmował choćby przez dziesięć minut, niewątpliwie dostrzeże najprawdziwszą z prawd w każdym rysunku z osobna i wszystkich naraz. Czy to nie tak, że psi łeb ogólnie waży pół kilo, ale położon na kolanach minimum dychę? Czy jamniczek nie jest najlepszym poje(a)mniczkiem na jedzonka? Czyż u babci piesełek nie zmienia się w isstotkę złożoną z roszczeń? Można tak wymieniać i wymieniać!

Obraz może zawierać: tekst

Książkowe wydanie „Psich Sucharków” przynosi nie tylko obrazki znane z internetów i te nowe, ale także szereg dowcipnych psich mądrości – a dokładniej, ironiczno-inteligentnego i kapitalnie napisanego przewodnika, który przypomina, jak należy koegzystować z piesełkiem, coby obydwie strony koegzystencji były szczęśliwe. Jest mowa o jedzeniu jedzeń, o spacerach, psich chorobach i przechodzeniu do krainy wiecznych spacerów, o miłości do psów odpowiedzialnej i troskliwej.

Coby dać Wam przykład tych mądrych a dracznych treści słownych, oto mój ulubiony fragment. Dotyczy on szczeniaczków, ale dodajmy, że „szczenięta wszystkich gatunków” doskonale odnosi się również do dzieci gatunku homo sapiens (całuski, moja Królewno):

„Szczenięta wszystkich gatunków mają wspólną cechę. Jeśli są cichutko, jest to sygnał wielce niepokojący i należy pilnie sprawdzić, co broją. Choć w zasadzie jeśli zauważyliśmy ciszę, prawdopodobnie i tak już jest za późno. Gdy widok szczeniaczka nad zewłokiem przedmiotu potwierdzi nam, że było brojone, winniśmy natychmiast ocenić sytuację pod kątem zagrożenia życia i zdrowia sprawcy. Czas na żal nad utraconym dobrem przyjdzie później” (s. 14).

Oczywiście słowu pisanemu towarzyszą też sucharkowe obrazki z całym dobrodziejstwem swym, te pokazujące psią naturę prawdziwą i te sugerujące właściwą opiekę. Innymi słowy, bardzo dużo ilości dobra w jednej książce – spodoba się zarówno doświadczonym opiekunom psów, jak i początkującym psiolubom. Zasadniczo, wszystkim, którzy wiedzą, ile szczęścia, radości i czułości potrafi zmieścić się na czterech (z reguły) łapkach, od czubka nosa aż po koniec merdającego ogona.

PS. Za zabłocony brzuszek jamniora na okładce tudzież cały egzemplarz recenzencki dzięki składam Pani Redaktor z wydawnictwa Znak.
PPS. Ostatnio na spacerach z Królewną witamy się z każdym psem, który sobie tego życzy. Imię ich legion. Może jednak jest szansa na tego jamnika…


„Psie sucharki. Wszystko, co powiedziałby twój pies, gdyby umiał mówić” Maria Apoleika
Wydawnictwo Znak 2019

Jedna myśl w temacie “Psie sucharki, czyli samo dobro w wersji książkowej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.