Moja ostatnia księżna, czyli wpis przy drzemce

Spójrzcie na tę postać na okładce. Spójrzcie, jak wpatruje się w dal. Czego wypatruje, jak sądzicie? Kolejnego balu? Sensu życia? Fortuny do dziedziczenia? Wolnej chwili dla siebie? Oh, wait… Nie da się ukryć, że ostatnio nieco rzadziej bywam na blogu – przyczyna tychże przerw niedawno skończyła siedem miesięcy i z dumą donoszę, że jest wielce zainteresowana książeczkami, co prawda na razie przyswaja je organoleptycznie, ale dojdziemy i do czytania oczętami. Nie oznacza to, że nie czytam wcale, wręcz przeciwnie, tylko jakby czasu na opisywanie wrażeń nieco mniej. Zerknijcie tymczasem na mojego instagrama, tam bardziej na bieżąco!

Niemniej, jest drzemka mojej małej przyczyny, jest i wpis. Otóż ostatnio z lubością zagłębiłam się byłam w nowość od Wydawnictwa Marginesy – to debiutancka powieść Daisy Goodwin, znanej polskim czytelnikom z „Wiktorii” i „Łowcy posagów”. Choć nie przyznałam się na blogu, czytałam ostatnio o zombie-apokalipsie (Jacek Dehnel!) czy o tym, jak mężczyźni objaśniają mi (czy raczej, Rebecce Solnit) świat, a gdy okazało się, że jest możliwość zerknięcia w codzienność brytyjskich arystokratów i amerykańskiej śmietanki końca XIX wieku, nie wahałam się ani chwili.

Znacie? Znamy. Posłuchajcie! Oto piękna, mądra, znakomicie sytuowana Cora Cash, córka potentata mącznego i najbardziej atrakcyjna partia w całej Ameryce (Cora, skądinąd, to bardzo ładne imię, nosiła je choćby bohaterka „Węża z Essex”). Ale dziedziczka bajecznej fortuny nie poślubi byle kogo, o nie. Pani Cash ma ambitne plany dla swojej córki i z wprawą studiuje czasopismo „The Titled American Lady”, inspirując się historiami dziewcząt, które poślubiły utytułowanych dżentelmenów na Starym Kontynencie. Po ostentacyjnie wystawnym bankiecie na cześć Cory nasza bohaterka wraz z matką wyjeżdża do Anglii. Łowić męża, rzecz jasna, niżej markiza nie schodzimy.

Stary Świat okazuje się nieco rozczarowujący dla bezpośredniej Cory, która mówi to, co myśli, a intrygi w półcieniu i ogrom wymagań dotyczących etykiety stanowią dla niej zupełnie nowe wyzwanie. Ale jest i potencjalny mąż do złowienia: książę Wareham, Ivo Maltravers, bez pieniędzy, za to z tytułem i zamkiem. Przy tym przystojny i nieco tajemniczy, oczywiście zainteresowany Corą nad wyraz. Ale czy Corą, czy tylko jej majątkiem? Jak wytrwać w brytyjskich wyższych sferach, które gotowe są każdą przybyszkę zza oceanu uznać za nieokrzesaną parweniuszkę? Czy warto postawić na dawną miłość? Ach, dylemat, dylematy…

Zamek Lulworth w powieści był mocno do remontu!

„Moja ostatnia księżna” to z pewnością nie jest powieść, która zaskoczy nas zwrotami akcji (acz przyznaję, zakończenie trochę mnie zadziwiło, ale in plus). Bo jaką mroczną tajemnicę może skrywać brytyjski dżentelmen i jakie może być źródło konfliktu z potencjalną teściową? Poruszamy się tutaj po znanych torach historii, co nie oznacza, że to źle wpływa na odbiór opowieści, bynajmniej. Ja wcale nie czytam tego typu książek po to, żeby być zaskakiwana intrygą, ale żeby zanurzyć się w odległy dla mnie świat. Świat pełen przepysznych sukien (i drżących z zimna ramion, jesteśmy wszak w Anglii, a w starych zamkach przeciągi), przyjęć, rezydencji, polowań i wymagań socjety. Świat arystokracji, stojący na barkach niezliczonej służby (zresztą, wątek Berty, pokojówki Cory, uważam za naprawdę udany). Świat z jednej strony wielkich tytułów, z drugiej strony – wielkich pieniędzy.

Innymi słowy, czytałam debiut Goodwin do późnej nocy (przyczyna moja umiłowana spała snem sprawiedliwej z przerwami na posiłki) i czyniłam to z dużym ukontentowaniem. To nie jest wybitna książka, raczej przyjemne arystokratyczno-brytyjskie czytadło, ale na bardzo porządnym poziomie. I właśnie o to mi chodziło.

PS. Ukłony i dygnięcia w podzięce dla Uroczej Pani Redaktor z Wydawnictwa Marginesy za egzemplarz książki!


„Moja ostatnia księżna” Daisy Goodwin
(“My last duchess”, 2010)
Tłum., Wydawnictwo Marginesy 2019

2 myśli w temacie “Moja ostatnia księżna, czyli wpis przy drzemce

  1. „Moja ostatnia księżna” to klasyka gatunku, którą czyta się z największą przyjemnością! :) Idealna pozycja dla wszystkich, którzy lubią, gdy rzecz dzieje się z arystokracją w tle. Polecamy na wakacje, a recenzja – jak zwykle świetna! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.