Czarownice. Salem, 1692 – czyli frapująca książka Stacy Schiff

Czarownica? Myślisz: miotła. Czarownica i proces? Myślisz: epoka polowań. Czarownica, proces, Stany? Tu skojarzenie jest tylko jedno. Salem, rok 1692. Młodziutka kolonia w Massachusetts boryka się z problemami administracyjnymi, surowym klimatem i nieustannym konfliktami z Indianami i Francuzami. A do tego jeszcze pakt z diabłem! Pasjonująca książka Stacy Schiff rzuca nowe światło na najsłynniejszy proces w dziejach Ameryki.

Epoka nowożytnych polowań na czarownice to czas brzemienny w skutki: zarówno jeśli chodzi o spiralę egzekucji, rozkręconą przez inkwizytorski system sądowniczy, jak i w kwestii nawiązań i odwołań. Czarostwo to wyjątkowo wdzięczny temat dla popkultury (niejedno nazwisko z procesów w Salem pojawi się choćby w Netflixowej Sabrinie), a i współczesne czarownice, jak choćby wiccanie, często postrzegają tamten mroczny czas jako pewien historyczny okres męczeństwa, podobny do tego, jakiego doświadczyły inne religie Zachodu. Niewiele jednak w historii było tak spektakularnych procesów, jak szereg tych, które wydarzyły się w Salem Anno Domini 1692.

Stacy Schiff, laureatka Pulitzera, w swojej opasłej książce szczegółowo – prawie dzień po dniu – śledzi dramat, jaki rozegrał się w salemskiej osadzie. Pierwsze oskarżenia padają w mroczne, styczniowe dni, kiedy w domostwie pastora Samuela Parrisa zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Oto jego siostrzenicę i córkę zaczyna dręczyć dziwne kłucie i drgawki. Dziewczynki piszczą, krzyczą, skarżą się, że tracą czucie w kończynach. Wkrótce wyjaśniają, że to sprawka czarownic, których w Salem działają trzy. Pod koniec lutego pod zarzutem czarownictwa zostaje aresztowana Sarah Good, żebraczka, okoliczne utrapienie. Ale to zaledwie początek…

XIX-wieczna rycina, przedstawiająca jedno z przesłuchań (na podłodze wije się prawdopodobnie Mary Walcott).

Mijają tygodnie, a machina sądownicza się rozkręca. Coraz to nowe osoby okazują się być nękane przez czarownice, mnożą się aresztowania i publiczne przesłuchania. Matki oskarżają córki i odwrotnie, sąsiedzi donoszą na siebie nawzajem, kruszą się więzy przyjaźni, kolejne gospodarstwa upadają w ruinę, plądrowane czy opustoszałe. W pewnym momencie pojawiają się doniesienia o siedmiuset (!) czarownicach, spiskujących dla obalenia istniejącego porządku rzeczy. Pięćdziesiąt pięć osób przyznaje się do rzucania czarów, na dwudziestu zostaje wykonany wyrok śmierci. Kolejne tuziny gniją w zimnym więzieniu – w tym dzieci i kobiety w ciąży. Najmłodsza z oskarżonych o czary miała zaledwie pięć lat.

Na temat Salem powstały setki opracowań i próbowano na wiele sposobów dociec, co spowodowało całą tę sprawę – od napięć międzypokoleniowych, przez nastoletnią histerię czy traumę wskutek indiańskich napaści, aż po zbiorowe zatrucie pokarmowe. Schiff nie podejmuje tutaj ostatecznych rozstrzygnięć, ba, zupełnie się na nich nie skupia: prezentuje za to wnikliwy ogląd rozwoju sytuacji, sięgając po legion źródeł. Pokazuje złożoną rzeczywistość purytańskiej społeczności końca XVII wieku, targanej przez szereg wyzwań codzienności. Jako się rzekło: trudne warunki życia, surowe reguły religijne, konflikty kolonii z mateczką Anglią (właśnie przybywa nowy gubernator z nowym statutem) – to wszystko składa się na kipiący tygiel, a czarownicza gorączka zupełnie destabilizuje codzienność setek ludzi. I choć z końcem roku machina zaczyna zwalniać, to jeszcze przez wiele lat makabra minionych wydarzeń będzie kładł się cieniem na życiu kolonistów.

„Czarownice” Schiff to lektura frapująca: robi wrażenie tak tematem i grozą całej tej sytuacji (nie może mi wyjść z głowy ta pięcioletnia oskarżona dziewczynka…), ale także rozmiarem i drobiazgowością wywodu. Trzeba czytać również ostrożnie i w skupieniu, jako że korowód nazwisk (oskarżeni, oskarżyciele, sędziowie, władze, duchowni…) może przyprawić o zawrót głowy – choć przy tym jeszcze mocniej uświadamia sobie, jaki chaos cała sprawa wprowadziła w życie kolonii. Tym niemniej to obowiązkowa lektura dla wszystkich zainteresowanych nie tylko czarownicami, ale i historią Ameryki. Fascynująca rzecz!

PS. Ślę podziękowania do Uroczej Pani Redaktor z Wydawnictwa Marginesy za egzemplarz książki!


„Czarownice. Salem, 1692” Stacy Schiff
(“Witches”, 2015)
Tłum. Jan Dzierzgowski, Wydawnictwo Marginesy 2019

3 myśli w temacie “Czarownice. Salem, 1692 – czyli frapująca książka Stacy Schiff

  1. Nietety nie bylo mi dane przeczytanie tej interesujacej, jak piszesz , ksiazki, ( musze nadrobic brak ) ale pamietam, gdy w czasach slusznie minionych, istniejacy wtedy prawdziwy Teatr TV wystawil sztuke oparta na tej historii. Utkwily mi w pamieci wysmienite role Romana Wilhelmiego i Liliany Glabczynskiej ( krotko potem eyjechala do Stanow ) Teatr TV prezentowal wtedy sztuke przez duze S ! Szkoda, ze dzis „ prawdziwych cyganow juz nie ma „ .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.