Dziewczyna z konbini, rzecz niepozorna a znakomita

Co nam daje poczucie sensu? Co zapewnia ład i bezpieczeństwo w świecie, który nieustannie bombarduje nas sprzecznymi niekiedy oczekiwaniami? Dla Keiko jest to dorywcza praca w konbini, niewielkim japońskim supermarkecie. Tylko dlaczego nikt nie akceptuje tego jej szczęścia? Oto jest pytanie. Przed Wami, w ramach odpowiedzi, kolejna opowieść z „Serii z żurawiem”.

„Seria z żurawiem”, wydawana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, to podróż poprzez literaturę z dalekich stron – ja najczęściej sięgam po tę dalekowschodnią („Kwiat wiśni i czerwona fasola” czy kocia opowieść to tylko dwa przykłady). Najnowsza książka z tej serii to „Dziewczyna z konbini” Sayaki Muraty, uznanej japońskiej autorki, która chętnie eksploruje w swojej twórczości problemy związane z nonkonformizmem. Tym razem przekuła na powieść między innymi własne doświadczenia z pracy w tokijskim supermarkecie, co dało ze wszech miar frapujący efekt.

Bohaterka Muraty, Keiko Furukura, od lat dziecięcych miała problem z przystosowaniem się do otaczających ją ludzi. Rozumiała, że czegoś od niej oczekują, ale zawsze potrafiła odgadnąć, co dokładnie i dlaczego proponowane przez nią rozwiązania nie znajdują poklasku (vide precyzyjny cios łopatą, żeby zakończyć bójkę szkolnych kolegów – przecież cel osiągnięty?). Szczęśliwie, na studiach odnalazła bezpieczną przystań: konbini sieci Smile Mart przy tokijskiej stacji Hiiromachi. Całodobowe sklepy konbini, w których można nabyć tysiące drobiazgów – od gotowych dań aż po zapasową koszulę – to stały element japońskiego krajobrazu, a Furukura z rozkoszą i dumą wkłada uniform Smile Martu.

Tytułem ilustracji – tokijski 7-Eleven, pierwszy odwiedzony przeze mnie konbini!

Swoje życie Keiko dzieli na dwa okresy – mgliste przed i wyraźne po narodzinach jako sprzedawczyni w konbini. Od osiemnastu lat wręcz niewolniczo realizuje zalecenia swoich kolejnych przełożonych, do perfekcji doprowadzając obsługę klientów, sprzedaż promocyjnych zestawów czy wykładanie produktów na półki (na środku te onigiri, które sprzedają się najlepiej, z boku te mniej popularne). Żyje, oddycha, dba o swoje ciało — dla konbini. To sens jej życia. Co ważne, wcale nie czuje się z tym nieszczęśliwa, wręcz przeciwnie: to właśnie ta praca, w opinii ogółu uważana za wyjątkowo mało prestiżową, dała jej poczucie spełnienia i bezpieczeństwo. I właściwie tylko komentarze osób postronnych, nierozumiejących jej zaangażowania, spowodują, że spróbuje zmienić swój status: a pomoże jej w tym inny pracownik konbini, Shiraha, podobnie jak ona społecznie… niedopasowany.

Sama nie wiem, czy to ironiczny obraz i satyra na japońskie społeczeństwo (i społeczeństwo w ogóle), wymagające dopasowania się do jedynej słusznej normy (tutaj rozumianej jako stała praca plus rodzina, samotnicza egzystencja i dorywcze zajęcie to w pewnym wieku objawy czego niepokojącego)? A może przejmujący obraz choroby psychicznej, na którą lekarstwem jest ład, porządek i jasno określone zasady konbini? Albo przewrotna interpretacja syndromu sztokholmskiego? Tu nie ma jednej odpowiedzi i wcale nie musi jej być, bo każdy może wyciągnąć z historii Keiko coś innego, coś, co zrobiło największe wrażenie.

Starannie poukładane dania instant – gorąca woda do ich zalania dostępna na miejscu.

Zanim jednak zachwyty podsumowujące całokształt, to muszę to w tym miejscu napisać – po raz kolejny będę sarkać na przypisy, których dobór pozostaje tutaj dla mnie nie do końca jasny. Innymi słowy, w tym akapicie narzekam. Siedem pierwszych stron książeczki posiada osiem wyjaśniających przypisów: co to jest konbini (przypis nr 1), a co to onigiri (nr 2) albo inari-zushi (nr 7), na czym polega sprzedaż papierosów (nry 3 i 4), co to jest Suica (nr 5, karta płatnicza, to wynika z kontekstu) i dlaczego, kiedy bohaterka mówi „grube” o banknotach, to ma na myśli 10 000 jenów w jednym papierku (nr 6). Im dalej w opowieść, tym szczęśliwie przypisów jest mniej, aczkolwiek większość z nich uważam za zbędne – po co tłumaczyć coś, co wynika z kontekstu, jak ta Suica, albo fakt, że dzieci w Japonii otrzymują na koniec trymestru wykaz ocen z komentarzem wychowawcy (nr 9) albo że deser purin o smaku mango to deser o kremowej konsystencji, przygotowywany z mleka, cukru i jajek (nr 12)? Jeszcze rozumiem rdzennie japońskie terminy – jak kage-okuri, zabawa wykorzystująca mechanizm powidoku (nr 18), ale naprawdę do zrozumienia fabuły zbędna jest mi informacja, że w Tokio pociągi kończą kursowanie między północą a pierwszą w nocy (nr 13). Ych.

Wracając do samej opowieści – jeśli ktoś oczekiwał lekkiej komedyjki, to zupełnie nie tędy droga. „Dziewczyna z konbini” mimo naprawdę mikro-rozmiarów mieści w sobie zaskakująco wiele treści (wybaczcie ten przaśny rym) i daje pole do popisu, jeśli chodzi o interpretacje. Zaskakujący wgląd w mechanizmy funkcjonowania japońskiego społeczeństwa, jako się rzekło; konbini jako współczesna (e)utopia; gorzka narracja o próbach znalezienia swojego miejsca… tropy są różne, a każdy z nich obiecujący. Zazwyczaj najbardziej doceniam dzieła z gatunku grubaśnych, ale powieść Muraty na nowo udowodniła mi, jak wielki ładunek znaczeń i emocji może kryć się w niepozornych objętościowo dziełach. Zasadniczo, pozostaję pod ogromnym wrażeniem!

PS. Za egzemplarz książki – i urokliwą gumeczkę w kształcie kokeshi! – dziękuję Ulubionej Pani Redaktor z Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego.
PPS. Okładka jest prześliczna: ten mariaż akwareli z obrazem supermarketu i postacią kokeshi właśnie bardzo mi trafia do gustu.


„Dziewczyna z konbini” Sayaka Murata
 (“Konbini ningen”, 2016)
Tłum. Dariusz Latoś, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2019

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.