Panie z Cranford, czyli znów brytyjskość

A ja znów brytyjsko… cóż poradzić, klasyczna ze mnie brytofilka i odkąd przeczytałam „Far from the Madding Crowd” Hardy’ego nie tak znów dawno temu, miałam chęć na powrót do wyspiarsko-angielskich klimatów. I oto w pewnej chwili rzuciła mi się w oczy niepozorna książeczka, stojąca już od dłuższego czasu na półce. „Panie z Cranford” Elizabeth Gaskell to właściwie zbiór scenek, opowieści z niewielkiego miasteczka połowy XIX wieku, które potrafi zauroczyć od samego początku! Continue reading „Panie z Cranford, czyli znów brytyjskość”