Wszystkie życia Hedy Lamarr

Powieści historyczne o nietuzinkowych kobietach zajmują specjalne miejsce na mojej liście lektur – zarówno te dawniejsze (Eleonora Akwitańska), jak i bliższe naszym czasom (Bronisława Niżyńska!). Niedawno do tego grona dołączyła gwiazda Hollywoodu z lat 30. i 40., zjawiskowa Hedy Lamarr – wszystko dzięki książce Marie Benedict. I choć „Wszystkie życia Hedy Lamarr” pozostawiają pewien niedosyt, to jednak dobrze było poznać bliżej tę fascynującą postać.

Jest rok 1933. Młodziutka Hedwig Kiesler podbija szturmem serca wiedeńskiej publiczności, występując w roli cesarzowej Sisi ku pokrzepieniu serc. Liczy, że dzięki temu odejdzie w zapomnienie jej (nie)sławna rola w filmie „Ekstaza”, ale tryumf na deskach Theater an der Wien przynosi zgoła odmienny rezultat. Mianowicie, wielbiciela. Fritz Mandl jest nieco starszy, bogaty, szalenie szarmancki i zdeterminowany, by Hedwig poślubić – nawet mimo tego, że dziewczyna jest zasymilowaną Żydówką. Jego koneksje i majątek, zbity na produkcji broni mogą uchronić Hedwig i jej rodziców przed zawieruchami, które widnieją na horyzoncie historii – za granicą w siłę rośnie Trzecia Rzesza… małżeństwo z Mandlem wydaje się naszej bohaterce kuszącą propozycją, ale tylko do czasu. Wkrótce okaże się, że jej związek to luksusowa złota klatka, a szanowny małżonek niebezpiecznie zbliża się do faszystów, chcąc zachować dotychczasową pozycję i wpływy.

Mijają lata, a Hedwig rzuca losowi kolejne wyzwanie. Już jako Hedy Lamarr, wylansowana przez Louisa Mayera, gra w wielu hollywoodzkich filmach i stara się ułożyć sobie życie po drugiej stronie oceanu. Niektórzy uważają ją za najpiękniejszą kobietę na świecie, ale dla Hedwig to tylko kolejna maska: przerażające doniesienia z ogarniętej wojenną pożogą Europy sprawiają, że pragnie bardziej bezpośrednio przyczynić się do poprawy sytuacji. Mając w pamięci dyskusje techniczne męża – potentata broni – i własną błyskotliwość do dyspozycji, dokonuje odkrycia, które może zostać wykorzystane w walce z wrogiem. Czy uda jej się wyjść poza rolę (nomen omen) pięknej damy i udowodnić, że jest kimś o wiele więcej?

Otóż i sama panna Lamarr.

„Prawdziwa Hedy, zdeterminowana, by poprzez swoje wynalazki wesprzeć wysiłki wojenne aliantów i ofiary Trzeciej Rzeszy, ukrywała się pod maską noszoną na społeczny użytek”, wyjaśnia Marie Benedict. To nie pierwsza kobieta, której życiorys zostaje wydobyty na światło dzienne w powieści Benedict – było już wszak o żonie Einsteina, Milevie Marić, kobiecie o wielkim talencie naukowym i mocno przez historię niedocenionej. Autorka także i w tym przypadku pragnęła pokazać niejako drugie oblicze swojej bohaterki, udowodnić, że nawet jeśli znamy Hedy Lamarr z jej filmów i fotosów, to jeszcze nie wszystko, ba! to dopiero początek.

Czy jej się to udało? Częściowo tak, wszak odkrywa się przed nami opowieść o Austrii na krótko przed drugą wojną światową, opowieść tak o teatrze, jak i o rosnących niepokojach w związku z nadciągającym Anschlussem. Poznajemy także Hollywood i blichtr towarzyszący codzienności gwiazd filmowych. Czuję jednak niedosyt, jako się rzekło, ponieważ powieść Benedict nie jest zbyt długa (niewiele ponad 300 stron) i mam wrażenie, że jest przez to nieco poszatkowana. Wyraźny podział na część austriacką – Hedwig – i amerykańską – Hedy – potęguje to wrażenie. Całość czyta się gładko i szybko, pochłaniałam jedną stronę za drugą i zanim się obejrzałam, już skończyłam. Czytałabym chętnie dalej, zwłaszcza o tej „wyzwolonej” partii, amerykańskiej. Rzecz kończy się na 1942 roku zaledwie, a chciałoby się więcej. 

Co nie zmienia faktu, że Marie Benedict sięgnęła po arcyciekawy temat i opracowała go sprawnie, oddając głos postaci złożonej i żyjącej, jak głosi chińskie przysłowie, „w ciekawych czasach”. Samo to pozwala na radość z czytania i odkrywania czegoś nowego, a o to wszak chodzi.

PS. Pięknie dziękuję za egzemplarz książki Pani Redaktor z Wydawnictwa Znak!


„Wszystkie życia Hedy Lamarr” Marie Benedict
(“The Only Woman in the Room”, 2019)
Tłum. Natalia Mętrak-Ruda, Wydawnictwo Znak 2019

2 myśli w temacie “Wszystkie życia Hedy Lamarr

  1. To moja druga po „Pani Einstein” powieść Marie Benedict i podobała mi się trochę mniej niż ta pierwsza. Podobnie jak Ty czułam pewien niedosyt, bo choć część „austriacka” jest znakomita, to druga, „amerykańska” wydaje mi się trochę zbyt pobieżna. Hedy Lamarr za przepiękną twarzą (łudząco podobną do Vivien Leigh) kryła fascynujący umysł i chciałoby się o tym czytać więcej. Nie mówiąc już o dalszych jej losach, które niewiele miały wspólnego z hollywoodzką bajką. Ale powieść skłoniła mnie do obejrzenia filmu dokumentalnego o Hedy, można więc uznać, że spełniła swoje zadanie :)

  2. Marie Benedict stworzyła niesamowitą opowieść. „Wszystkie życia Hedy Lamarr” zaskakuje niemal z każdą stroną i całość czyta się naprawdę świetnie. Fakt, że życiorys głównej bohaterki to temat arcyciekawy, ale trzeba przyznać, że autorka wykonała naprawdę świetną pracę. Polecamy wraz z Tobą! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.