Służące. Do wszystkiego. Zbiór historii przemilczanych

Opowieść Joanny Kuciel-Frydryszak o służących, poświęcona „pamięci zapomnianych kobiet”, odbiła się szerokim echem porą jesienną w czytelniczym świecie. Herstories służby, które autorka próbuje oddać w tomie „Służące do wszystkiego”, odsłaniają szalenie przykry i mało znany obraz polskiej rzeczywistości pierwszej połowy XX wieku. Jak pokazać ogrom kobiecych losów, „białych niewolnic” bez nazwisk, często bez imion, a jeszcze częściej – bez nadziei na przyszłość?

„Służące do wszystkiego” to zbiór tysięcy historii przemilczanych, bardzo często do siebie podobnych: oto dziewczyna ze wsi przyjeżdża za chlebem do wielkiego miasta, udaje się ze swoim kuferkiem czy tobołkiem na wskazane miejsce, gdzie może uzyskać zatrudnienie (w Krakowie: pod pomnikiem Mickiewicza na Rynku, w każdy czwartek) i przy odrobinie szczęścia trafia do mieszczańskiego domu, gdzie odtąd będzie gotować, sprzątać, prać i wykonywać wszystkie te obowiązki, których jej „kapeluszowa” pani sobie zażyczy. Wychodne? Oj, nieczęsto. Kawalerowie? Boże uchowaj. I niech reaguje na imię „Józia”, niezależnie od własnego chrzcielnego miana, bo pani już tak przyzwyczajona od lat. Skala tych opowieści zadziwia, a statystyki pomagają uświadomić sobie rozmach wydarzeń: u progu XX wieku pójście na służbę to najczęstsza „zawodowa” opcja dla kobiet. Na początku lat trzydziestych, wedle wyliczeń kasy chorych, w samej tylko Warszawie było zatrudnionych 90 tysięcy służących (czyli, biorąc pod uwagę wszystkich mieszkańców, jedna służąca przypadała na jedenaście osób!).

Kuciel-Frydryszak zagłębia się w rozmaite aspekty życia służby: od ich relacji z „państwem” (zwłaszcza z dziećmi państwa, dla których niejedna służąca była bliższa niż własna matka), przez często fatalne warunki mieszkalne (vide klitki do spania, zagrzybione i wstrętne), po naukę bycia służącą (w tym gotowania bardziej wykwintnych dań), szkoły dla służby i inne – nieliczne – organizacje niosące pomoc zagubionym dziewczynom. Zamieszcza także szereg ilustracji, zdjęć, cytatów z poradników już dla pań, już to dla służby, strony z ogłoszeniami prasowymi, w których poszukiwano służby („Potrzebna służąca do wszystkiego, lubiąca dzieci. Świadectwa konieczne”, pisze na przykład „Kurier Warszawski” w 1932 roku). Wszystko to jeszcze lepiej pomaga zanurzyć się w ten miniony świat i spróbować lepiej go zrozumieć.

Niejedna bohaterka przewija się przez karty książki (właściwie jest ich tyle, że trudno spamiętać poszczególne…), a losy wielu z nich to pasmo nieszczęść i udręki. Protekcjonalność i absurdalne wymagania państwa, przeciążenie pracą, a przede wszystkim – brak zrozumienia dla ciężkiej sytuacji służby. Mało kto przejmuje się tym, żeby przysłowiowe Marysie i Andzie miały uregulowaną sytuację prawną i zapewnioną przyszłość po latach ciężkiej pracy (ustawa o poprawie bytu służby przepadła w głosowaniu w 1920 roku). Już nie mówiąc o aspektach religijnych, o służących-Żydówkach czy o katoliczkach, podejmujących pracę w nie-katolickich domach.

Znalazły się także jednak historie ukochanych służących, które pracowały w danym domu przez wiele lat, stając się de facto członkami rodziny, jak również wspomnienia znanych literatów w temacie: Gombrowicz o Anieli, która wymyśliła zakończenie do „Ferdydurke” czy Nałkowska ze swoją skomplikowaną relacją z Genią. Ach, no i Wyspiański i Teosia, to był wszak skandal! Szczególnie miłą niespodzianką była dla mnie opowieść wojenna, o Anieli Hebdzie, która ukrywała przez dwa lata córkę swoich dawnych żydowskich chlebodawców – to historia znana mi wcześniej i niejako osobiście, stąd byłam bardzo ucieszona, widząc ją w książce.

To, czego mi jednak trochę brakowało w „Służących”, to pokazania warsztatu – wskakujemy od razu w środek historii, a autorka dopiero w dwóch ostatnich akapitach książki mówi o swoich motywacjach. Mnie jednak ciekawi proces powstania dzieła: jak dotrzeć do takich zapomnianych opowieści, jaki był klucz ich doboru. Niekiedy „Służące” wydają się zbiorem nieuporządkowanym, choć pełnym ważnych treści. Przez to mogą przytłaczać – ale może właśnie o taki efekt chodziło? Czasem także punkt widzenia chlebodawców (wspomnianych literatów, jak choćby) przysłania same służące, przez co możemy czuć, że jeszcze mocniej odebrano im głos: mówią o nas, ale to nie my mówimy o sobie.

Po drugiej wojnie światowej nadchodzi kres świata służących – właściwie z dnia na dzień. „Służąca do wszystkiego” zostaje zastąpiona przez dochodzącą „gosposię” albo „pomoc domową” (jeśli ktoś w ogóle był sobie w stanie na takową pozwolić), która nie używa kuchennych schodów, nie nocuje w domu i stawia dużo twardsze warunki. Dawna mentalność i państwa, i służących odchodzi w przeszłość, co w wielu przypadkach oznacza zapomnienie o tym, że służące kiedyś istniały i były de facto podporą niejednego domu. Dobrze, że Kuciel-Frydryszak chce je od tego ocalić. Jej „Służące do wszystkiego” to książka ważna i nawet jeśli nie jest doskonała, to odkrywa chociaż część historii, o której powinniśmy wiedzieć więcej.

PS. Dziękuję po stokroć Uroczej Pani Redaktor z Wydawnictwa Marginesy za egzemplarz recenzencki!


„Służące do wszystkiego” Joanna Kuciel-Frydryszak
Wydawnictwo Marginesy, 2018

3 myśli w temacie “Służące. Do wszystkiego. Zbiór historii przemilczanych

  1. Czekam (nieco niecierpliwie), aż ta książka trafi do mojej biblioteki i będę mogła ją wypożyczyć (gdybym kupiła wszystko, co chcę przeczytać, pewnie bym zbankrutowała;) Fascynuje mnie ten okres w historii Polski, którego dotyczą „Służące”, a także to, jak żyli wtedy zwykli ludzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.