Lord Nevermore, czyli Pleijel o Malinowskim i Witkacym

Pleijelową powieść miałam na liście „do przeczytania” już od dawna – umiłowana Jagiellonka znów dopisała i oto na krótki październikowy wypad weekendowy wywiozłam historię „na motywach”, czyli dzieje pewnej przyjaźni. Bronio i Staś, hołubiący swoje towarzystwo od lat dziecięcych, wyruszają w podróż, która tę przyjaźń zakończy. Daleka Australia stanie się preludium do wielkiej naukowej kariery Bronia, ale jednocześnie fiaskiem relacji towarzyskich. Przynajmniej tych męsko-męskich.

W rzeczywistości było tak: Bronisław Malinowski, jeden z najsłynniejszych antropologów XX wieku, zabrał ze sobą w podróż na antypody Stanisława Witkiewicza, rozstrojonego psychicznie po samobójczej śmierci narzeczonej. Wyruszyli w rejs w 1914 roku – Malinowski miał prowadzić badania terenowe, a Witkiewicz, jako nadworny fotograf wyprawy, dokumentować jego działania. Seria konfliktów spowodowała, że Witkacy odłączył się od wyprawy i wrócił do Europy – w sam środek zmagań Wielkiej Wojny. Nigdy już nie spotkał się z Bronisławem.

W fikcji mamy zaś tak: „Lord Nevermore” (Edgar Allan Poe się kłania w motcie, tak na marginesie) bada tę niezwykłą relację między wykpiwającym mieszczańskie przywary artystą a chorowitym, ambitnym i nieco nieśmiałym badaczem. Ich wzajemna fascynacja i momentami wręcz chorobliwa współzależność zostaje przerwana kłótnią – właściwie, sprzeczką o nic – w australijskim buszu. Staś jedzie do Rosji, a Bronio kontynuuje badania, już wkrótce czekają go Trobriandy. Nigdy już nie będzie dane im się zobaczyć, ale zapomnieć o sobie nie potrafią.

Ale! To nie jest li i jedynie historia tych dwóch dżentelmenów, gdyż na scenę wkraczają coraz to nowe kobiety – wpierw Krystyna, zmarła narzeczona powieściowego Stasia Wicza, potem Ellie Rose, żona Bronia, znów Krystyna, żona Stasia… z jednej strony wierna Ellie, która chce nakreślić mapę mężczyzny, z drugiej strony coraz to nowe damy w życiu Stasia. Co ostatecznie łączy kobietę i mężczyznę, czym jest miłość i czy może trwać wiecznie – oto zagadnienia, które wymaga co najmniej tak długiego studiowania i namysłu, jak życie seksualne dzikich na Boyowie czy czysta forma sztuki.

Pleijelowa narracja, podążająca już to za Stasiem, już to za Broniem, czasem stanowi relację z życia prawdziwych historycznych postaci, a czasem raczej strumień świadomości, w którym znajdziemy rozważania o rzeczach wielkich: wojna i pokój, miłość i odraza, sztuka i nauka. Nie sposób czytać „Lorda Nevermore” zbyt długo, zbyt dużą dawkę przyjąć naraz – tak gęsta jest to opowieść. Kilka dni zajęła mi podróż w towarzystwie bohaterów, z jednej strony szalenie frapująca, z drugiej strony nieco pod koniec nużąca. Niemniej rzecz napisana jest bardzo ciekawie, misternie utkana, a wgląd w „jak to mogło być” przyjaźni na linii Witkiewicz-Malinowski okazuje się ze wszech miar godny uwagi.


„Lord Nevermore” Agneta Pleijel
(“Lord Nevermore”, 2000)
Tłum. Iwona Jędrzejewska, Jacek Santorski & Co. 2003.

2 myśli w temacie “Lord Nevermore, czyli Pleijel o Malinowskim i Witkacym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.