Szekspirowski Book Tag

Bardzo dawno nie popełniłam żadnego book taga, a to zasadniczo bardzo przyjemna zabawa. Kiedy zaś u Olgi z Wielkiego Buka zobaczyłam Szekspirowski Book Tag, od razu poczułam przypływ natchnienia. Akurat całkiem niedawno zanurzyłam się w czasy elżbietańskie (odmierzane krokami wampirzymi, tak, jednak zabrałam się za czytanie dalszych części „Księgi Wszystkich Dusz”) i odświeżyłam sobie film „Zakochany Szekspir” (uśmiałam się przy tym serdecznie, nie zdawałam sobie sprawy, że to tak zabawny film!). Innymi słowy, Szekspir był mi pisany jak nic!

Zatem, jedenaście sztuk i jedenaście mini-książkowych opowieści inspirowanych dziełami mistrza ze Stratfordu. Proszę uprzejmie.

1. Wiele hałasu o nic:
Kto się czubi ten się lubi, twoja ulubiona para, która ciągle się kłóci, ale tak naprawdę darzy się uczuciem.

Może nie ciągle, ale przynajmniej przez większość rozwoju akcji nie należą do spolegliwych dyskutantów… panna Elizabeth Bennet i pan Darcy, jak wiadomo, mają odmienne poglądy na wiele aspektów życia, od odpowiedniej charakterystyki „kobiety spełnionej” aż po osobę pana Wickhama. Ale i tak wiemy, że dochodzą do porozumienia, mimo niezbyt korzystnych pierwszych wrażeń i uprzedzeń.
Cudownie widać to również w nowoczesnej, vlogowej adaptacji, czyli The Lizzie Bennet Diaries, które oglądam w całości regularnie raz na pół roku!

2. Miarka za miarkę:
Książka, której fabuła jest trudna do opowiedzenia.

Jest wiele książek, w przypadku których próba wytłumaczenia, w czym leży ich fenomen, kończy się mało elokwentnym streszczeniem fabuły i ma się wtedy wrażenie, że wcale nie oddało się całej tej wspaniałości. Taką książką jest „Miasto” Dean Koontza, z jednej strony traktujące o bezimiennym mieście, z drugiej o pewnym chłopcu. Jakkolwiek bym nie próbowała wytłumaczyć, w czym rzecz, cały czas sądzę, że najważniejsze mi umyka. Więc przeczytajcie sami. Koniecznie.

3. Sen nocy letniej:
Twoja ulubiona książka, w której pojawiają się wróżki lub elfy.

Och jej, jedna? Tylko jedna? Jak tu entuzjastka fantasy ma dokonać wyboru?
Właściwie „skrzat domowy” to w oryginale „house-elf”, więc się liczy. Z szacunku do Zgredka zatem, wiadomo, Harry Potter.

Znalezione obrazy dla zapytania dobby gif

4. Hamlet:
Słabo rozwinięta postać kobieca.

O, i tutaj miałam chyba naprawdę największy problem. Ale koniec końców postanowiłam się odwołać do lektur najnowszych, a dokładniej, do Amelii Sedley z „Targowiska próżności” Williama Makepeace’a Thackeray’a. Nie jest to postać słabo rozwinięta, tak właściwiej, bo została zaplanowana jako śliczna, dobra a naiwna, ale moja wewnętrzna czytelniczka (khem, khem) marzy o nieco większej dawce tupetu u panny Emmy. Wszak najtrafniej opisuje ją stwierdzenie „[she] couldn’t say boo to a goose”. Otóż właśnie.

5. Sonety:
Twój ulubiony wiersz.

Nie jestem wielką entuzjastką poezji – nawet jeśli swego czasu chętnie występowałam na rozmaitych konkursach recytatorskich, i to z nad wyraz przyzwoitymi efektami – ale jest jeden wiersz, który pasuje idealnie do tematu, mianowicie „Tren Fortynbrasa” Zbigniewa Herberta. Ma w sobie coś… niezwykłego.

„Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę”

6. Ryszard III:
Bohater, który zrobi wszystko, aby dostać to, czego pragnie.

Długo się zastanawiałam – wszak czy należy frazę „zrobi wszystko”  interpretować jako niezłomność w dążeniu do celu czy raczej wstrętne manipulowanie? Dyplomatycznie nie będę tu rozstrzygać. A jeśli chodzi o bohatera, to pomyślałam o Trumanie Capote, a przynajmniej jego literackiej wersji z „Łabędzi z Piątej Alei” Melanie Benjamin. Głównie dlatego, że mam wrażenie, że to niedoceniona książka i bardzo bym ją chciała przypomnieć wszem i wobec.

7. Antoniusz i Kleopatra:
Twój ulubiony trop, wątek, postać historyczna itd. która jeszcze nie doczekała się idealnej książki.

Szczęśliwie, większość moich umiłowanych wątków historycznych znalazła się na kartach powieści rozmaitych (żeby sięgnąć tylko po Tudorów czy szeroko pojęte wątki czarownicze), ale wciąż czuję niedosyt, jeśli chodzi o polskie powieści historyczne. Na szczęście pojawia się coraz więcej naprawdę zacnych powieści, sięgających do różnych okresów historii Polski, ale jeszcze nie natrafiłam na żadną solidną pozycję o królowej Jadwidze. Wiecie, dziewczyna wyrąbuje wawelską bramę siekierą, żeby się spotkać z Wilhelmem Habsburgiem (wedle Długosza), zostaje królem Polski i jeszcze świętą? Aż się prosi o pełnokrwistą narrację!

8. Tytus Andronicus:
Mało popularna książka znanego autora, którą więcej osób powinno przeczytać.

„Świat króla Artura. Maladie” Andrzeja Sapkowskiego. AS polskiej fantastyki wymieniany jest na jednym wdechu ze słowem „wiedźmin” (a ostatnio wręcz „pieniądz za wiedźmina”), a czasem także z trylogią husycką. Ale to właśnie ten konkretny esej poświęcony legendom arturiańskim pozostaje nie tylko moją ulubioną książką w dorobku tegoż pisarza, ale jedną z ulubionych książek w ogóle. Ba, bezpośrednio przyczynił się do tego, co robię w życiu – to znaczy, do tego, co robię w życiu jako naukowiec – a przy tym jest znakomicie napisany, z wielką swadą i erudycją.

9. Król Lear:
Złożony kobiecy czarny charakter lub antagonista.

Na pewno nie Becky Sharp, że tak znów popłynę na fali ostatnich lektur…
Po namyśle przyszła mi do głowy postać Amalthei Lank, morderczyni z cyklu Rizzoli&Isles pióra Tess Gerritsen – niedawno przeczytałam najnowszy tom w oryginale (pochłaniam je regularnie, polecam wszystkie razem i każdy z osobna!), „I know a secret”, i Amalthea pojawia się tam tylko na chwilę i mimo, że jest już mocno starszą i schorowaną panią, to wciąż potrafi namieszać w życiu jednej z bohaterek cyklu. Kim dokładnie jest – koncept należy do niebanalnych, ale jeśli nie czytaliście, to już więcej nic nie powiem, tylko odsyłam do źródeł!

10. Poskromienie złośnicy:
Książka, którą kocham i taka, której nienawidzę.

Rozumiem, że to dwa w jednym? Chyba właściwie nie istnieje książka, co do której bym żywiła taką ambiwalentną namiętność, nawet moje lektury w ramach guilty pleasures nie budzą tak skrajnych uczuć. Dobrze, może troszkę – troszkę! – „Małe życie” Hanyi Yanagihary. Opowieść przynosząca nadmiar emocji, z jednej strony frapująca, z drugiej strony po prostu przykra.

11. Otaguj kogoś
„Teraz dobranoc! panowie i panie.

Jeżeli łaska, dajcie nam oklaski.”

Oklaskuję wszystkich czytających, ale wypuszczam też jedną strzałę ukierunkowaną – może  Tanayah by się skusiła?

7 myśli w temacie “Szekspirowski Book Tag

  1. Jesteś absolutnie fantastyczna! Uwielbiam czytać Twoje wpisy, a już połączenie „Króla Leara” z Tess Gerritsen to mistrzostwo świata :) No i jeszcze „ta woda te słowa”…Szacunek!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.