„Momenty” były. Młodszy księgowy a dygresja muzyczna

młodszy księgowy2.JPGKsiążki o książkach to zasadniczo jedna z co bardziej szczególnych pozycji na liście „ulubione” każdego bibliofila – dość wspomnieć choćby wspaniałe eseje Anne Fadiman. W tę kategorię pięknie wpasowuje się zbiór felietonów Jacka Dehnela, wydany co prawda kilka lat temu, ale niezmiennie aktualny i niezmienne znakomicie napisany. Chodzi o tom „Młodszy księgowy”, wyniesiony z cudownego przybytku „Kornel i przyjaciele” (to w tę książkę tak czule wpatruję się na zdjęciu!). Od razu zachęcam – czytajcie, a zamiast dłuższego namysłu nad samym dziełem proponuję nieco niżej dygresję muzyczną. Bardzo na temat.

Same felietonowe wywody, już to krótsze, już to dłuższe, dotykają całego spektrum zdarzeń z książkami związanych. Podzielone zostały na osiem ksiąg: księgę pisania, podopiecznych kopniętej muzy, szpargałów, starych mistrzów, języków, czytania, dzieci i młodzieży oraz księgę rzeczy. Będzie o osobliwościach księgarskich (katalog Searsa, Roebucka i S-ki czy „skromne dziełko”, traktat poświęcony drobiowi domowemu), absolutnej bezobciachowości twórców co poniektórych („Stosunki pośmiertne, duchowe, pewnej duszy z Zygmuntem Krasińskim”), spotkaniach autorskich (och, zgroza, zgroza) czy korespondencji z czytelnikami (też zgroza, niekiedy). Standardowo, po Dehnelowych opowieściach doznaję poczucia małości wiedzy własnej, przemieszane z pragnieniem tej wiedzy pogłębiania. W sumie słuszny to impuls.

A dygresja muzyczna? Otóż zastanowił mnie jeden tekst, mianowicie „Zdania odrębne”, poświęcony szczególnie frapującym i zapadającym w pamięć urywkom z szerszej całości, strzępom zaledwie, ale takim, które okazują się szczególnie ważne, celne, uderzające. Pisze Dehnel:

„Być może największą czytelniczą frajdę sprawiają właśnie te momenty, kiedy jakiś urywek robi na mnie takie wrażenie, że czuję się jakby – proszę wybaczyć nieudolną metaforę – ktoś wrzucił mi do głowy kamyk (…). Przy czym, należy dodać, te »zdania odrębne« najczęściej trafiają się w książkach dobrych i bardzo dobrych – paradoksalnie, im dzieło wybitniejsze, im tło doskonalsze, tym większe szanse, że coś na nim zabłyśnie” (s. 247-248).

Ilustrację do tychże „zdań odrębnych”, zapadających w pamięć, jest choćby „Straszykoń w różanych sidłach” Fritza von Herzmanovskiego-Orlando, w którym pełno dziwności i straszności, ale najbardziej w pamięć Autorowi zapadł makabrycznym passus o akuszerce (odsyłam do źródła, nie śmiem całości zdradzać wszakże). Inne znów dzieła posiadają jedną wyborną scenę, która stanowi rację bytu całości tekstu (tu przykładem: scena ocalenia wazy w „Pninie” Nabokova). Określenie, zdanie, scena – różne to fragmenty, ale wyjść z pamięci jakoś nie mogą.

I tak dryfując myślami po skończeniu tego konkretnego felietonu, dopłynęłam do stwierdzenia, że prócz literatury zdarzają się takie fragmenty w muzyce. Mianowicie, w danym utworze pojawia się solo, dźwięk konkretnego instrumentu czy jeden choćby akord, który przez ułamek sekundy stanowi dla mnie rację bytu całości. I tak, dzięki dobrodziejstwom technologii można przewinąć do tego jednego ułamka sekundy pierwsze kilka minut intro czy pierwszej części koncertu, ale nie smakuje on wtedy jak wówczas, kiedy przesłuchamy kornie całości, wyczekując tego jednego momentu.

Aby nie pozostawić tej dryfującej myśli bez twardych dowodów muzycznych, tytułem zakończenia dygresji podsuwam krótki wybór (wyjątkowo, jak to się mówi, randomowy) moich stosownych „momentów”, w znakomitej większości są to przykłady instrumentalne, klasyczne lub filmowe. Podaję sekundowy adres dla precyzji, mniej dla możliwości przewijania.

Czytajcie, słuchajcie, w całości, we fragmentach. I już.


„Młodszy księgowy. O książkach, czytaniu i pisaniu” Jacek Dehnel
Wydawnictwo WAB, Warszawa 2013

młodszy księgowy2.JPG

4 myśli w temacie “„Momenty” były. Młodszy księgowy a dygresja muzyczna

  1. Na pewno przeczytam w swoim czasie – czuję się odpowiednio zachęcona!
    Ale jeszcze jedno muzycznie – nie dodałabyś kotła z „Przeminęło z wiatrem”???????

  2. Niestety nie kojarzę żadnego z Twoich muzycznych „momentów” (choć niektóre tytuły dzieł mi coś, a i owszem, mówią), ale sam rodzaj wrażliwości muzycznej i jej równoległość do literackiej – super!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.