Dzieła zebrane #30: wakacyjne sensacje, czyli Harris i Silva

Nie od dziś stosuję się do zasady „na wakacje weź sensację”, czyli wyjazdy  leżingowo-plażingowo-zwiedzaniowe idealnie nadają się do nadrabiania zaległości w szeroko pojętych powieściach sensacyjnych i/lub kryminałach. Nic tak nie mrozi krwi w żyłach w upale, jak dobry kryminał, już nie mówiąc o pięciu godzinach czekania na lotnisku, kiedy od szaleństwa ratują tylko zatyczki do uszu i nowa odsłona losów asa izraelskiego wywiadu. Ergo, w #dziełachzebranych dwa krótkie wspomnienia z dwóch polecanych książek.

„Monachium” Robert Harris

Robert Harris, znany z takich hitów jak „Konklawe” czy niedawno wznowiony „Vaterland” (też jest na mojej liście, skądinąd), na fali wieloletniej fascynacji konferencją monachijską popełnił powieść, której akcja rozgrywa się na przestrzeni czterech dni we wrześniu 1938 roku. Wojna wisi w powietrzu, a ci, którzy pamiętają terror Wielkiej Wojny, dziś przez nas zwanej Pierwszą, chcą za wszelką cenę utrzymać pokój. Należy do nich brytyjski premier, Neville Chamberlain, który postanawia spotkać się w Monachium z Hitlerem na konferencji. Główny przedmiot obrad stanowi przyłączenie części terytorium Czechosłowacji do Rzeszy Niemieckiej, niemniej wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że rozmowy dotyczą szeroko zakrojonej przyszłości Europy. Obserwujemy przebieg zdarzeń oczami dwóch pomniejszych aktorów, sekretarza brytyjskiego premiera oraz niemieckiego dyplomaty, którzy pragną zapobiec wybuchowi wojny i będą zmuszeni podjąć trudne, ocierające się o zdradę decyzje.

Harrisowy thriller polityczny, zatytułowany po prostu „Monachium”, to rzut oka na brzemienne w skutkach wydarzenia historyczne i jako taki czyta się przeciekawie. Pozwala o stokroć lepiej zrozumieć – czy chociaż próbować zrozumieć – złożoną sytuację wszystkich zainteresowanych niż dwa akapity w podręczniku. Z perspektywy czasu sytuacja ta może się wydawać jednoznaczna i oczywista, ale któż w 1938 roku wiedział to, co wiemy my, osiemdziesiąt (równo!) lat później? Szczególnie dobrze czytało mi się „Monachium” po „Czasie mroku” Anthony’ego McCartena, mocno krytycznego w stosunku do polityki appeasementu prowadzonej przez Chamberlaina. Nie odkrywamy w napięciu, oczywiście, jak się rzecz skończy – to już niestety wiadomo – ale „Monachium” jako powieściowa forma lekcji historii naprawdę potrafi wciągnąć. To jest, wciągnęłam się i ja, i Król Małżonek.

„Dom szpiegów” Daniel Silva

Pewne książki czyta się świetnie tylko pod warunkiem, jeśli czyta się je raz na jakiś czas. Innymi słowy, dzieła danego autora czy kolejne odsłony danego cyklu bywają do siebie na tyle podobne, że przyswojenie kilku naraz w krótkim czasie okazuje się nużące. I tak książki Daniela Silvy o Allonie bezpieczniej dawkować sobie ostrożnie, stąd za „Dom szpiegów”, bezpośrednią kontynuację „Czarnej wdowy”, zabrałam się po rocznej przerwie. Szczęśliwie Silva celuje w inteligentnym a nienachalnym przypominaniu poprzednich tomów, więc każdą powieść (a jest ich już osiemnaście!) można czytać osobno bez większej szkody dla zrozumienia fabuły.

Tym razem Gabriel Allon, as izraelskiego wywiadu (nie, nie natkniecie się w książkach Silvy na słowo „Mossad”), wreszcie zostaje szefem Biura i zasiada w gabinecie pełnym obrazów przy Bulwarze Króla Saula. Dniem i nocą niemalże tropi najnowszą swoją nemezis, enigmatycznego Saladyna, którego nie udało się mu powstrzymać przed zamachem w Waszygntonie. A teraz, co gorsza, uzbrojone po zęby jednostki ISIS atakują West End, zabijając dziesiątki ludzi w samym sercu Londynu. Połączone siły francuskie, amerykańskie i, rzecz jasna, izraelskie, przystępują do śledzenia pewnego francuskiego celebryty, który może doprowadzić agentów wprost do Saladyna. Będzie staranne planowanie akcji, pozyskiwanie źródeł informacji, przyjmowanie nowych tożsamości, tu i ówdzie przebłyski miłości i szalone pościgi.

Powiem tak: może i jest to wciąż i wciąż to samo od nowa, ale Silva naprawdę umiejętnie przekuwa lęki otaczającej nas rzeczywistości na bardzo dobre powieści szpiegowskie. Starzy znajomi (Allon, Isherwood czy Carter, ich lubię najbardziej) przeplatają się z nowymi postaciami, zwycięstwo okupione jest gorzkimi porażkami po drodze, a żadna rozgrywka nie może być zakończona ostatecznie. I tak jak wspominałam – pięć godzin na ruchliwym lotnisku minęło sama nie wiem kiedy, na szczęście.

PS. Obydwie książki – jak i kilka innych wakacyjnych lektur – pożyczyła nieoceniona Mama-Malita. Tata-Malita zaś niecierpliwie dopytywał o wrażenia.
PPS. Osiemnasta powieść Silvy o Allonie, „The Other Woman”, została wydana niecałe trzy tygodnie temu, a wczoraj trafiła na pierwsze miejsce listy bestsellerów New York Timesa. Przeczytam na pewno… za rok!


„Monachium” Robert Harris
(“Munich”, 2017)
Tłum. Andrzej Szulc, Wydawnictwo Albatros 2018

„Dom szpiegów” Daniel Silva
 (“House of Spies”, 2017)
Tłum. Barbara Budzianowska-Budrecka , HarperCollins Polska 2018

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.