Łowca posagów, czyli Daisy Goodwin o angielskich wojażach cesarzowej Sisi

daisy goodwinDaisy Goodwin znana jest przede wszystkim polskim czytelnikom jako autorka „Wiktorii” – tudzież scenariusza do serialu na jej podstawie – ale zanim skupiła się na późniejszej cesarzowej Indii i statecznej babce Europy, sięgnęła powieściowo po historię innej władczyni, choć czasoprzestrzeń pozostaje ta sama. Władczynią tą jest nie kto inny, a Elżbieta, zwana Sisi, żona Franciszka Józefa, cesarzowa Austrii i królowa Węgier. W „Łowcy posagów” Goodwin olśniewająca cesarzowa to postać ważna, choć… nie najważniejsza.

Sisi to postać stokroć przez popkulturę przetworzona, od powieści, filmów i musicali – Romy Schneider w filmie „Sissi”, anyone? – a jej słynne portrety pędzla Winterhaltera, jak ten z gwiazdami we włosach, pojawił się na rozmaitych dobrach konsumpcyjnych, od puzzli aż po czekoladki (solidna konkurencja wiedeńska dla Mozartkugeln). Nieszczęśliwa, słabego zdrowia, tyranizowana przez teściową – a z drugiej strony ponoć nieznośnego charakteru istota. Daisy Goodwin eksploruje nieco późniejszy epizod z życia Elżbiety, mianowicie, jej wyprawę incognito na Wyspy Brytyjskie, celem podreperowania zdrowia i zakosztowania rozkoszy angielskich polowań. Najpiękniejsza kobieta w Europie, jak zwano cesarzową, staje się w powieści częścią miłosnego trójkąta, którego pozostałe wierzchołki wyznaczają kapitan Bay Middleton, najzręczniejszy jeździec w całym kraju o sławnie łamacza serc niewieścich oraz Charlotte Baird, inteligentna dziedziczka wielkiej fortuny i utalentowana fotografka.

Jest zatem lipiec 1875 roku i panna Baird dopiero wkracza w życie londyńskiej socjety, wiecznie podporządkowana starszemu bratu, jego przyszłej małżonce oraz życzliwej, acz dość irytującej ciotce. Co prawda konkurentów jej nie brakuje, ale dziewczyna doskonale zdaje sobie sprawę, że prawdziwą przyczyną ich starań nie jest ani jej uroda (wszak mało oszałamiająca), ani pełna rozsądku osobowość, ale tysiące funtów, które już niedługo odziedziczy. Zresztą małżeństwo jej nie interesuje, podobnie jak piękne suknie i bale – woli zajmować się fotografią, przygotowując kolejne zdjęcia i dowcipne kolaże. Przynajmniej do czasu, kiedy pozna kapitana Middletona.

Bay Middleton z kolei, choć niekoniecznie majętny ani dobrze urodzony, swoją prezencją i wrodzonym czarem potrafi przekonać do siebie każdą damę. W Charlotte dostrzega coś więcej, niż rodzinny majątek, i jest czynnie zainteresowany poważnym pogłębieniem tej znajomości. Niemniej nagle otrzymuje zadanie towarzyszenia austriackiej cesarzowej w polowaniach i choć podejmuje się misji niechętnie, to musi przyznać, że Sisi jest nie tyko wielce urodziwa (mimo, że jest starsza od niego o dekadę!), ale również nie ma sobie równych w sztuce jeździectwa. Wybuch namiętności może być jednak bardzo niebezpieczny, nie tylko z uwagi na polityczne reperkusje, ale także na przyszłość Baya – i jego związek z Charlotte.

Easton Neston, jedna z powieściowych lokalizacji

Daisy Goodwin z dużą wprawą odmalowuje Anglię lat 70-tych, z całym korowodem spotkań towarzyskich i nieodzownych polowań. Cały wątek fotograficzny okazał się szczególnie ciekawy – to same początki tego nowego rzemiosła, a wystawy fotografii ściągają widzów podobnie jak galerie malarstwa. Dzięki nietuzinkowemu, jak na młodą arystokratkę, hobby, Charlotte wprowadza czytelnika w tajniki naświetlania i kompozycji, a jej zdjęcia pełnią ważną rolę w rozwoju fabuły. Okazuje się – my to wiemy wszak doskonale! – że dobrze uchwycony wyraz twarz może wyrazić bardzo wiele, dużo więcej, niż miałby ochotę przekazać sam fotografowany…

Jest w „Łowcy posagów” kilka elementów cokolwiek drażniących – ot, parę potknięć w tłumaczeniu („pudding” to tutaj raczej „deser” niż dosłownie „pudding”), jeśli chodzi o polskie wydanie. W kwestii fabuły i konstrukcji postaci to Bay Middleton doczekał się kilku moich podenerwowanych prychnięć, w całym swoich niezbyt wiarygodnym rozdarciu między dwoma bohaterkami. Irytowało mnie także nieustanne i usilne dążenie wszystkich zainteresowanych, by nie dopuścić do zbliżenia Baya i Charlotte. Interesująca wydaje się także postać cesarzowej Sisi, kobiety nietuzinkowej, o silnym charakterze i niekiedy znikomym poszanowaniu dla konwenansów (scena spotkania z królową Wiktorią – wyjątkowo zabawna!).

Co nie zmienia faktu, że oderwać się nie szło. Zacna, wciągająca i odświeżająca pod kątem tematu powieść – co więcej, wcale nie taka nieprawdopodobna historycznie, jako że Middleton i panna Baird to również postaci autentyczne, nie mówiąc już o poszczególnych romansowych wątkach z życia całej trójki. Czytałam z dużą przyjemnością „Łowcę posagów” i będę wpatrywać kolejnych powieści Daisy Goodwin!

PS. Pięknie dziękuję za egzemplarz książki Przeuroczej Pani Redaktor z Wydawnictwa Marginesy!


„Łowca posagów” Daisy Goodwin
 (“The Fortune Hunter”, 2014)
Tłum. Nina Dzierżawska, Wydawnictwo Marginesy 2018

2 myśli w temacie “Łowca posagów, czyli Daisy Goodwin o angielskich wojażach cesarzowej Sisi

  1. Brzmi smakowicie. Po Wiktorii (zresztą, poleconej przez Ciebie) chętnie łyknę cos jeszcze autorstwa pani Goodwin :) A historii Sisi nie znam ani trochę, więc tym bardziej :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.