Szatan, zbrodnia i spirytyzm, czyli seans w Domu Egipskim

Już od dłuższego czasu z niecierpliwością oczekiwałam tej premiery – otóż Maryla Szymiczkowa, wdowa po prenumeratorze „Przekroju” oraz królowa pischingera, popełniła trzecią część swego kryminalnego cyklu o profesorowej Szczupaczyńskiej, niezrównanej tropicielce zbrodni i pierwszorzędnej krakowskiej damie z końca XIX wieku. Po odkrywaniu tajemnic domu Helclów oraz zanurzania się w mniej przyjazne naszej bohaterce rejony miasta przychodzi pora na lawirowanie w kręgach cokolwiek… artystyczno-spiritystycznych. Oto bowiem wydarzy się „Seans w Domu Egipskim”.

Nie od dziś wiadomo, że tydzień między Świętami a Nowym Rokiem to czas szczególny, w mojej rodzinie wręcz mityczny, na który odkłada się wszystkie zaległe przyjemności, dodatkowe zajęcia, nadrabianie dzieł kultury et cetera. Czas ten w grudniu Anno Domini 1898 również obfitował w wydarzenia, a jednym z najbardziej niezwykłych było zaćmienie Księżyca. Niektórzy planują doświadczyć tego zjawiska we właściwych nauce warunkach (to jest, w obserwatorium), inni decydują się na prywatne przyjęcia. Do eleganckiego mieszkania doktorostwa Beringerów w Domu Egipskim przybywają zatem rozmaici goście, w liczbie dwunastu, a wśród nich sam Szatan przystrojony w kokardę. Znaczy się, pan Przybyszewski. Plan wieczoru zakłada nie tylko zimny bufet oraz podziwianie zaćmienia, ale także – uwaga! – seans spirytystyczny. Przy okrągłym stole zasiądzie dwanaście osób, kojone sugestywnym głosem doświadczonego medium… ale jedna z nich już nigdy się nie podniesie. Szybko staje się jasne, że nagłe osunięcie się na podłogę nieszczęsnej ofiary to nie wypadek, a morderstwo. Szczęśliwie, na miejscu jest profesorowa Szczupaczyńska, gotowa przejąć kontrolę nad sytuacją i wszcząć śledztwo… a przynajmniej, uspokoić wybuch paniki i zapobiec skandalowi na całe miasto.

Zofia z Glodtów Ignacowaa Szczupaczyńska wręcz uzależniła się od zbrodni. Ach nie nie, nie od popełniania, skądże! Jej hobby oscyluje w ramach zgoła detektywistycznych ścieżek, wypytywania, sprawdzania, przechwytywania informacji. Choć skromnie (ehm, ehm) tytułuje się zaledwie jako pomocnica sędziego Klossowitza, z zapałem rzuca się w tok śledztwa, skrupulatnie odwiedzając kolejnych uczestników owego tragicznego wieczoru i przepytując ich na okoliczność. I o ile wizyta u niektórych – jak ponowne wkroczenie w strzeżone przez sfinksy bramy Domu Egipskiego – nie budzi jej zastrzeżeń, to pewne rejony krakowskie będą stanowić dla profesorowej o niebo większe wyzwanie. Choćby Paon, to jest restauracja u Turla, budzące zgrozę siedlisko cyganerii o księżycowej naturze, do którego prowadzi Zofię nie kto inny, a Tadeuszek Żeleński. Już nie mówiąc o bardziej bezpośrednich kontaktach z artystami, takimi jak Przybyszewski!

Spory między bohemą a filistrami, młodością niosącą nowe a mieszczaństwem pielęgnującym stare to skądinąd ważny wątek powieści. Hołdująca sprawdzonym konwenansom Szczupaczyńska reprezentuje „zabytkową moralność mieszczańską”, jak ujmuje to dziennikarz Pszorn. Ergo nasza bohaterka z niechęcią spogląda na dekadenckiego Szatana postury nikczemnej oraz jego towarzystwo, a swoich przekonań dzielnie broni nawet w knajpianych dyskusjach oraz przybytkach, w których Diabeł mówi „robaczku”. Młodopolska cyganeria to zresztą jeden z najbarwniejszych elementów powieściowego krajobrazu i po raz kolejny przychodzi nam spotkać galerię postaci historycznych. Z rudowłosym pacykarzem, protegowanym profesorowej Pareńskiej i jego twórczością jestem całkiem na bieżąco – zresztą w posłowiu pani Szymiczkowa przyznaje się do sięgania po znakomitą biografię Wyspiańskiego pióra Moniki Śliwińskiej, którą Wam byłam polecałam już jakiś czas temu.

Jeszcze w połowie lektury donosiłam przez telefon Mamie-Malicie, że mniejsza o intrygę kryminalną, że to się czyta dla radości krakowskiej, dla tych intertekstualnych wtrętów, dla klimatu, dla znakomitego stylu, dla odkrywania stanów-dawnych-miejsc-obecnych (jestem prawie pewna, że gmach sądu, w którym rezyduje sędzia Klossowitz, to obecnie najczulszy memu sercu budynek Alma Mater). A tymczasem końcówka i Ostateczne Zagadki Morderstwa Rozwiązanie wciągnęły mnie nad wyraz skutecznie. Dość powiedzieć, że na ostatnie dwa rozdziały odłożyłam ołówek, którym zakreślałam co bardziej smakowite fragmenty, i tylko w skupieniu śledziłam rozwój wydarzeń… aż do ostatnich, zaskakujących ze wszech miar słów!

„Seans w Domu Egipskim” to najlepsza jak dla mnie odsłona poczynań naszej niekiedy wymagającej z charakteru, ale detektywistycznie skutecznej bohaterki. To znów wspaniale opisany Kraków i jego mieszkańcy ze wszystkimi swoimi przywarami w szalenie ciekawym okresie historii, to wciągająca intryga, to wreszcie wyborny styl i perełki takie, jak sprawdzony krakowski sposób na zminimalizowanie strat w karmelkach tudzież gorzkie przekonanie o tym, że sprawiedliwość niekoniecznie ma wiele wspólnego z wymiarem sprawiedliwości. Wielka uciecha dla miłośników tak kryminałów niebanalnych, jak i klimatów dekadenckich oraz spirytyzmu. I Krakowa. Tego ostatniego zwłaszcza.

PS. Za egzemplarz przedpremierowy pięknie dziękuję Pani Redaktor z Wydawnictwa Znak!
PPS. W wakacyjnym cyklu spotkań plenipotenci pani Szymiczkowej, to jest Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński, zawitają na spotkanie do Domu Mehoffera – takie atrakcje już 10 lipca, będę ja, bądźcie i Wy!
PPPS. Gdybyście szukali Domu Egipskiego przy dzisiejszej ulicy Retoryka, to podpowiadam, że jego egipskość już dawno została wyremontowana – szczęśliwie dzięki Dawno Temu w Krakowie można porównać stan dawny i obecny.


„Seans w Domu Egipskim” Maryla Szymiczkowa (Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński)
Znak Literanova, 2018

6 myśli w temacie “Szatan, zbrodnia i spirytyzm, czyli seans w Domu Egipskim

  1. Przeczytałam i się zachwyciłam. Ilość smaczków przyprawiła o zawrót głowy, ale też uzmysłowiła mi, jak w sumie mało wiem o tym naszym kochanym mieście. Rumienię się ze wstydu.

  2. Jesli, jak piszesz, ” Seans w Domu Egipskim ” jest lepszy niz 2 jego poprzedniczki, to juz nie moge sie doczekac kiedy zostanie przeze mnie pochloniety. Z Twojej recenzji wynika, ze jest to to czego oczekuje o moi kochanym Krakowie. Dzieki za info.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.