Torfowisko może nie wciąga, ale ciekawi

Szeroko pojęty skandynawski rys w ostatnich latach zyskał dużą popularność w powieściach kryminalno-sensacyjnych, wraz z mroczno-przytłaczającym klimatem i galerią wykolejonych przez życie detektywów. Do grona autorów reprezentujących ów rys dołączyła niedawno szwedzka dziennikarka Susanne Jansson z debiutancką powieścią „Torfowisko”, proponując niebanalne miejsce akcji z przyzwoitą fabułą. Nie od dziś wiadomo, że bagna i trzęsawiska kryją wiele niebezpieczeństw…

Wkraczamy zatem do Mossmarken, krainy lasów i mokradeł. Nieliczni mieszkańcy, zajmujący domki dookoła  lokalnego torfowiska, wciąż pamiętają o tragediach sprzed lat i dobrze wiedzą, jak zdradliwe mogą być spacery po bagnie. Niektórzy sądzą, że od stuleci grząskie wody domagają się ofiar, czego dowodem ma być mumia Borówkowej Dziewczyny z czwartego wieku przed naszą erą, wydobyta z mokradeł Mossmarken w latach dziewięćdziesiątych. Ale wkrótce okaże się, że torfowisko skrywa zwłoki z dużo bliższych nam czasów, i wcale nie są to przypadkowi nieszczęśliwi przechodnie.

„Jedno jest pewne: trzęsawiska zawsze otaczała zagadkowa, mistyczna aura. Dlatego też stanowiły one naturalną przestrzeń dla rytuałów i kontaktów ze światem duchów. We wcześniejszych epokach torfowiska postrzegano jako idealne miejsce pochówku dla odszczepieńców. Nieurodzajna, nienadająca się do uprawy ziemia na peryferiach zarówno wsi, jak i świadomości ludzi, na dodatek okolica, gdzie rzadko ktoś się wybierał” (s. 113).

Naszą przewodniczką po Mossmarken jest Nathalie, młoda biolożka, która prowadzi badania do pracy doktorskiej. Wynajmuje domek przy bagnie i planuje pobrać próbki wydobywających się z ziemi gazów, ale sama przed sobą nie chce się przyznać, że tak naprawdę wróciła w rodzinne okolice – tak, tak! – zupełnie z innych przyczyn. Kiedy wicher wyjący za oknem nagle cichnie, Nathalie już wie, że kolejna ofiara zostaje wyznaczona. Będzie musiała nie tylko zmierzyć się z demonami przeszłości (oczywiście) ale także podjąć współpracę z Mayą, fotografką policyjną i spróbować rozwikłać zagadkę zaginięć kolejnych osób, zanim będzie za późno…

sep2016_b04_greatdismalswamp
To co prawda bagno na wschodnim wybrzeżu USA, ale tak sobie wyobrażam Mossmarken.

Ujmijmy to tak: od powieści z dreszczykiem oczekuję właściwie jednego wrażenia, mianowicie ma mnie tak wciągnąć, żebym nie była w stanie odłożyć lektury na dłużej niż trzy minuty. Nie dalej jak tydzień temu do późnej nocy czytałam kryminał Tess Gerritsen, który – niebacznie – zaczęłam wieczorem i nie mogłam się oderwać, ale przecież właśnie o to chodziło. „Torfowisko” wydaje się przy takim kryterium książką poprawną, zaskakującą tu i ówdzie, niemniej sądziłam, że pochłonie mnie niczym grząskie wody kolejną ofiarę (dość złowieszcza metafora, ale wiecie, o co chodzi). Nie powiem, przeczytałam z zainteresowaniem, ale po kawałeczku przez cały weekend, nie potrzebując zarywać nocy ani izolować się od kontaktów towarzyskich.

Przyznaję za to, że atmosfera Mossmarken i krajobrazu skupionego wokół ponurych mokradeł, na które strach się zapuszczać – zwłaszcza przeciwstawiona artystycznej enklawie w pobliskim Fengerskog, gdzie mieszka Maya – robi wrażenie, a opisy posępnej przyrody to najlepsza część książki. Samo tłumaczenie jest w porządku, choć kilkakrotnie odniosłam wrażenie, że można było użyć bardziej adekwatnego słowa – zastanawiam się na przykład, czy kocie ciało (s. 253) powinno się unosić „w takt pomrukiwania” (jak jest w książce) czy nie lepiej „w rytm”, albo wręcz „do rytmu” pomrukiwania? Luźna uwaga do przemyślenia.

„Torfowisko” pozostaje zatem opowieścią z dreszczykiem ze wszech miar przyzwoitą. Nie czuję się wessana przez bagna szwedzkiej prowincji, ale jednocześnie debiut Susanne Jansson zapewnił mi parę godzin rozrywki. W kontekście lektur wakacyjno-leżakowych warto mieć w pamięci.

PS. Za książkę ślicznie dziękuję Przemiłej Pani Redaktor z wydawnictwa Marginesy!


„Torfowisko” Susanne Jansson
(“Offermossen”, 2017)
Tłum. Bratomiła Pettersson, wydawnictwo Marginesy 2018

Jedna myśl w temacie “Torfowisko może nie wciąga, ale ciekawi

  1. „Torfowisko” to książka nieco inna niż klasyczne thrillery, ale z całą pewnością warto po nią sięgnąć. Natura, krajobraz i ta dziwna aura stają się niemal pełnoprawnymi bohaterami i to właśnie za ich sprawą da się odczuć ten „dreszczyk”. Polecamy! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.