Imperium boga Hanumana, czyli o Indiach, czyli znakomicie

Mówić o Indiach na pewnym poziomie generalizacji to jak mówić o Europie jako o jednym kraju. Rozmiar półwyspu, gęstość zaludnienia czy istny tygiel języków, religii i tradycji kultury przekraczają możliwości pojęcia przeciętnego zjadacza chleba. Zwłaszcza, że w Indiach – jak pisze Piotr Kłodkowski w pierwszych słowach „Imperium boga Hanumana” – nic nie jest takie, jak się wydaje na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka. W tym religijnym kraju dużym problemem jest militarna ideologia ateistycznego maoizmu, świecka konstytucja nie przeszkadza fundamentalizmowi hinduistycznemu w prosperowaniu, a państwem aktualnie rządzi polityk wywodzący się z pogardzanej niegdyś społeczności niedotykalnych. A to tylko początek frapujące wyprawy do współczesnej odsłony jednej z najstarszych cywilizacji świata… Continue reading „Imperium boga Hanumana, czyli o Indiach, czyli znakomicie”

Jak wytresować smoka, czyli pierwowzór literacki mnie rozczarował

Smoki, jak wiadomo, to najprzedniejsze ze wszystkich fantastycznych stworzeń, które kiedykolwiek zaludniły (zasmoczyły?) rozmaite dzieła kultury. Zwłaszcza literatura anglosaska może się popisać całą galerią sław tego gatunku, od bezimiennego smoka najpierwszego, czyli przeciwnika Beowulfa (tu mówię więcej na temat!), przez budzącego słuszną grozę Smauga, aż po smoki nieco bardziej… udomowione, znane z takich dzieł, jak historie o Halibucie Straszliwej Czkawce Trzecim. Czyli Cressida Cowell, wiadomo. Jak to było w oryginale powieściowym? Ha, inaczej niż w filmie… i jak dla mnie, w tym wypadku „inaczej” nie oznacza „lepiej”. Continue reading „Jak wytresować smoka, czyli pierwowzór literacki mnie rozczarował”

Szóstka wron, czyli Bardugo wspina się na wyżyny

Wyznałam ostatnio na łamach social media (czy wszyscy już widzieli Malitowego Instagrama?), że aż miło się czyta autora i/lub autorkę, po którym widać, że rozwija warsztat. Myszkovska miała rację, Leigh Bardugo przeszła długą drogę od Trylogii Griszy i historii Aliny, legendarnej Przyzywaczki Słońca. Swój talent do snucia baśni udowodniła w „Języku Cierni”, a dzięki „Szóstce Wron” pokazała, że nieobce jej szalone tempo awanturniczych przygodówek. Och, jakie to było wspaniałe! Continue reading „Szóstka wron, czyli Bardugo wspina się na wyżyny”

Hannah, królowa kremów, czyli prawie o Rubinstein

Nietuzinkowe historie o kobietach, które miały odwagę wyzwanie rzucić konwenansom swoich czasów, czytam chętnie. Niepokorne władczynie, arystokratki, badaczki, pisarki i poetki… można tak wymieniać i wymieniać. Ważny tu jest jednak następujący konkret: otóż jakiś czas temu Mama-Malita w zakamarkach Jednej z Wielu Półek z Książkami odkopała dość nienową powieść historyczną Paul-Loupa Sulitzera pod tytułem „Hannah”, inspirowana życiorysem tej Heleny Rubinstein. Wiecie, cesarzowej przemysłu kosmetycznego. Powieść wciągającą, choć niepozbawioną wad. Continue reading „Hannah, królowa kremów, czyli prawie o Rubinstein”

Torfowisko może nie wciąga, ale ciekawi

Szeroko pojęty skandynawski rys w ostatnich latach zyskał dużą popularność w powieściach kryminalno-sensacyjnych, wraz z mroczno-przytłaczającym klimatem i galerią wykolejonych przez życie detektywów. Do grona autorów reprezentujących ów rys dołączyła niedawno szwedzka dziennikarka Susanne Jansson z debiutancką powieścią „Torfowisko”, proponując niebanalne miejsce akcji z przyzwoitą fabułą. Nie od dziś wiadomo, że bagna i trzęsawiska kryją wiele niebezpieczeństw… Continue reading „Torfowisko może nie wciąga, ale ciekawi”

Średniowieczna wieś, raz, czyli życie codzienne w XIII wieku

Raz na jakiś czas lubię zagłębić się w codzienność minionych epok – czy to w dzień z życia Tudora (od rana do wieczora), czy przedmioty z epoki Wikingów, czy w rzeczywistość na średniowiecznym zamku. Ta ostatnia wycieczka jest tutaj o tyle istotna, że chodzi o książkę Frances i Josepha Giesów, autorów trylogii dotyczącej życia w średniowieczu. Po zamku i mieście przyszła czas… na wieś. Ale, przyznaję, nie była to najbardziej fascynująca z wypraw. Continue reading „Średniowieczna wieś, raz, czyli życie codzienne w XIII wieku”

Grenlandia raz, czyli nie mieszkam w igloo

Grenlandia? Co ja wiem o Grenlandii? Zimno, śnieg, zorza polarna. Daleko. Ach, i foki. Niewiele, prawda? Pocieszam się, że Adam Jarniewski, autor książki „Nie mieszkam w igloo”, na początku całej swojej grenlandzkiej przygody też specjalnie wiele nie wiedział. Nauczył się w praktyce, a nawet uczy dalej – na Zielonej Wyspie (tak!) mieszka już od  dwunastu lat i niedawno zrelacjonował swoje przygody i grenlandzkie podboje właśnie w książce. To nie jest narracja z cyklu „pojechałem i wróciłem”, ale „pojechałem, zostałem, wracać na razie nie planuję”. Narracja, dodajmy, przeciekawa! Continue reading „Grenlandia raz, czyli nie mieszkam w igloo”