Lou Clark w Nowym Jorku, czyli serce w dwóch światach

Nieraz już deklarowałam swoje ulubienie dla powieści Moyes, zarówno blogowo, jak i filmowo – słodko-gorzkie historie, pełne szczęśliwych zakończeń dla tych, którzy uczciwie podążają za głosem serca. Szczególne zaś miejsce na półce z Moyesowymi książkami zajmuje cykl o Lou Clark, rozsławiony filmem z Emilią Clarke i Samem Claflinem. Bardzo podobają mi się tytuły oryginalnych wersji: “Me Before You”, “After You” i wreszcie tegoroczne “Still Me”. Ta ostatnia ukaże się w Polsce 6 czerwca pod tytułem „Moje serce w dwóch światach”, a ja z przyjemnością mogę Wam donieść już teraz, że jest po prostu wspaniała.

Louisa Clark uporała się – już prawie prawie – ze śmiercią Willa, odnalazła miłość (team Ratownik Sam, do boju!) i teraz rusza na podbój Nowego Jorku, miasta wymarzonego i wyśnionego. Nowa praca wydaje się stworzona dla niej: bycie asystentką żony miliardera brzmi jak bardzo lukratywna oferta, wiadomo, zarobki, no i to mieszkanie w luksusowej rezydencji na Upper East Side… oczywiście, rzeczywistość wcale nie jest taka bajkowa, jako że pani Gopnik (druga tego imienia) okazuje się być postacią mocno skomplikowaną, grafik pęka w szwach, gospodyni Gopników dyszy niechęcią, a obrazu dopełniają nieznośni sąsiedzi. Lou próbuje sobie radzić i coraz śmielej odkrywa Nowy Jork wraz z jego wszystkimi wspaniałościami, ale bardzo tęskni za ukochanym – żadne pogaduszki na Skypie nie zastąpią porządnego przytulenia, już nie mówiąc o różnicy czasu, a już zwłaszcza o nowej, bardzo seksownej partnerce w pracy Sama. Lepiej, Lou poznaje na jednym z bankietów czarującego Josha, który jest uderzająco podobny do Willa, no i nie dzieli ich cały ocean…

Te początkowe perypetie rozwijają się w dużo bardziej poważne problemy, a Lou będzie musiała jasno określić, po czyjej stronie stoi i jak najlepiej ułożyć swoje życie zawodowe i prywatne. Pogodna natura i ekscentryczny styl szybko przysparzają dziewczynie nowych przyjaciół, ale – jak to zwykle w tego typu opowieściach bywa – kiedy wszystko zaczyna się układać, wtedy właśnie padają najbardziej druzgoczące ciosy. Co pozwala zresztą zweryfikować, na ile nowi przyjaciele są prawdziwymi przyjaciółmi, i odkryć zupełnie nieoczekiwanych sojuszników w beznadziejnej, zdawałoby się, sytuacji życiowej.

Jako się rzekło – trzecia część historii Lou nie tylko trzyma poziom poprzednich dwóch, ale chyba nawet podobała mi się najbardziej. To tutaj Lou nareszcie odkrywa, kim pragnie być (nie bez przeszkód, rzecz jasna) i zaczyna się określać poprzez swoje wybory, a nie tylko poprzez wierne towarzyszenie wyborom cudzym. Staje się pełnoprawną bohaterką swojej własnej opowieści i aż miło obserwować, jak bardzo rozwinęła się życiowo i jak dojrzała, dzielnie przezwyciężając wszystkie trudne doświadczenia. Ja wiem, że to brzmi, jakbym oceniała rozwój charakteru prawdziwej osoby, ale pomyślcie — nie chcielibyście znać prawdziwej Lou Clark? Ja bym tam chętnie pobuszowała z nią w nowojorskich zaułkach…

Doceńmy pasiaste rajstopy.

Czytałam „Moje serce w dwóch światach” (tak, wiem, nie dało się przełożyć zgrabnie oryginalnego tytułu, ale ta próba niespecjalnie mi się podoba), rozłożona na kocyku na trawie i słońce prawie już zaszło, a ja nawet nie zauważyłam, ze zrobiło się chłodno. Byłam zupełnie i całkowicie pochłonięta losami Lou i jej najbliższych – zwłaszcza bliskim mi życiowo wątkiem rodzinnym. I raz jeszcze okazało się, że jeśli tylko będzie się przyzwoitym i wiernym samemu sobie, to szczęśliwe zakończenie wcale nie musi być takie nierealne. Brawo, Lou. Niech ci się wiedzie, niezależnie od miejsca i czasu.

A Wy pamiętajcie, że pasiaste rajstopy to ważny element konstruowania tożsamości i stanowią dobry symbol tego, że nie warto rezygnować z pewnych rzeczy, żeby przypodobać się innym. Nigdy.

PS. Za przedpremierowy egzemplarz „Mojego serca w dwóch światach” dziękuję ślicznie Pani Redaktor z Wydawnictwa Znak!


„Moje serce w dwóch światach” Jojo Moyes
(“Still Me” 2018)
Tłum. Agnieszka Myśliwy, Nina Dzierżawska

8 myśli w temacie “Lou Clark w Nowym Jorku, czyli serce w dwóch światach

  1. Dobrze czasem przeczytać taką piękną bajkę, gdzie zło spotyka zasłużona kara, a dobro uśmiecha się szeroko. A Jojo Moyes potrafi je pisać bardzo przekonująco. O reszcie może kiedyś pogadamy. Wzruszyła mnie do łez biblioteka!

  2. Oj, widziałam wspomniany we wpisie film, tematyka zupełnie nie dla mnie, nie lubię romantycznych opowieści, ale Emilia była tutaj po prostu niesamowita – zarażała entuzjazmem i taką pogodą ducha :) Przywołana przez ciebie scena z pasiastymi rajstopami szczególnie to podkreśla. A sam styl bohaterki też mi się podobał, te spódniczki, kolory…

      1. W ogóle jeśli chodzi o te ubrania – sama chciałabym mieć taki fajny styl :) Ale jestem chyba na etapie eksperymentowania, mam pewność tylko co do kolorów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.