Baśń wielce cudowna, czyli niedźwiedź, słowik i czar dawnej Rusi

Od czasów dziecięcych żywię sentyment do baśni, zresztą kto tego nie ma… niemniej, swego czasu zaczytywałam się w niewielkim zbiorku przepięknie wydanych rosyjskich baśni, które snuł czarny kot imieniem Koszka (no dobrze, przyznaję, album był po angielsku, czynna pomoc Mamy-Mality była wskazana). I właśnie ten zbiorek zaraz przyszedł mi na myśl, kiedy zerknęłam na zarys fabuły debiutanckiej powieści Kartherine Arden, „Niedźwiedź i słowik”. Nieustraszona Wasilisa, wyprawiająca się w dzikie leśne ostępy, damy w kokosznikach i mróz malujący swoje obrazy na okiennych szybach… znacie? Znamy! Posłuchajcie. Warto. Continue reading „Baśń wielce cudowna, czyli niedźwiedź, słowik i czar dawnej Rusi”