Dzieła zebrane #28: polsko a współcześnie, czyli Miłoszewski i Osińska

Jakoś tak się ostatnio złożyło, że w #dziełachzebranych składam wrażenia z książek współczesnych polskich pisarzy. Cykl owych dzieł, przypominam, dotyczy raczej krótkich przemyśleń co do lektur, o których chcę wspomnieć, ale bez rozpisywania się na długaśne wpisy – bo na przykład jest to kolejna część jakiegoś cyklu. Więc i dziś raczej krótko, choć wielozdaniowo: „Jak zawsze” Zygmunta Miłoszewskiego i „Slash” Natalii Osińskiej.

„Jak zawsze” Zygmunt Miłoszewski

Ostatnia powieść Miłoszewskiego to zdecydowane odejście od opowieści Szackich (tak, trzeba to przyznać), a fantazji autorowi nie zbrakło. Otóż Grażyna i Ludwik, małżeństwo z solidnym stażem (on tuż po osiemdziesiątce, ona tuż przed) szykują się do kolacji i namiętnego wieczoru (czytaj: dzikie seksy) z okazji pięćdziesiątej rocznicy… powiedzmy, że poznania. Dogłębnego. I nagle bach! budzą się jako piękni i młodzi w Warszawie Anno Domini 1963. Tylko nie jest to Warszawa z Pałacem Kultury i Nauki w państwie troskliwie nadzorowanym przez towarzysza Gomułkę. O nie. Pierwsze strony gazet informują o podpisaniu Traktatu Przyjaźni z Francją i Niemcami przez prezydenta Eugeniusza Kwiatkowskiego, ale są i tacy, co orędują za partnerstwem słowiańskim (czytaj: Rosja). Nagle okazuje się, że świat wygląda zupełnie inaczej, co więcej, wciąż żyją bliscy, których istnienia w 2013 roku się już nie pamiętało… oszołomieni Grażyna i Ludwik muszą odnaleźć się w tej starej-nowej rzeczywistości i, być może, napisać swoją własną historię na nowo.

Koncept z jednej strony przeciekawy, problem w tym, że ja z zasady nie lubię motywu podróży w czasie – zawsze czuję zażenowanie, kiedy bohater po omacku próbuje się rozeznać w miejscu akcji. Tym niemniej doceniam pomysł, research do pomysłu i lekkość narracji – podział na dwugłos bohaterów naprawdę udany. Otwarcie książki (scena kupowania bielizny!) ubawiło mnie serdecznie, same przenosiny do Warszawy 1963’ niekoniecznie, ale już kreowanie alternatywnego świata na piątkę. Problem w tym, że im dalej w las/lekturę, tym mniej mi się podobało. Trochę za dużo było dla mnie dzikich seksów i nie do końca byłam w stanie odczytać wszystkie zmiany stołecznej topografii – po prostu nie znam na tyle Warszawy, a sam autor w posłowiu określa miasto trzecim bohaterem powieści, więc wyobraźcie sobie, ile tego jest. „Jak zawsze” to dla mnie interesujący eksperyment, dobrze napisany i z kilkoma błyskotliwymi pomysłami (patrz: jak Ludwik chciał przekuć wiedzę o przyszłości na zarobienie fortuny) – niestety, zakończenie kompletnie mi się nie podobało i chodziłam obrażona przez pół poranka.

 

„Slash” Natalia Osińska

Nie dalej jak w lutym zachwycałam się „Fanfikiem”, szalenie nietuzinkową powieścią Osińskiej o Tośce/Tośku, Weltschmerzem zwanym liceum, przyjaźni, miłości i odkrywaniu siebie na nowo. W drugiej części tej historii, wydanym w zeszłym roku „Slashu”, okazuje się, że nawet fraza „i żyli długo i szczęśliwie” ma swoje drugie dno. Choć Tosiek (do niedawna – Antonina) i Leon już w miarę otwarcie są uznawani za parę, to jednak bycie w związku zawsze jest dużym wyzwaniem, a co dopiero w związku tak… szczególnym. O ile Tosiek, bogatszy w doświadczenia z londyńskiej Pride Parade, z zachwytem wkracza w środowisko LGBT, to Leon coraz bardziej osuwa się w bezpieczną skrytość ducha i woli wymawiać się nawałem obowiązków. Ale mniejsza o rosnącą liczbę udzielanych korepetycji, kłopoty ze szkolnym kabaretem i zbliżającą się maturę: największy problem naszej dwójki to, znów, odkrycie, że czasem bardzo trudno otwarcie porozmawiać i wyznać, co komu leży na sercu. A leży wiele.

Przyznaję, że „Fanfik” podobał mi się bardziej – głównie dlatego, że nie wiedziałam, czego się spodziewać, a tutaj poprzeczka była wysoko postawiona – ale „Slash” stanął na wysokości zadania, po raz kolejny pokazując relacje Tośka, Leona i ich bliskich jednocześnie ciepło, poważnie, dowcipnie i ku refleksji. Zresztą to jest bardzo aktualna książka, i to aktualna społecznie: akcja tocząca się na przestrzeni dwóch miesięcy zahacza choćby o Czarny Protest z 2016 roku, bardzo ciekawie było o tym czytać w, bądź co bądź, fikcji. Innymi słowy, jest to świetnie napisana powieść dla młodzieży (znów: i nie tylko), bez cienia moralizatorstwa, na czasie, mądra i sugerująca jakieś pozytywne normy w życiu. Gdybym tylko mogła, zaraz bym wstawiła „Slash” na listę szkolnych lektur. I czekam z utęsknieniem na ciąg dalszy.

PS. Ukłony niziutkie dla Magdy i Maćka w podzięce za pożyczenie cennego (bo z autografem!) egzemplarza „Jak zawsze”.
PPS. Zacny wywiad z Natalią Osińską!


„Slash” Natalia Osińska
Wydawnictwo Agora 2017

„Jak zawsze” Zygmunt Miłoszewski
Wydawnictwo WAB 2017

2 myśli w temacie “Dzieła zebrane #28: polsko a współcześnie, czyli Miłoszewski i Osińska

  1. Miłoszewski też nie do końca mnie zachwycił, choć sporo było przebłysków. Gdyby cała historia działa się w Krakowie…. Ach, to byłaby bajka!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.