„Musierowicz na dragach”, czyli Osińska, czyli kapitalny „Fanfik”

Z reguły planuję sobie listę czytania dość rygorystycznie: teraz nowość wydawnicza, bo trzeba wiedzieć, w czym rzecz, potem to z biblioteki, bo wstyd przedłużać, a później ta pożyczona od znajomej, bo nie można tyle trzymać. Mieszam gatunki i źródła, żeby nie czytać podobnych rzeczy jedną po drugiej – no, chyba, że to cykl, a ja mam wolne. Ale czasem przychodzi niespodziewana okoliczność życiowa i pozycje na liście ulegają relokacji. Innymi słowy, zmiotła mnie infekcja i dwa dni leżałam na kanapie. Z książkami. W tym z „Fanfikiem” Natalii Osińskiej.

„Musierowicz na dragach”, obiecywała mi moja przyjaciółka, wręczając dość niespodziewanie książkę Osińskiej. I faktycznie coś w tym jest, okładka bowiem znamionuje wizerunki kojarzone głównie z „Jeżycjadą”. Tu dodatkowo – uroczy a trafny szczegół – prócz niewinnej buzi i błysku błękitu spod emo-grzywki znajdziemy wytłoczone pastyleczki, słabo na zdjęciu widoczne, niestety. Niemniej nie frasujcie się, to nie jest li i jedynie historia uzależnienia. Ba, kapsułki dające szczęście (fluoksetyna, żeby być konkretną) grają pierwsze skrzypce tylko w pierwszej części książki, a potem Tośka radzi sobie (musi sobie radzić!) bez nich. Właśnie, Tośka. Blondwłosy, starannie wystylizowany aniołek, wyposażony w wiecznie zabieganego ojca i stanowczą tudzież nadopiekuńczą ciotkę, z rezygnacją brnie przez rzeczywistość szkoły średniej, ożywiając się tylko przy słuchaniu musicali i pisaniu fanfików. Do czasu, kiedy spotka Leona. Ale nie nie nie, to nie będzie sztampowa romantyczna miłość z amorkami i słodkimi smskami o zmierzchu. Przeciwnie. Krew, pot, łzy. Bo tak naprawę w powieści Osińskiej chodzi o coś zupełnie innego, niż tylko zwykłe zakochanie. Na szczęście.

„Fanfik” stanowi niebanalną opowieść o odkrywaniu siebie, budowaniu relacji z innymi (przedział grup wiekowych: szeroki) oraz przedzieraniu się przez ten rówieśniczy Weltschmerz, popularnie zwany liceum. To historia poszukiwania własnej tożsamości, bycia sobą i uwolnienia siebie, na przekór – czy momentami, na pohybel – wyobrażeniom rówieśników i starszych ludu. Wyobrażeniom, dodajmy, o budzącym u niektórych grozę słówku na dż. To książka o młodzieży, dla młodzieży i nie tylko (ja się wszak zaczytywałam do później nocy), z bohaterami budzącymi sympatię, nie zanadto wyidealizowanymi, którzy mają swoje charaktery i swoje racje. Ich życiowy problem leży głównie w tym, że nie potrafią ze sobą rozmawiać, a tylko krążą po starannie wypracowanych orbitach ostrożności i codziennych wymagań. Jakie to prawdziwe. Jakie to ludzkie.

Oprócz tego trzeba zaznaczyć, że „Fanfik” – a jest to Osiński debiut powieściowy – jest znakomicie napisany. Nie tylko pod kątem kreacji bohaterów i zręcznego prowadzenia historii, ale przede wszystkim sposobu, w jaki autorka pokazała cały świat współczesnych nastolatków: zarazem lekko i poważnie, pokazując te trudniejsze momenty tak samo umiejętnie, jak kabaretowe scenki podczas szkolnej akademii. Uświadamia, jak trudno jest być sobą w ramach przygotowanej odgórnie nakładki i jak łatwo potępić kogoś za do tej nakładki niedopasowanie. Całość zapewnia nienachalną dawkę nauki tolerancji i jednocześnie kapitalną rozrywkę.

Czyli: świetne. Czytać. Zaraz. Już.

PS. Pani Dulskiej dziękuję za „Fanfik”.
PPS. Z musicalowych nawiązań byłam w stanie odczytać tylko część, podobnie jak z nomenklatury fanfikowej, ale zdecydowanie przy lekturze słuchamy „Wicked”.
PPPS. Druga część, „Slash”, już w księgarniach (yay!), a w międzyczasie przeczytajcie jeszcze zacny wywiad z autorką.


„Fanfik” Natalia Osińska
Wydawnictwo Krytyka Polityczna, 2016

6 myśli w temacie “„Musierowicz na dragach”, czyli Osińska, czyli kapitalny „Fanfik”

  1. Zdecydowanie polecam. Podoba mi się sposób, w jaki Osińska rozprawia się w swoich książkach ze stereotypami, i to tak że nawet ja łatwo dałam się złapać, że wątek potoczy się zgodnie z oczekiwaniami, a tu niespodzianka ;) Podoba mi się też, że Autorka ma do swoich bohaterów naprawdę dużo sympatii i to do wszystkich, nawet tych, którzy wydają się negatywni. Świetny jest np. wątek ojca głównej bohaterki. O ile jeszcze do Fanfiku miałam parę zastrzeżeń, o tyle „Slash” polecam bez żadnych wątpliwości :)

  2. Tytuł zarówno jednej, jak i drugiej książki autorki krzyczą do mnie „przeczytaj nas!” od dłuższego czasu, jednak ostatnio moje wybieranie książek sprowadza się do tego, co będę w stanie przeczytać (np. przerzuciłam się ostatnio na audiobooki, żeby czytać w pracy i w drodze), bo jak wracam do domu po pracy jestem wykończona. Taki okres. Zresztą, może się umówimy niedługo, to opowiem :)
    A „Musierowicz na dragach” – po okładce bardzo trafne :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s