Na wschód od zachodu. Jagielski, Święty i Kamal.

Z racji mojego wykształcenia (KPSC, polecam!) nieobce są mi cywilizacje w różnych okolicznościach czasoprzestrzennych. Niektóre lubię bardziej (czytaj: Japonia), innej pociągają mnie nieco mniej. Do tej drugiej kategorii zalicza się kultura Indii, choć z łezką rozrzewnienia wspominam trzygodzinne wykłady z tegoż przedmiotu, podczas których raczyliśmy się „Gwiezdnymi Wojnami” w hindi oraz opowieściami o Krisznie, hasającym ochoczo z pasterkami. Nie zmienia to jednak faktu, że moja obecna wiedza o Indiach plasuje się na poziomie raczej niewysokim. Szczęśliwie, Wojciech Jagielski wydał nową książkę, co stanowi okazję do wiedzy poszerzenia.

Klucz do odczytania tego rejonu świata – Indii, a wcześniej Turcji, Afganistanu, Pakistanu – stanowi dawny szlak hipisów, temat, który autorowi chodził po głowie od lat. Dokładniej, to odtworzenie drogi dwojga wędrowców, różniących się prawie wszystkim. „Święty”, rodem z Holandii, przybył na wschód jeszcze w latach 60-tych. Kamal, ongiś Kamila, wyruszyła w tym kierunku, kiedy właściwie przestało to być modne, w połowie lat 90-tych. Wyjechała bez żalu, odrzucając wszystko, co miała w rodzinnej Polsce. Obydwoje poszukiwali wolności i szli za mitycznym niemal przekonaniem o tym, że wolność, duchowość, mistyczne spotkanie, całą tę Wielką Odmianę można przeżyć i doświadczyć tylko i właśnie tam, na wschodzie. Czy ją znaleźli i czy w ogóle da się ją znaleźć – to już zupełnie inna historia.

Wojciech Jagielski spotkał „Świętego” podczas przymusowego niejako przystanku w Delhi, w oczekiwaniu na sygnał od Kamal – samo miasto zostało natomiast odcięte od reszty świata z uwagi na zamieszki w stanie Hariana. „Święty”, postawny Holender, grubo po siedemdziesiątce, zwykł przesiadywać w knajpce w okolicy Pahangaradżu, promieniując „onieśmielającym dostojeństwem”. Kilka dni spędzonym przy jednym stole, ledwie kilka godzin rozmowy pozwoliło Jagielskiemu odtworzyć szlak, jakim „Święty” lata wcześniej przybył do Delhi, a później na plaże Goa. On i jego pobratymcy, starzy hipisi, byli żywym dowodem na to, że wielka tułaczka na wschód ma sens.

„Patrzyliśmy na nich z zazdrością i nabożeństwem, bo marzyło nam się, by czegoś takiego popróbować. Wyrwać się ze świata wyraźnie wytyczonych i nieprzekraczalnych granic, świata konwenansów, odtąd dotąd, w którym wszystko jest już raz na zawsze ustalone, olej rzeczy nienaruszalna, a swobodnemu wyborowi podlegają tylko sprawy pomniejsze (…). Nagrodą za podporządkowanie i wyrzeczenie się wolności jest przewidywalność i bezpieczeństwo. Odrzucić to to skazać się na nieznane (s. 66)”

Kamal z kolei, bynajmniej nie hipiska, skazała się na nieznane bez wahania. Wyjechała z Polski jako młoda dziewczyna, wiedząc tylko, że jej cele są Indie, a jak tam dotrze i kiedy, to już mniej istotne. Przez Turcję, Iran, Syrię, Pakistan dociera do celu i podejmuje się różnych wyzwań, z których ostatnim – choć nie najmniej ważnym – staje się wychowanie swojego syna. Zapomniała dawne, zachodnie życie, celowo utopiła telefon, uparcie unika zbędnych ułatwień cywilizacyjnych. I nie potrafi odpowiedzieć na większość pytań, które zadaje jej dziennikarz.

Cheh_Tuti_Chowk_or_Six_Tuti_Chowk,_Main_Bazar,_Paharganj
Pahargadż w Delhi – w jednej z tych uliczek przesiadywał „Święty”

Dwugłos bohaterów uzupełniony jest o dwugłos autorów, jako że rozdział o Kamal napisała Grażyna Jagielska, żona pisarza. „Mimo wielu rozmów z Kamal, wciąż pozostaje ona dla mnie tajemnicą. Powierzyłem ją więc Grażynie, ponieważ przynależy do tego samego co Kamal plemienia”, pisze Jagielski w dedykacji. To frapujący zabieg i ciekawi mnie przynależność do tego plemienia – ja Kamal wszak również nie rozumiem. Nie rozumiem też zakończenia, które właściwie nim nie jest, nawet nie jest zakończeniem otwartym, a raczej urwaniem się opowieści. Może nie urwaniem w połowie, ale zanadto szybko. I pozostawia nas z większą ilością pytań, niż było na początku. Ale może właśnie wschód tak działa? Może właśnie o to chodzi?

Inaczej rzecz ujmując: Wojciech Jagielski wraz z głosami mu towarzyszącymi – nie tylko Kamal i „Świętego”, ale innych bohaterów, jak Kulwant Singh, właściciel hotelu w Delhi – odmalowuje jeden zaledwie wątek, jedną niteczkę tego barwnego wschodniego gobelinu. W narracji „Świętego” i Kamal nie ma łatwych wytłumaczeń, jednoznacznych odpowiedzi, triumfalnego obwieszczenia „tak, dotarłem na wschód i oto dostąpiłem oświecenia”. Są za to chwile gorzkie i błogie, radosne i te, które nie generują żadnych emocji. Czy podróż na wschód, czy Indie, czy Goa, Delhi, Dharamsala dają wolność i szczęście bardziej niż świat zachodu? Czy i tam, albo lepiej: jak mocno dzisiaj czuć tam władzę pieniądza, konsumpcjonizm, jak mocno czci się łatwe zdobycze i lekce sobie waży duchowe doznania?

(nie, ja na to nie odpowiem tak po prostu)

Innymi słowy, jest wiele pytań, na które brak odpowiedzi, ale Wojciech Jagielski pokazuje, że w tym niezrozumieniu kryje się piękno poszukiwania.

PS. Dziękuję wydawnictwu Znak za egzemplarz książki – pozdrowienia dla redaktora Przemka!
PPS. Bob Dylan, Jimi Hendrix, Neil Young – zaleceni (przez samego autora) w ramach ścieżki dźwiękowej do czytania.
PPPS. W przyszłym tygodniu w Krakowie w Cheder Café spotkanie z Wojciechem Jagielskim – bądźcie, też się wybieram!


„Na wschód od zachodu” Wojciech Jagielski
Wydawnictwo Znak, 2018

2 thoughts on “Na wschód od zachodu. Jagielski, Święty i Kamal.

  1. Indie to niezwykle ciekawy kraj, stosunkowo u nas malo znany, a obecnie jeden z najsilniej sie rozwijajacy. Wiemy wiele o Ghandim, Nehru czy Indirze Ghandi, ale relatywnie niewiele propagujemy kulture tego ciekawego kraju. Zapewne ksiazka Jagielskiego ciekawa byc musi, chetnie przeczytam. Kiedys ( ho, ho jak dawno ) Wojciech Zukrowski napisal byl powiesc ” Kamienne tablice ” , ktora po odrzuceniu watkow politycznego i romansowego, przyblizala nieco Indie od wewnatrz. Petelscy sfilmowali powiesc z Krzysztofem Chamcem i Laura Lacz w gl. rolach. Wiele mowil tez film ” Slumdog – Milioner z ulicy” . Kazdy twor przyblizajacy nam hinduskie stosnki i obyczje przyjmowany winien byc z ciekawoscia i szacunkiem. Dzieki za wnikliwa recenzje. Shubha raatri.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s