Dopóki starczy życia. Wyspiański.

Dużo ostatnio Wyspiańskiego dookoła w Krakowie – w przestrzeni miejskiej znać było Wyspiańskie przystanki i Wyspiańskie tramwaje, a w Muzeum Narodowym olbrzymia wystawa zatytułowana po prostu „Wyspiański” (idźcie, warto, a najlepiej na dwa razy, bo tyle tam do podziwiania!). Ba, cudem udało nam się podczas festiwalu Boska Komedia dotrzeć na „Wesele” w reżyserii Jana Klaty w Starym Teatrze (dzięki, Beatko). A żeby dotrzeć do gwoździa programu, dodam jeszcze, że mój Szanowny Pan Dziadek, skądinąd Wyspiańskiej twórczości admirator, otrzymał był w prezencie onegdaj imponującą książkę Moniki Śliwińskiej „Wyspiański. Dopóki starczy życia”. Nie zawahałam się pożyczyć!

W trzech częściach – „Barwa”, „Światło” i „Mrok” – poznajemy Wyspiańskiego z bardzo wielu perspektyw. Pojawia się jako artysta wszechstronny, świadomy swych talentów, a przy tym nieznośnie uparty („Proszę tak drukować jak ja dysponuję albo nie drukować wcale”, pisze do drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego). Jako malarz, dramaturg, poeta, grafik i architekt, natchniony wizjami, wiecznie w niedoborze funduszy i wiecznie o nie zabiegający. Jako miłośnik natury, pieczołowicie szkicujący w podkrakowskich plenerach i wykorzystujący kwiatowe motywy w polichromii czy witrażach. Wreszcie jako człowiek ciężko chory, ścigający się ze śmiercią aż do ostatnich chwil, jako kochający mąż i troskliwy ojciec.

Wyspiański (2)Monika Śliwińska wykonała iście benedyktyńską pracę, przekopując się przez prywatną korespondencję, archiwa rozmaitych instytucji, rękopisy, zbiory muzealne, artykuły i recenzje, prace naukowe i literaturę wspomnieniową. Całość ujęła bardzo ciekawie, ponieważ jej książka to tyle nie płynna narracja od narodzin aż po ostatnie chwile artysty, ale raczej kalejdoskop różnych na Wyspiańskiego spojrzeń, dokumentujących całe życie. Splot zarówno jego własnych myśli – ujętych w listach, notatkach, wpisach do raptularza – oraz wywodów jemu współczesnych. Bardzo trafione wydaje mi się ujęcie tego ogromu materiału źródłowego właśnie w taki sposób.

Wiele jest rzeczy, które mi się w „Wyspiańskim” bardzo podobały, ale poprzestańmy na dwóch. Po pierwsze, ten właśnie drobiazgowy research, który dał możliwość wglądu nie tylko w życie samego artysty, ale także w życie całego Krakowa w jednym z najbardziej fascynujących okresów historii miasta. Trudno zliczyć postaci, które pojawiają się na kartach książki Śliwińskiej: to zresztą nie tylko sławy teatru i sztuk pięknych szeroko pojętych, ale także bliscy Wyspiańskiego, przede wszystkim jego wierna i wspierająca ciotka Stankiewiczowa oraz żona, Teosia, do której otoczenie artysty miało stosunek cokolwiek ambiwalentny. Po drugie, opowieści o dokonaniach i wizjach artystycznych czwartego wieszcza to jedno, ale najbardziej ciekawił mnie Wyspiańskiego portret prywatny – jak rozczulające opowieści o długim, ciemnym tużurku, skrojonym na wzór angielski, krzywo zapinanym w emocjach i stanach zdenerwowania. Jak wspominał Adam Grzymała-Siedlecki: „a że z nerwów niemal zawsze trafiał guzikami w nieodnośne dziurki, więc pod brodą formował sobie humorystyczną bufę, po której poznawało się, że go ponosi rozdrażnienie” (s. 207).

Planty
„Planty o świcie” znajdziemy na właściwej książki okładce, piękne są!

Na koniec jeszcze dodam, że sama osobiście mam do Wyspiańskiego duży sentyment, zwłaszcza do „Wesela”, odkąd odkryłam, jak wiele fraz przez niego ukutych znalazło się w naszych codziennych rozmowach (przykładowo: dawniej Tata-Malita, wróciwszy ze służbowych podróży, miał zwyczaj zapytywać „Co tam, panie, w polityce?” – wyobraźcie sobie moją minę, gdy pierwszy raz otworzyłam „Wesele” i zorientowałam się, że to cytat…). Nie mówiąc już o innych rodzinnych opowieściach, na które tu nie czas i miejsce. A gdy chodziłam na zajęcia do Instytutu Konfucjusza, dawnego Domu Towarzystwa Lekarskiego, nieodmiennie zachwycałam się witrażem „Apollo” i cudowną salą posiedzeń, w której od razu jakoś lepiej słuchało się wykładów.

Żeby nie przedłużać – „Wyspiański. Dopóki starczy życia” Moniki Śliwińskiej to znakomita książka, z której można i należy czerpać garściami. Zalecam nie tylko krakusom.

PS. Dziadkowi Ludwikowi pięknie dziękuję za pożyczenie książki i Wyspiańsko-weselne dyskusje!


„Wyspiański. Dopóki starczy życia” Monika Śliwińska
Wydawnictwo Iskry 2017

8 thoughts on “Dopóki starczy życia. Wyspiański.

  1. Fakt, mieszkając w Krakowie nie da się nie mieć do Wyspiańskiego stosunku osobistego :-) Ale mimo to żadnej jego biografii nigdy jeszcze nie czytałam, co najwyżej wzmianki u innych, szczególnie u Boya. A Twój opis brzmi bardzo zachęcająco :)

  2. O tak, „Wesele” to kopalnia takich cytatów do używania na co dzień! Ja „Co tam, panie, w polityce?” znałam z pocztówki (sic!), którą kupiłam gdzieś w latach 90. Na pocztówce był pies. Na nosie miał okulary. A przed sobą gazetę. I zapytywał właśnie po Wyspiańsku o politykę :D A na przykład takie „Wyście sobie, a my sobie, każdy sobie rzepkę skrobie”? Czy nawet to słynne „Miałeś, chamie, złoty róg…” – ach, „Wesele” <3
    Co do wystawy: czy wiesz, do kiedy będzie można ją oglądać? W marcu (prawdopodobnie 17-19) będę w Krakowie i chętnie bym ją zobaczyła. I w ogóle może podpowiesz, co warto zobaczyć nieoczywistego (kulturalnego, historycznego etc.) w Krakowie, będąc osobą, która wielokrotnie odwiedzała to miasto i żelazne punkty ma już odhaczone po 5 razy (tak, to ja :D!)? I jeszcze jedno: a może chciałabyś wtedy wyskoczyć na kawę :)?

    1. Ze złotym rogiem to jeszcze ewentualnie
      „kajsim zabył złoty róg”, jak coś mi przepadnie, to mi się zdarza tak to ogłosić :D
      Wystawa jeszcze czynna a czynna, na stronie piszą, że do stycznia przyszłego roku, więc załapiesz się bez problemu – więc kawa i wystawa ko-niecz-nie! :)

  3. Bardzo trafna i sugestywna recenzja znakomitej ksiazki. Wyspianski potega jest i basta. To jedna z najwiekszych postaci Stoleczno-Krolewskiego miasta. Slusznie Twoj dziadek jest Jego admiratorem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s