Morderczyni. Alias Grace.

alias graceOd kilku miesięcy tu i ówdzie natykam się, kartkuję, przerzucam książki Margaret Atwood. Ot, choćby wstrząsająca antyutopia „Oryks i Derkacz” (na tyle wstrząsająca, że puściłam mimo oczu dalszy ciąg), albo wyborny „Czarci pomiot” (jakkolwiek by to nie brzmiało), albo przeczytana ponownie, tym razem w oryginale, „Opowieść podręcznej”, okraszona obietnicą obejrzenia serialowej ekranizacji. Zresztą serialowe ekranizacje dzieł Atwood teraz w modzie, bo nie tak dawno na srebrne ekrany trafił serial „Alias Grace” – a ja postanowiłam nadrobić książkowy pierwowzór.

„Grace i Grace”, powieść nienowa, bo z 1996 roku, powstała jako owoc zaintrygowania prawdziwą historią i prawdziwą Grace. Otóż rzecz działa się w XIX wieku, w brytyjskiej kolonii dziś znanej jako Kanada. Akcją dramatu stał się dom stojący nieco na uboczu  miasteczka niedaleko Toronto, a głównymi bohaterami szkocki dżentelmen i jego gospodyni-kochanka oraz dwoje służących, w tym szesnastoletnia Grace Marks. Dokładny przebieg wydarzeń zaginął w splątanych zeznaniach dwojga winowajców, ale fakty są takie, że panna Marks została w 1843 roku skazana za morderstwo na swoim chlebodawcy – Thomasie Kinnearze – podejrzewano ją także o współudział w uduszeniu gospodyni, Nancy Montgomery. Głównym winowajcą miał być James McDermott, drugi służący Kinneara. Kanadyjska prasa, a także amerykańska i brytyjska publikowały coraz to bardziej sensacyjne doniesienia, spekulując o wzajemnych romansach i pasąc się na pikantnych domysłach w spirali przemocy, seksu i fontanny krwi (brzmi zaskakująco współcześnie, prawda?). McDermott skończył na szafocie, a Grace w więzieniu.

Szkice prosto z sali sądowej: Grace Marks i James McDermott

Grace Marks do końca XIX wieku wzbudzała skrajne uczucia – niektórzy widzieli ją jako niewinną ofiarę manipulacji, wystraszone dziewczątko zmuszone do okrutnej zbrodni, inni okrzyknęli Grace kusicielką i wyrachowaną morderczynią, jeszcze inni podejrzewali ją o niestabilność psychiczną (fakt, po ogłoszeniu wyroku spędziła kilka miesięcy w zakładzie dla obłąkanych). Atwood zaś podsuwa swoje własne wyjaśnienie, przegrzebawszy się przez archiwa i wybierając najbardziej prawdopodobne wersje poszczególnych chwil. „W miejscach, gdzie istnieją jedynie pewne domysły i luki, dopuściłam do głosu własną wyobraźnię”, pisze autorka w posłowiu.

Wyobraźnia podsunęła jej między innymi postać doktora Simona Jordana. Ten młody człowiek przybywa do Grace, osadzonej w więzieniu w Kingston, chce bowiem wysłuchać jej historii. Minęło już dziesięć lat od strasznych wydarzeń w rezydencji Kinneara, a Grace jest więźniarką wzorową – opuszcza nawet celę, by pracować u żony komendanta więziennego. Tymczasem Jordan wkracza w małą społeczność Kingston, poznaje kolejne ważne jej figury i marzy o założeniu prywatnego przybytku dla chorych psychicznie. Podejrzewa, że dziwna amnezja Grace to nie sprytna zagrywka, a wynik choroby i pragnie wydobyć prawdę na światło dzienne… a przy tym wikła się w różne relacje towarzyskie, lawirując w świecie, który stoi u progu rozwoju psychiatrii, ale jeszcze niedawno zachwycał się mesmeryzmem.

Dwugłos doktora i Grace pokazuje nie tylko niejasną historię zbrodni i poszukiwania winnych, ale także rozległą panoramę Kanady połowy XIX wieku – od seansów spirytystycznych aż po codzienne życie służby. Niemniej to poszukiwanie prawdy o tym fatalnym lipcowym dniu 1843 roku cały czas czai się w cieniu, by wreszcie zyskać zaskakujące – a może właśnie oczekiwane – finał i rozwiązanie. Dzięki temu „Grace i Grace” to frapująca powieść, znakomicie poprowadzona historia, zanurzenie się w barwnie opisaną przeszłość. Pochłonęłam z wypiekami na twarzy, błogosławiąc po cichu pióro Atwood (zwłaszcza, że przedtem przeczytałam książkę tak fatalną, że nawet nie będę o niej wspominać).

Innymi słowy – Margaret Atwood raz jeszcze mnie zachwyciła: drobiazgowym researchem, niebanalną wizją i pełnokrwistymi postaciami. Pozostaje tylko zerknąć na serial… i obiecać sobie więcej Atwood na przyszłość.

PS. Ebook dostałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka, dziękuję!


„Grace i Grace” Margaret Atwood
„Alias Grace”, 1996
Tłum. Aldona Możdżyńska, wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017

Jedna myśl w temacie “Morderczyni. Alias Grace.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.