Nierówny splot opowieści, czyli Karpowicz i Miłość

Ignacy Karpowicz zachwycił mnie bezbrzeżnie powieścią „ości”, byłam także pod dużym wrażeniem „Sońki”. Gdy zatem pojawiła się w księgarniach najnowsza jego „Miłość”, poczułam się zainteresowana. Książka, pierwotnie zakupiona w ramach prezentu, niespecjalnie się obdarowanej Mamie-Malicie spodobała. Zabrałam się zatem ja, chcąc wyrobić sobie opinię, niemniej rezultat jest taki, że sama nie do końca wiem, co myśleć.

„Miłość”, podzielona na Piękno, Prawdę i Dobro (czyż to nie znaczące?), to splot kilku różnych narracji, postaci, form i czasów. Od zaraz-już-powojennych, sennych dni w dworku na Stokroci, gdzie mieszkają Anna i Jarosław (skojarzenia z Iwaszkiewiczami jak najbardziej na miejscu) do prawie-że-współczesnej opowieści pewnego pisarza, który zmaga się z ciałem i miłością do ukochanego. Od porażającej wizji dystopijnej Polski, w której gejów, zwanych odwrotnikami, faszeruje się odczłowieczającymi lekami, do baśnioklechdy o księciu i żebraku i skutkach podejmowania pochopnych decyzji. Wszyscy bohaterowie – w każdym ogniwie splotu różni, a jednak ci sami – kochają i cierpią, a raczej: kochają i przez to cierpią. Albo oni sami, albo przez nich kochani.

Ciekawym tego splotu elementem są rozmaite stylizacje – dystopijna nowomowa (polweb, sklepnik, oorzy, żeby podać tylko kilka) tworzy frapujący, przerażający klimat całej tej wizji. Nie ma wszak rzeczywistości totalitarnej bez inwazji w sferę językową. Fatalnie natomiast czyta się pierwszą część, tę powojenną, przesadnie archaizowaną, czy raczej tak sztuczną udziwnioną, że niełatwo przedzierać się przez kolejne fragmenty. Zwłaszcza inwersje, stosowane w nadmiarze, wyjątkowo mi przeszkadzały (przykładowo: „Anna nie obawiała się odmian ciemności, ponieważ nazbyt wiele czasu pośród nich spędziła”, strona czterdziesta pierwsza).

Minęło już trochę czasu, odkąd zamknęłam książkę, przeczytawszy ostatnią stronę, i po cichu liczyłam, że jak się „odleży”, to jakoś przez sen, gdzieś po drodze, przyjdzie do mnie kilka zgrabnych zdań, którymi będę mogła przenikliwie podsumować swoje przemyślenia. A tu – cisza. Innymi słowy, dalej nie mam pewności, co myśleć. Jestem w stanie nazwać emocje i odczucia: czytając baśń i część współczesną czułam się zażenowana (choć trudno wytłumaczyć, dlaczego), a część powojenną – zirytowana (stylistyka). Z jednej strony kwestia dyskryminacji homoseksualizmu i kobiet wykorzystywanych do tego, by męski związek zatuszować mocno daje do myślenia, ale trochę jednak gubi się w natłoku wszystkich opowieści naraz. Tak samo są w „Miłości” celne frazy i mocne momenty, ale giną w nakładających się częściach.

Koniec końców, spróbujmy to podsumować: nie wydaje mi się, że tak duża różnorodność na przestrzeni niespełna trzystu stron jednak wyszła na dobre. Rozumiem, że chodziło o pokazanie wielu warstw i wielu spojrzeń, ale splot kilku form i stylizacji okazał się nierówny. Dorzucam jeszcze jedno odczucie: jestem tym nieco rozczarowana.

PS. Mamie-Malicie dziękując za pożyczenie!


„Miłość” Ignacy Karpowicz
Wydawnictwo Literackie, 2017

9 myśli w temacie “Nierówny splot opowieści, czyli Karpowicz i Miłość

  1. Chyba właśnie przez tę różnorodność trudno się wypowiadać jednoznacznie na temat całości. Mnie część o Iwaszkiewiczach oraz ta współczesna niespecjalnie zachwyciły, ale za to ta dystopijna była świetna, a bajka też niczego sobie. Podobało mi się też pewne przenikanie planów: przedmiotów, motywów czy cytatów. Minusem było wpadanie w banał w niektórych chwilach, ale warstwą językową nieodmiennie jestem zachwycona.

  2. Ja do Karpowicza zniechęciłam się po „Balladynach i romansach”, trochę uważam go za pisarza który próbuje wyważać otwarte drzwi – to, co serwuje nam jako prawdy objawione, już dawno inni napisali lepiej i ciekawiej. Nie przepadam za jego manierą, ale z drugiej strony po książkę pewnie sięgnę prędzej czy później, choćby po to, żeby móc dyskutować na jej temat.

  3. Rzeczywiście książka jest mocno nierówna, część pierwsza jest okrutnie zmanierowana, ale reszta do mnie trafiła i koniec końców „Miłość” mi się podobała :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.