Krivoklatowy monolog nadrabiam, czyli zachwyty u progu 2018 roku

Jeśli cały rok czytelniczy będzie taki, jak moja pierwsza lektura w 2018, to, laboga, będzie to dobry rok. Albowiem przeczytałam „Krivoklata” Jacka Dehnela. Tak, nihil novi, wszak powieść tę wydano przeszło rok temu w serii Proza.pl (jak „On” Zośki Papużanki, pamiętacie?). I przeszło mi w okolicach premiery przez myśl, że może by przeczytać, ale jakoś myśl ta rozmyła się i trzeba mi było dopiero popaść w bezbrzeżny zachwyt po „Dzienniku roku Chrystusowego”, żeby się za Dehnelową prozę zabrać. Lepiej późno niż wcale!

Krivoklat – szaleniec. Krivoklat – zwyrodnialec. Krivoklat – psychicznie chory. Na próżno leczony przez sławy psychologii w kolejnych przybytkach, takich jak Centrum Medyczne Zamek Immendorf, znów i znów rusza do muzeum, by uzbrojony w dziewięćdziesięciosześcioprocentowy roztwór kwasu siarkowego dokonać aktu zniszczenia arcydzieła. Nie może to być pośledni obraz, o nie, ale przeliczony na grube miliony i okrzyknięty majstersztykiem, opłakany w jutrzejszych gazetach w czerwono-czarnych lub żółto-czarnych nagłówkach. „Kwasowy Wandal”, jak zwie go prasa, grasuje w muzeach całej Europy, ale jego misja – tak, misja – to nie byle wandalizm, ale zadanie, którego Krivoklat podejmuje się z pełną świadomością i biorąc na siebie wszystkie jego konsekwencje.

Ten, który z opisu mógłby się wydawać szkodliwym bez wyjątku osobnikiem, jawi się jednak w swojej potoczystej narracji jako ten, który ma rację, gdy mówi o bezinteresownym darze, jaki proponuje każde wiszące w muzeum dzieło. Jawi się jako ten, który ma rację, gdy sarka na brak z tym dziełem spotkania wśród niby-uznanych sztuki koneserów. Jawi się jako ten, który ma rację, gdy potępia łajdaków piszących o powabie jedwabistej miękkości walorów w albumach o sztuce, zastępujących rzeczywiste z dziełem spotkanie.

Obiecanego na okładce pastiszu antymieszczańskiej twórczości Thomasa Bernharda docenić nie mogę, jako że brakuje mi prerekwizytów (bardzo lubię to słowo!), niemniej wystarczyło mi wspomnień z wiedeńskiego Kunsthistorisches Museum i innych austriackich miejsc, by zanurzyć się głębiej w opowieść Krivoklata. Forma tej opowieści jest równie ciekawa, jako że narrator wygłasza monolog jednym tchem (strumień świadomości ze zdaniami na pół strony) i wykpiwa w nim mieszczański snobizm oraz komercjalizację arcydzieł, snując jednocześnie pełną dygresji historię swojego dorastania do zadania, które wyznaczył mu los.

Jacek Dehnel przez usta Krivoklata kreśli bardzo gorzką wizję świata, od wniknięcia do zakładu psychiatrycznego aż po diagnozę postrzegania dzieł sztuki. Ten natłok myśli, ocen, przywoływanych obrazów może przytłaczać, ale jednym z moich postanowień noworocznych było czytać uważniej i staranniej. Chyba właśnie dzięki temu uniknęłam przytłoczenia, powoli śledząc Krivoklatowy monolog i zaznaczając tu i ówdzie trafne frazy, sformułowania, przemyślenia (to moja ulubiona część czytania Dehnela, ta błyskotliwość w doborze słów, choćby określająca niby-lekką chorobę psychiczną „duchowa chrypka” mnie zachwyciła).

Zatem otwarcie czytelniczego Anno Domini 2018 – znakomite. Dodajmy, że wstałam, kiedy jeszcze było ciemno, żeby zdążyć doczytać „Krivoklata” przed wyjściem. A na czytniku czeka mnie jeszcze „Saturn”, a na półce „Matka Makryna”… już na samo nadrabianie zaległości napawa mnie optymizmem na najbliższe dwanaście miesięcy. Czego i Wam życzę.


„Krivoklat, czyli ein österreichisches Kunstidyll” Jacek Dehnel
Wydawnictwo Znak, 2016

4 thoughts on “Krivoklatowy monolog nadrabiam, czyli zachwyty u progu 2018 roku

  1. Od jakiegoś czasu „Krivoklat” czeka na półce, więc po Twojej recenzji trafi na pierwsze miejsce na liście, tym bardziej, że wcześniejsze rekomendacje też były pełne zachwytów. Wszelkiej zacności lekturowej życzę w nowym roku. I pisz dalej, pisz, bo pasjami lubię Cię czytać, Malito :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s