Podwójna tożsamość bogów, czyli Cetnarowski

Te kilka ostatnich dni grudnia to zawsze czas podsumowań tudzież rankingów, co w mijającym roku się udało, a co niekoniecznie. Mnie osobiście udało się skończyć czytelniczo Anno Domini 2017 z książką bardzo sprytnie wpasowującą się w trend końcowo-nowo-roczny, bo stanowi ona nie tylko listę wyzwań na przyszłość, ale i podsumowanie – właściwie całej dekady. A chodzi o „Podwójną tożsamość bogów” Michała Cetnarowskiego, którą wypatrzył był mi na Targach Książki Król Małżonek.

Michał Cetnarowski, redaktor, pisarz i uważny obserwator popkultury, zebrał w fantastycznym (tu bardziej chodzi mi o gatunek) kolażu swoje teksty z lat 2007-2017: rozmaite felietony i recenzje, rozmowy, eseje, artykuły wszelakie, publikowane na łamach periodyków wydawanych analogowo i/lub online. „Stan gry na rok 2017”, jak określa autor we wstępie, obejmuje trzy działy: eseje („Historie, które się nie wydarzyły”, włącznie z tym, który zapewnił tytuł całego zbioru), rozmowy („Stale mi coś smakowało”, zarówno te bardziej w tonie wywiadu, jak i zapisu dyskusji wielogłosowej) oraz recenzje („Rozpoznanie walką”, głosi podtytuł). Znajdziemy tu rozważania komiksowe (od Alana Moore’a aż po Papcio Chmiela), filmowe (świetny tekst o Kinie Nowej Przygody) czy książkowe (Lem, Dick, Wegner… długo by wymieniać).

Cetnarowski daje popis znajomości popkultury wszelakiej, choć, oczywiście, jego wybór jest subiektywny. Jego interpretacje szczególnie zacnie wypadają w rozmowach – jak choćby w zapisie dyskusji o wiedźminie („Tarantino polskiego fantasy”) – w których ściera się kilka głosów, a każdy z interlokutorów broni swojego zdania. Przyznaję, nie wszystkie teksty czytałam z równym zainteresowaniem – o ileż łatwiej wejść w temat, jeśli ma się ku temu prerekwizyty, czyli po prostu zna się autora/dzieło, o którym dany esej czy recenzja traktuje. Najciekawiej czytało mi się właśnie rozmowy, recenzje natomiast, przyznaję, bardziej przekartkowałam, notując sobie tytuł czy dwa do osobistego sprawdzenia. „Podwójna tożsamość bogów” to nie jest zresztą książka do przyjęcia na jeden raz, raczej do sprawdzania, przeglądania, podczytywania, żeby nie zagubić się w tym strumieniu nazwisk i tytułów.

Moja ostatnia lektura w 2017 roku stanowi dobrą, choć pełną wyzwań obietnicę i prognozę roku 2018: jest jeszcze tyle światów, pisarzy, twórców do poznania. Tyle opinii do wyrobienia. Tyle interpretacji do przemyślenia. Tak, ich ilość poraża, ale gdy ktoś z prawa i lewa sypie nazwiskami, tytułami, dygresjami, to przynajmniej czuje się motywację, żeby też podjąć wyzwanie i poznać nowe.

I właśnie o to chodzi.

Antycypując – niech Nowy Rok przyniesie Wam wiele takich wyzwań i wiele wspaniałych dzieł, o których będziemy sobie wzajem opowiadać!


„Podwójna tożsamość bogów” Michał Cetnarowski
Sine Qua Non, 2017

2 myśli w temacie “Podwójna tożsamość bogów, czyli Cetnarowski

  1. Oj, ja bym bardzo chętnie tę książkę przeczytała! Zresztą, miałam Ci pisać, że mogę Ci już oddać pożyczone książki, a to jest silny kandydat na kolejną pożyczkę… ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.