Yanagihary debiut antropologiczny, czyli nie wiem, co myśleć

Jedną z Książek Roku 2016 było dla mnie zdecydowanie „Małe życie” Hanyi Yanagihary – olbrzymia powieść, jak mało która kompletnie zmiotła mnie emocjonalnie. Na fali sukcesu czytelniczego tejże książki wydano jakiś czas temu debiut autorki, czyli „Ludzi na drzewach”, rzecz o zabarwieniu antropologicznym. Nie dalej jak w sierpniu zachwycałam się podobną lekturą, czyli „Euforią” – Yanagihara uderza w nieco, ale tylko nieco, podobne tony. Sięgnęła po inspiracje z prawdziwego życia, konkretniej, do życiorysu wirusologa i pediatry Daniela Carletona Gajduska, który stał się pierwowzorem powieściowego Periny.

Tak właściwie to wiemy wszystko od początku: Norton Perina, uznany naukowiec, immunolog, noblista i emerytowany dyrektor ośrodka badawczego zostaje aresztowany i skazany na dwa lata więzienia w atmosferze wielkiego skandalu. W więzieniu decyduje się spisać pamiętniki i tak jego własna opowieść, przesyłana po kawałku przyjacielowi, cofa nas do początku tej historii, kiedy Perina jako niespecjalnie ambitny, a wręcz krnąbrny student medycyny marzył o wielkiej przygodzie. Marzenie spełniło się za sprawą dość nieoczekiwanej wyprawy na prawie zupełnie odizolowaną od świata mikronezyjską wyspę. Młody Perina wraz z charyzmatycznym antropologiem i jego asystentką w 1950 roku wyrusza do U’ivu, maleńkiego, nieskolonizowanego kraju, położonego gdzieś na bezkresie oceanu. Nie spodziewa się, że dokona odkrycia, które zatrzęsie posadami medycyny.

Bujna dżungla i wiecznie wilgotne powietrze skrywają wioskę złożoną z kilkunastu chat – naukowcy powoli wdrażają się w życie na wyspie, ale ich celem jest nie tylko studiowanie tajemniczego plemienia i jego zwyczajów (a okażą się cokolwiek frapujące), ale przede wszystkim, zbadanie wyrzuconych z wioski starszych U’ivian. Mo’o kua’au – tak zwą ich dawni współplemieńcy, uważając ich za pół-zwierząt, pół-ludzi. Niewielka grupka mo’o kua’au egzystująca w dżungli, choć całkiem sprawna fizycznie, zdaje się coraz bardziej popadać w demencję. Jakże wielkie jest zaskoczenie Periny i pozostałych, gdy orientują się, że wyrzutkowie mają co najmniej sto dwadzieścia lat i istnieje konkretna przyczyna ich długowieczności…

Angra dos Reis, inspiracja dla powieściowej wyspyZnów miałam okazję zagłębić się w złożoną meta-narrację, bo „Ludzie na drzewach” to książka z wstępem i pod redakcją przyjaciela Periny, który opracował jego pamiętniki (pamiętacie „Świat w płomieniach”? No właśnie – tu równie przemyślana i wiarygodna koncepcja). Niemniej, nie jestem do końca pewna, co myśleć o tej książce. Wiem na pewno, czego nie myśleć i czym debiut Yanagihary nie jest. To nie jest opowieść o tym, jak Zachód zniszczył kolejną indygeniczną kulturę – choć Perina wylicza, ile złego wyrządziło, klasycznie, przybycie na U’ivu większej ilości cudzoziemców. To nie jest pełna emocji spowiedź, reakcja na oskarżenia padające pod adresem Nortona. To nie jest też beznamiętne wyliczenie wydarzeń minionych, bo Perina, wracając do czasów studenckich i pierwszej – a potem kolejnych wypraw – rozważa, tłumaczy, wyjaśnia, uświadamia sobie znaczenia takich czy innych momentów życia.

Wiem też, że jestem obrażona na Perinę. Na dobrą sprawę, nie jest to postać budząca ciepłe uczucia (ale dość samokrytyczna w stosunku do samego siebie w tej pamiętnikarskiej wiwisekcji), a niektóre motywy jego działań i decyzje budzą niekiedy zażenowanie. Nie zmienia to faktu, że gdzieś na pewnym poziomie podświadomości wierzyłam w niego i jego pracę naukową, ale jako człowiek… jako człowiek zawiódł. Bardzo.

Zasadniczo, ta moja wiedza i niewiedza dowodzą, że Yanagihara znów (a w oryginale – po raz pierwszy, ale nie ostatni) daje do myślenia. I to właściwie jest najważniejsze, bo nie ma chyba nic gorszego, niż zupełna obojętność po dotarciu do ostatniej strony. A tu dalej nie wiem, co myśleć, zwłaszcza po tej ostatniej stronie. Dam znać, jeśli się dowiem.

PS. „Ludzi na drzewach” pożyczyła mi Mama-Malita, dziękuję!


„Ludzie na drzewach” Hanya Yanagihara
(„The People in the Trees”, 2013)
Tłum. Jolanta Kozak, Wydawnictwo WAB 2017

One thought on “Yanagihary debiut antropologiczny, czyli nie wiem, co myśleć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s