Poliglotyczni kochankowi, czyli wszystkiemu winien maszynopis

„Daj znać koniecznie jak Poliglotyczni kochankowie!”, piknęła do mnie wiadomość od Ani wprost ze Skandynawii, zaraz po tym, kiedy Facebook uprzejmie doniósł światu, co akurat czytam. Ania, ekspertka od spraw szwedzkich i nie tylko, uprzejmie doniosła, że był w Szwecji szał – wszak Lina Wolff za „Poliglotycznych kochanków” dostała w 2016 nagrodę Augustpriset („nominacje do niej śledzi się, jakby to była nagroda Nobla niemal”, objaśniała Ania). Więc dokonałam kilku przetasowań na liście „do przeczytania” i wsunęłam osławioną powieść Wolff do plecaka. Dwa dni podróżowania tramwajem i oto poznałam trójgłos osnuty wokół pewnego maszynopisu.

Bo wszystkiemu winien właśnie maszynopis: plik pogniecionych, brudnych kartek, na których mężczyzna opisuje próby zrozumienia kobiet. To ten tekst wyznacza rytm trójgłosu bohaterów. Wpierw Ellinor, prosta kobieta ze Skanii, szukająca tego jedynego przez internet. Potem Maks, pisarz czerpiący inspirację w nietuzinkowych miejscach, wyobrażający sobie kobietę-ideał, która mówi w niezrozumiałym dla niego języku. Wreszcie Lucrezia, ostatnia potomkini arystokratycznej włoskiej familii, nie wyróżniająca się niczym szczególnym – w odróżnieniu od babki, bohaterki skandalu. Ich poszukiwania miłości, namiętności, spełnienia prowadzą przez nieoczekiwane koleje losu.

„Poliglotyczni kochankowie” to rzecz ciekawie skonstruowana formalnie-fabularnie: właściwie wskakujemy w sam środek historii, a jednocześnie poznajemy ją chronologicznie trochę od końca, a jednocześnie dochodzimy do początku całej tej historii, która splotła ze sobą Ellinor, Calisto, Mildred, Maksa, Lucrezię. Od lektury maszynopisu, przez czasy przed jego spisaniem, aż po kobiety będące jego inspiracją – to nie jest oczywista ścieżka prowadząca od wydarzeń z wczoraj do wydarzeń z dziś. Patronują jej zresztą Stephen King, Djuna Barnes i Michel Houellebecq, do których lubią odnosić się bohaterowie.

Nie sposób nie zgodzić z okładkowymi recenzentami, którzy „Poliglotycznych kochanków” odczytują jako powieść o samotności. Lina Wolff odmienia samotność przez wszystkie przypadki, a i sami bohaterowie wprost się do niej odnoszą: „Najważniejsze, żeby nie zostać samemu”, dochodzi do wniosku Ellinor. „Nie lubiłem samotności”, wyznaje Maks, opowiadając o swoim niezbyt harmonijnym małżeństwie. I fakt, ich ucieczka w różne mniej lub bardziej udane związki może wydawać się czasem paniczną próbą ratunku przed samotnością, a czasem tylko przystankiem na drodze do znalezienia idealnego partnera.

Nie zmienia to faktu, że „Poliglotyczni kochankowie” to nie jest powieść w moim guście. Nie porusza. Kładę to na karb pewnego typu dość mało subtelnych opisów i wynurzeń natury erotycznej, które budzą moje lekkie zażenowanie (unosi się nad tym duch Houellebecqa, mam wrażenie, zwłaszcza, że po „Cząstkach elementarnych” mam przesyt). Samotniczy lejtmotyw, mówiąc szczerze, współczucia nie budzi. Raczej politowanie. Owszem, jako zjawisko, jako pomysł – książkę doceniam, ale zachwycać się nie będę. Po prostu nie mój typ.

PS. Za egzemplarz uprzejmie dziękuję Uroczej Pani Redaktor z Wydawnictwa Marginesy!
PPS. Skądinąd, okładka i szata graficzna – bardzo udane.


„Poliglotyczni kochankowie” Lina Wolff
(“De polyglotta älskarna”, 2016)
Tłum. Dominika Górecka, Wydawnictwo Marginesy 2017

Jedna myśl w temacie “Poliglotyczni kochankowi, czyli wszystkiemu winien maszynopis

  1. „Poliglotyczni kochankowie” to powieść bardzo udana pod względem formalnym – świetny pomysł na sposób przedstawienia historii. Jeśli chodzi o jej fabułę, to powinna spodobać się tym, którzy lubią tego rodzaju literaturę. Powieść przyjemnie czyta się szczególnie podczas kilku wolnych, nieśpiesznych dni. :) Bardzo ciekawa recenzja – jak zawsze zresztą u Ciebie. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.