Dzieła zebrane #26: Targi, książki, fantastyka i Achajowie

Co roku obiecuję sobie, że na Targi Książki to tylko symbolicznie, dwie-trzy książki, bez szaleństw, a potem jadę i jakbym amoku na miejscu dostała. Pewnego razu odwiedziłyśmy Targi razem z myszkovską, która wymogła na mnie obietnicę, że jak będzie chciała nabyć więcej niż zakładał plan, to mam ją okładać antologią polskiego reportażu w dwóch tomach. Jako że nie miałam na podorędziu ani jednego tomu, to plan został przekroczony. Znacznie. Ale cóż, krakowskie Targi są raz w roku (czekajcie, jak się wybiorę do stolicy, to dopiero będzie) i czasem trzeba. Niemniej, zanim zagłębię się w radosne potargowe lektury, garść przemyśleń nad tymi przedtargowymi – zresztą ostatnie rozdziały „Belgariady” doczytywałam jadąc na Targi i oczekując nad kawą na Króla Małżonka.

„Belgariada” David Eddings

Na długiej liście Książek Fantastycznych Zalecanych (zwanej też kanonem) w wydaniu Andrzeja Sapkowskiego znajdziemy wiele dzieł klasycznych – a jednym z nich jest cykl „Belgariada” Davida Eddingsa, złożony z pięciu powieści. Dla fanów czytania wszystkiego w jednym tomie miła wieść: 7 listopada trafi do księgarń nowe, eleganckie zbiorcze wydanie całego cyklu. Ja, szczęśliwie, korzystałam z ebooka, co bardzo ułatwia wożenie ze sobą całego świata wykreowanego przez Eddingsa (dosłownie!).

Idąc za schematem znanym z mniej lub bardziej poważnych w tonie poradników, „Belgariada” realizuje opowieść, którą słyszeliśmy wielokrotnie: oto chłopiec z małej farmy wyrusza w podróż wyznaczoną przez pradawne przepowiednie, a towarzyszy mu wierna drużyna (w tym, rzecz jasna, wiekowy czarodziej). Przeprawiając się przez kolejne kraje i poznając nowe ludy, chłopiec dorasta i dąży na spotkanie ze swoim przeznaczeniem: a czeka na niego obowiązkowy magiczny artefakt (boski Klejnot), korona i władza (jest wszak dziedzicem tronu), wielka walka (z mrocznym arcywrogiem) oraz ręka księżniczki (Ce’Nedra wygrywa konkurs na najbardziej irytującą postać świata). Znacie, znamy, posłuchajcie.

Dziś fabuła cyklu Eddingsa nie robi już zapewne tego wrażenia, jak w czasach, kiedy powstawała (przypomnijmy, wydanie pierwszej powieści, „Pionka proroctwa” to rok 1982). Cały gatunek wygląda dziś nieco inaczej – przyzwyczaiłam się do bardziej złożonych historii, w których podział na dobro i zło nie jest wcale taki oczywisty (czytaj: Martin, Sanderson et consortes). Nie zmienia to faktu, że dobrze powrócić do źródeł i poszerzyć sobie fantastyczny horyzont. Kilka scen i wątków naprawdę przyjemnie zaskakuje, a klasykę zawsze warto znać.

„Powrót królów” Grzegorz Gajek

A tu proszę bardzo, podróż czternaście wieków wstecz, raz. Grzegorz Gajek podejmuje pałeczkę opowiadacza w bardzo ciekawym miejscu: co się stało zaraz po wielkiej wojnie trojańskiej? Wiadomo jedno: konflikty wcale nie legły martwe u bram Priama i oto królowie Hellady znów i znów stają do walki. Nadciągają Dorowie, wojowniczy górale oddający cześć niebiosom, a przeciw nim staną Achajowie, mknący na okrętach wyznawcy Boga Morze. Znane nam z „Iliady” i „Odysei” postacie ożywają na nowo, by kochać, nienawidzić, ucztować i wojować: mityczny matkobójca Orestes, piękna Helena, królowa Lakedaimonu, Odys niestrudzony żeglarz czy Ifigenia wieszczka to tylko niektóre z nich. Zwycięstwo pod Troją zdaje się być tylko dawnym wspomnieniem, a złoty wiek mykeńskich władców chyli się ku końcowi. Wieszczba wróży im krwawy koniec, ale czy bogi zechcą zetrzeć na proch królestwa Achajów?

Antyczna – czy raczej jeszcze przedantyczna, rzecz dzieje się wszak w XII wieku p.n.e. – Hellada nie należy do moich najbardziej umiłowanych czasoprzestrzeni, przyznaję, niemniej sam koncept wraz z inspiracją Homerem okazał się bardzo dobry. „Powrót królów” to sprawnie napisana, soczysta powieść historyczna, w której wojowie nie przebierają w żołnierskich słowach, a płyny ustrojowe leją się hektolitrami. Może tylko zakończenie następuje zbyt szybko w stosunku do całego rozwoju akcji – chyba, że planowany jest ciąg dalszy, który właściwie nam się należy!  Innymi słowy, solidna, udana mityczna wyprawa. Przyznaję, reprezentuję team Orestes.

PS. A tu podziękowania stosowne: ebook „Belgariady” od Wydawnictwa Prószyński, „Powrót królów” z autografem Autora od Instytutu Wydawniczego Erica.


„Belgariada” David Eddings
(“The Belgariad” 1982-1984)
Tłum. Piotr W. Cholewa, Paulina Braiter, wyd. Prószyński i S-ka 2017

„Powrót królów” Grzegorz Gajek
Instytut Wydawniczy Erika 2017

Jedna myśl w temacie “Dzieła zebrane #26: Targi, książki, fantastyka i Achajowie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.