Swing Time, czyli podwójna opowieść Zadie Smith

Dawno, dawno temu czytałam „Białe zęby” Zadie Smith, niemniej muszę przyznać, że prawie nic z tego czytania nie pamiętam. Gdzieś po drodze było też „O pięknie” – równie niewiele wspomnień – więc postanowiłam odświeżyć znajomość wraz z najnowszą książką autorki, roztańczonym „Swing Time”. Przy okazji przeczytałam też bardzo zacny wywiad ze Smith w „Wysokich Obcasach”: o mediach społecznościowych (czy raczej, nieobecności w nich), macierzyństwie i wyborach, jakie podejmują współcześni ludzie. Bardzo polecam.

Tymczasem w „Swing Time” bezimienna narratorka, córka imigrantki z Jamajki i białego urzędnika pocztowego, prowadzi nas właściwie przez dwie opowieści. Po pierwsze, wspomina swoje dzieciństwo w Londynie i najlepszą przyjaciółkę, Tracey, poznaną na lekcjach tańca. Właściwie były skazane na zażyłość, dwie jedynie nie-białe dziewczęta w grupie. To wyboista przyjaźń, pełna nierozumień, ale mająca wpływ na całe życie narratorki. Druga opowieść również tyczy się zażyłości z nietuzinkową postacią – popularną piosenkarką Aimee, która zatrudnia narratorkę jako swoją asystentkę. Podążymy za Aimee i jej świtą do różnych zakątków świata, przede wszystkim do Gambii, gdzie gwiazda ma kaprys wybudować szkołę dla dziewcząt. Ten hojny, ale nieprzemyślany gest poniesie za sobą bardzo wiele konsekwencji dla wszystkich. Krążymy zatem wokół tańca i śpiewu, poszukiwania własnej drogi życiowej, przyjaźni i niechęci w rozmaitych zakątkach świata: Londynie, Nowym Jorku, małej wsi gdzieś w Afryce.

Zadie Smith pisze bardzo wciągająco, zarówno jeśli chodzi o opowiadanie o dziecięcej przyjaźni, która rozpoczęła się w pewną sobotę 1982 w kościele św. Krzysztofa, jak i o życiu dorosłych. Dają do myślenia zwłaszcza jej barwne opisy afrykańskiej rzeczywistości. Za najciekawszą postać osobiście uważam matkę narratorki, która cały swój zapał przelewa na naukę, zanurzając się po uszy w dyskurs feministyczny, radykalne rozwiązania polityczne i działalność społeczną.  Jaskrawo kontrastuje z Tracey i jej matką, nic więc dziwnego, że narratorka w latach dziecięcych zawsze bierze stronę nowej przyjaciółki.

Można się tylko domyślać, ile własnych doświadczeń i przemyśleń autorka przelała na swoją bohaterkę – matka pochodząca z Jamajki, nauka stepowania czy miłość do musicali to najprostsze i najbardziej widoczne tropy. Zresztą taneczne inspiracje towarzyszą nam przez całą książkę: dziewczęta zachwycają się Jeni Le Gon i moonwalk Michaela Jacksona, sam tytuł przecież to jasne nawiązanie do filmu z 1936, a tańczył w nim nie kto inny, jak Fred Astaire z uczernioną twarzą.

Muszę przyznać, że żywię dużo mieszanych uczuć w stosunku do tej książki. Przepadłam od pierwszych stron, z niepokojem śledząc losy dwóch przyjaciółek, ale im bliżej końca, tym bardziej ta cała historia mnie nużyła. Przede wszystkim z uwagi na bezimienną narratorkę, której nie szło polubić. Bohaterka zdaje się czasem tak bezwolna i tak zanurzona w cudze życie, że zupełnie nie radzi sobie ze swoim, a czyn, którego konsekwencje widzimy zaraz na pierwszych stronach książki, okazuje się raczej żenująco desperacki. Z drugiej strony, cały wątek afrykański z tak utopijną, że aż śmieszną wizją Aimee stanowi bardzo gorzki komentarz do próby ratowania cudzego świata bez zrozumienia go. Zasadniczo, pozostaję z tym niejasnym poczuciem ambiwalencji.

PS. Za egzemplarz recenzencki uprzejmie dziękuję Wydawnictwu Znak.


„Swing Time” Zadie Smith
(“Swing Time”, 2017)
Tłum. Tomasz Kłoszewski, wydawnictwo Znak 2017

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.