Nieczułość, czyli niebanalna opowieść o kobietach

Wojenną i powojenną – ogólniej rzecz ujmując, trudną – rzeczywistość można przedstawiać na wiele sposobów.  Podążając za wielkimi wydarzeniami w samym sercu Dziejów Historii lub wręcz przeciwnie: obserwując to, co te wielkie wydarzenia przyniosły w miejscach zapomnianych przez ludzi. Czy to w niewielkiej chacie gdzieś na Podlasiu (patrz parateatralna „Sońka” Karpowicza), czy to w spokojnej alpejskiej dolinie („Całe życie” Roberta Seethalera), czy to w Dziewczej Górze, wsi na Kaszubach. Do tej ostatniej – i nie tylko – zabiera nas Martyna Bunda w swoim debiucie literackim, zatytułowanym „Nieczułość”.

„Nieczułość” to opowieść o czterech kobietach, matce i trzech córkach. Otóż i one: Rozela, nieślubna córka nieślubnej córki, matriarchini całej familii, próbująca przejść całe życie jak należy. Jej najstarsza córka, Gerta, tyczkowata i niezgrabna, uosobienie zaradności i rzetelności. Średnia, piękna i zalotna Truda, wciąż tęskniąca za ukochanym z Berlina. Najmłodsza, Ilda, niespokojny duch, królowa szos na motocyklu (model: sokół). Jako się rzekło, przez ich ceglany dom (pierwszy ceglany we wsi!) na szczycie Dziewczej Góry z siłą tornada przetaczają się Wielkie Zdarzenia Historii. Przychodzą i odchodzą Niemcy, Ruscy, milicja. Rozela dostaje ataków paniki na samo wspomnienie Rosjan i ciężkiego żelazka, Truda idzie do szkoły i wciąż pisze listy do Berlina, Ilda wyprawia się do pracy w Olsztynie, Gerta hoduje świnie i nie może pojąć, dlaczego siostry chcą zostawić matczyny dom, ogród, własne łóżka i kuchnię z ciepłym piecem.

To jest ten typ książki, w której niby nic się nie dzieje, a dzieje się wszystko. Martyna Bunda snuje opowieść o kobietach z Dziewczej Góry, lawirując między planami czasowymi, zaczynając od lat 70-tych, wracając do świata przedwojennego, a potem znów do Polski zaraz po wojnie. Prawie zupełnie rezygnuje z dialogów, przez co „Nieczułość” sprawia wrażenie spisanej relacji z dziejów rodzinnych, jakby nasza babcia lub starsza ciocia z ciemnego kąta rozpamiętywała przeszłość swoich najbliższych. Niebanalne bohaterki i siła, z jaką idą przez życie, to największy atut tej książki. Matka i córki czasem zupełnie się ze sobą nie zgadzają, ale wydarzenia, które razem przeszły (albo odziedziczyły pamięć o nich), coraz mocniej i wciąż na nowo spajają więź, która je łączy.

Wojenną i powojenną – ogólniej rzecz ujmując, trudną – rzeczywistość można przedstawiać na wiele sposobów. Oszczędnie albo melodramatycznie, dosłownie albo między wierszami. Martyna Bunda wybrała minimalistyczną, subtelną narrację, czasem lekko tchnącą absurdem (patrz przypadek świni polskiej podmorskiej czarnoponiebiennej), nienachalną i intymną, co dało znakomity efekt. Zwykły i niezwykły jednocześnie.

A „Nieczułość” okazuje się tytułem bardzo, bardzo przewrotnym.

PS. Dziękuję za książkę Pani Redaktor z Wydawnictwa Literackiego.


„Nieczułość” Martyna Bunda
Wydawnictwo Literackie 2017

Jedna myśl w temacie “Nieczułość, czyli niebanalna opowieść o kobietach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.