Arystokratyczna powtórka z rozrywki, czyli Fellowes wśród snobów

fellowes_snoby
Snobistyczny aranż jesienny.

Dość solidnie zachwycałam się – po czasie, ale zawsze – powieścią Juliana Fellowesa pod tytułem „Czas przeszły niedoskonały”. Fellowes, brytyjski aktor i scenarzysta, a do tego baron, zdążył się już zasłużyć jako pisarz dryfujący po szerokim a niebezpiecznym morzu, którego imię brzmi „arystokracja”. Jego powieści portretują wyższe sfery żyjące według odwiecznego cyklu polowań i przyjęć, podczas których króluje „gra w nazwiska” (czyli powymieniajmy tych, których znamy od lat, żeby podkreślić, jak zwarte i zamknięte grono stanowimy). Tak było w „Czasie”, tak jest i w najnowszej wydanej w Polsce książce: „Snoby”.

Snob: człowiek pozujący na znawcę jakiejś dziedziny lub bezkrytycznie naśladujący sposób bycia, gusty lub poglądy (rzecze PWN).

W „Snobach” otrzymujemy de facto powtórkę z rozrywki, zarówno pod kątem fabularnym, jak i konstrukcyjnym (przy okazji: kolejność wydawania w Polsce jest odwrotna, Fellowes napisał „Snoby” w 2004 roku, a „Czas” w 2007, tłumaczenie obydwu powieści ukazało się u nas w tym roku). Otóż zaczyna się sceną prawie jak z „Dumy i uprzedzenia”: grupa znajomych zwiedza elegancki dwór, Broughton Hall, i przypadkiem natyka się na dziedzica i mieszkańca tegoż majątku, poczciwego młodzieńca imieniem Charles. Właściwie wszyscy odwiedzający znają Charlesa, wyjąwszy piękną, ale pochodzącą z mieszczańskiej familii Edith. Od słowa do słowa, od spotkania do spotkania, Edith Lavery wkracza do kręgu arystokratów – i to wkracza permanentnie, bo Charles postanawia się z nią ożenić. Rodzicielki zaręczonych prezentują skrajne reakcje: pani Lavery uosabia pełnię błogiego szczęścia, a lady Uckfield jest raczej wrogo nastawiona. Konflikt wisi w powietrzu i, oczywiście, zaręczyny i ślub, aka Wielkie Wydarzenie Towarzyskie, to tylko początek wyboistej drogi Edith i Charlesa.

Całość poznajemy – znów – dzięki obserwacjom bezimiennego narratora, który również pochodzi z wysokich sfer, ale jednocześnie utrzymuje kontakt ze światem nieco-mniej-wysokim, pracując jako aktor. Znów śledzimy społeczny awans postaci z nie-arystokratycznego grona, znów będą skandale, plotki, niesnaski i pomówienia. Niemniej, ta powtarzalność zupełnie mi nie przeszkadza. Dość rzec, że Fellowes potrafi stworzyć naprawdę dobre postaci: doceniam zwłaszcza lady Uckfield, pod kątem moralności prawie żywcem wyjętą z epoki edwardiańskiej, ale za to piekielnie inteligentną. Jej niezbyt lotny potomek to jedna z najbardziej przyzwoitych postaci „Snobów” – jest przy tym rozczulający, kiedy nie potrafi pojąć, dlaczego jego żonie nie odpowiada uświęcony tradycją rytm życia (polowanie na wiosnę, przyjęcia na wsi w rodzinnej posiadłości, trzytygodniowa wycieczka po okolicach Włoch w lipcu i tak dalej). Sama Edith również jawi się jako ciekawa postać – księżniczka z bajki, która poślubiła księcia, ale życie w pałacu okazało się sakramencko nudne. Pytanie, czy lepiej wytrwać w nudzie, czy w pewnym momencie spektakularnie nie zakończyć tej przygody, jak zdarzyło się to Damianowi Baxterowi w „Czasie”?

Dodam jeszcze, kończąc temat porównań, że „Czas przeszły niedoskonały” jest lepiej napisany, bardziej dopieszczony w kwestii błyskotliwych sformułowań, które aż chce się zanotować w specjalnym kajeciku. Co nie oznacza, że „Snoby” to książka stylistycznie zła, wręcz przeciwnie. Fellowes ma dar do tworzenia tego snobistycznego (nomen omen!) klimatu, między innymi dzięki na wpół zanurzonym w środowisku narratorowi balansując na granicy autoobserwacji i autoironii.

Podtrzymuję natomiast moje zastrzeżenia w kwestii przypisów do polskiego wydania. Mniejsza już o przypisy tłumaczące zwroty obcojęzyczne (czyli anciens riches albo piano nobile, choć nie noblesse oblige), ale jednak dobór przypisów wyjaśniających (kim był i kiedy żył dany architekt albo czym jest almanach Debretta) uważam za arbitralny. Dlaczego, powiedzmy, na stronie 76, mamy przypis tłumaczący kim był Frederick Lonsdale, ale już nie kim był John Mortimer (a ulokował się osiem linijek wyżej)? W dobie internetów, gdzie każde nazwisko, termin czy miejsce można sprawdzić w kilka sekund, ta przypisowość mnie po prostu irytuje. Zwłaszcza, że nie są to kluczowe dla kontekstu kwestie, a „Snoby” to powieść rozrywkowa, a nie popularnonaukowa. Król Małżonek celnie zauważył, że Umberto Eco przypisów nie robił (tutaj wstaw garść rozważań o „Imieniu róży” jako powieści postmodernistycznej) i faktycznie: bardziej zorientowani czytelnicy będą zadowoleni, odczytując wszystkie kulturowe nawiązania, a mniej zorientowani i tak będą mieli przyjemność z lektury, bo znajomość dat życia Fredericka Londsale’a (lub jej brak) tej przyjemności nie zmieni. Może wychodzę tutaj na literackiego snoba, ale przynajmniej trzymam się Fellowesowej konwencji. Znalazłam też kilka potknięć translatorskich – które uważnie w „Czasie” wyłowiła Hadyna – jak „organizacyjna falbanka” (s. 33) czy „jestem temu przeciwna każdym fibrem swojego ciała” (s. 307). To już raczej poziom czepialstwa, ale jednak po detalach ich poznacie, jak mówi Dobra Księga (tu przypisu wyjaśniającego nawiązanie nie będzie).

Koniec końców – ja jestem na tak, jeśli chodzi o najnowszą powieść Fellowesa i cieszy mnie czytanie o brytyjskiej socjecie, jakkolwiek snobistyczna (albo i nie) by się nie okazała. Może tylko warto zrobić sobie przerwę po „Czasie przeszłym niedoskonałym”, jako że są to dość podobne książki. Ale chętnie przeczytałabym kiedyś jeszcze jedną w tym stylu. Ba, niejedną!

PS. Dziękuję, jako zawsze, uroczej Pani Redaktor z Wydawnictwa Marginesy.
PPS. W kwestii „każdego fibra (fibru?) swojego ciała” – wieki temu w zakamarkach mojego umysłu utkwiła fraza z „Pamiętnika księżniczki” (tom obojętny), kiedy Mia kocha Michaela „każdym włókienkiem swego ciała”. Włókienko, właśnie.

3 myśli w temacie “Arystokratyczna powtórka z rozrywki, czyli Fellowes wśród snobów

  1. O, widzisz! Czyli jednak sobie tych „Snobów” odpuszczę na jakiś czas. I jeśli kiedyś zachce mi się przeczytać, to wezmę po angielsku, żeby się nie denerwować fibrami;)
    Dziękuję za miłą wzmiankę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.