…a może kaligrafia? Ech, chyba nie.

Zdarzyło się już nieraz w historii tego bloga, że dzieliłam się swoją twórczością mniej lub bardziej artystyczną (projekt „Wreck this journal”, pamiętacie?). Od kilku miesięcy natomiast „chodzi” za mną kaligrafia, choć na razie dotychczas badałam temat raczej z daleka – sprawdziłam oferty kursów w Krakowie, już-już prawie kupiłam książkę czy dwie – aż prawo przyciągania we wszechświecie zadziałało i dostałam od Znaku „Kaligrafię” Grzegorza Barasińskiego. Niestety, nie okazała się ona tym, czego szukałam.

„Kaligrafia” Grzegorza Barasińskiego to ładnie wydany zestaw ćwiczeń – aż tyle i tylko tyle. Jest na przykład uncjała, minuskuła karolińska, copperplate i różne inne, nieco luźniejsze inspiracje, jak choćby Tolkienowski tengwar (zasadniczo, pełen misz-masz). Prócz krótkich treści poleceń znajdziemy w tomie tylko wstęp wychwalający zalety slow life, owszem nawet i słuszny, ale z technikami kaligraficznymi nie mający zbyt wiele wspólnego. Brakuje mi tutaj bardzo jakiegoś wprowadzenia, choćby kilku stron z ilustracjami dla początkujących, wyjaśnienia, jak dobrać pierwszą stalówkę, cokolwiek. Trochę treści na temat samych typów pisma można wyciągnąć z samych poleceń, niemniej nie do końca rozumiem, do kogo „Kaligrafia” jest kierowana – czy to tylko taka zabawa (to można sobie darować techniczne określenia stalówek) czy idziemy w bardziej poważnym kierunku (wtedy przydałoby się po prostu więcej treści, wyjaśnień).

Pisakiem sunę ładnie.
Uncjała wyspiarska, raz.
Copperplate ołówkiem, raz.

To, co by można poprawić, to sugestie odautorskie dotyczące narzędzi zbrodni. Mniejsza, jeśli chodziło o ołówek, gęsie pióro czy szerokość stalówki, ale komentarze w stylu „Autor książki wykonał to stalówką Gillott 303/Hunt 101/Parallel 6 mm” bez jakiegokolwiek wytłumaczenia uważam za trochę chybione. „Aby zacząć, wystarczy ołówek”, głosi zachęta na okładce (tudzież pod koniec wstępu psychoterapeutki) i tak, w tomie znajdzie się też niejedno ćwiczenie z ołówkiem, ale naprawdę przydałoby kilka słów wyjaśnienia na temat innych narzędzi, skoro znajdziemy do nich późniejsze nawiązania. Ja korzystałam albo z ołówka, albo z pisaka z tuszem i nie szło źle, acz muszę zainwestować w porządne stalówki, żeby to wyglądało jakoś bardziej… kaligraficznie. Przy bardziej skomplikowanych ćwiczeniach warto byłoby też podpowiedzieć kolejność kresek – po latach nauki japońskich kanji wiem, jakie to ważne.

„Spróbuj przekaligrafować poniższe słowo” …od czego by tu zacząć?
May the Force!

Podsumowując – jako miłe, niezobowiązujące zajęcie na jeden czy dwa wieczory „Kaligrafia” może się sprawdzić. Ale jako bardziej wprowadzający wstęp do sztuki kaligrafii trochę mnie zawiodła.

PS. Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak.

4 myśli w temacie “…a może kaligrafia? Ech, chyba nie.

  1. A sprawdzałaś na Youtubie, czy nie ma filmików instruktażowych? Do większości rzeczy się znajdą ;). Dla mnie to zajęcie wymagające zbyt dużej cierpliwości i czasu, jak na to, czym aktualnie dysponuję, ale nie przeszkadza mi to podziwiać na Instagramie :D.

    1. Właśnie zaczęło się od tego, że obejrzałam kilka filmików i stwierdziłam, że też tak chcę! A podziwianie na Instagramie i w innych miejscach to ważny element praktyki przecieć :)

  2. Jak chcesz się pobawić kaligrafią tradycyjną, to szczerze polecam „Piękną Literę”. Jest super wydana, ma świetne przykłady, najczęściej popełniane błędy itp. Fakt, pierwsza część ma tylko uncjałę i italikę, a nie cały misz-masz, ale dla mnie to plus. Mam, korzystam i szczerze polecam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.